Kiedy myślisz o największych zagrożeniach dla ludzkości, pewnie wyobrażasz sobie coś dramatycznego. Wojnę, bombę, bunt maszyn. David Krakauer, prezes Santa Fe Institute i jeden z czołowych badaczy systemów złożonych, uważa, że naprawdę groźne jest coś bardziej prozaicznego: to, że wciąż próbujemy rozwiązywać problemy dwudziestego pierwszego wieku narzędziami dziewiętnastego.
Kluczowe fakty:
- David Krakauer, prezes Santa Fe Institute i badacz systemów złożonych, wystąpił na Copernicus Festival w Krakowie, którego tegoroczna edycja odbywała się pod hasłem "złożoność".
- Krakauer argumentuje, że fizyka klasyczna pozwala skutecznie opisywać obiekty takie jak gwiazdy, jednak nie wyjaśnia działania organizmów żywych – jak rozgwiazda – które wymagają zupełnie innych narzędzi poznawczych.
- Według Krakauera ludzkość próbuje rozwiązywać problemy XXI wieku – takie jak zmiany klimatu, epidemie, nierówności czy sztuczna inteligencja – narzędziami wypracowanymi w XIX wieku.
Krakauer pojawił się w Krakowie na tegorocznej edycji Copernicus Festival, która odbyła się pod hasłem „złożoność”. Festiwal zgromadził naukowców, badaczy i pasjonatów z Polski oraz zagranicy, a w programie znalazły się wykłady i debaty poświęcone m.in. sztucznej inteligencji, świadomości i ewolucji człowieka. Krakauer był jedną z głównych gwiazd wydarzenia. I to nieprzypadkowe, bo jego główna teza brzmi mniej więcej tak: żyjemy w świecie złożonym, a traktujemy go jak prosty.
Gwiazda kontra rozgwiazda
Tytuł rozmowy, która odbiła się echem po polskich mediach, jest deceptively prosty: łatwiej nam zrozumieć gwiazdę niż rozgwiazdę. Za tym zdaniem kryje się jednak coś, co wywraca do góry nogami to, co większość z nas sądzi o nauce i jej możliwościach.
Fizyka klasyczna świetnie radzi sobie z gwiazdami. Masa, grawitacja, fuzja jądrowa, temperatura. Mamy równania, modele, możemy przewidywać. Tymczasem rozgwiazda to organizm żywy. Nie ma mózgu, ale koordynuje ruch setek nóżek hydraulicznych. Regeneruje utracone ramiona. Poluje. Rozmnaża się. I żadne z praw fizyki znanych ze szkoły nie powie ci, dlaczego tak się dzieje. Bo życie to nie jest zagadnienie do rozwiązania metodą równań różniczkowych.
Krakauer od lat argumentuje, że potrzebujemy zupełnie nowego sposobu myślenia o naturze, o roli człowieka w świecie i o tym, co oznacza dobrze żyć na żywej planecie. To nie jest akademickie gadanie. On mówi o bardzo konkretnych rzeczach: zmianach klimatu, epidemiach, nierównościach, wojnach, sztucznej inteligencji.
Santa Fe i nauka o złożoności
Santa Fe Institute, którym Krakauer kieruje, to miejsce osobliwe. Instytut zajmuje się badaniem systemów złożonych na wielu poziomach, od ewolucji genetycznej, przez mechanizmy neuronalne, po języki, społeczeństwa i kultury. Nie ma tam wydziałów w tradycyjnym sensie. Biologowie siedzą obok fizyków, ekonomiści obok matematyków. To nieprzypadkowe, bo systemy złożone z definicji nie mieszczą się w jednej dyscyplinie.
W swojej najnowszej książce „The Complex World” Krakauer opisuje cztery filary nauki o złożoności: entropię, ewolucję, dynamikę i obliczenia. Brzmi abstrakcyjnie, ale to właśnie ten zestaw narzędzi pozwala myśleć o rzeczach, które tradycyjna fizyka lub ekonomia po prostu ignoruje, bo są zbyt nieporządne.
Krakauer stawia pytanie, które ja sam zadaję sobie od kilku lat, obserwując debatę o AI: dlaczego tak uparcie przykładamy do nowych problemów stare miarki? Mam wrażenie, że cała branża technologiczna jest zakochana w metaforze silnika, w czymś, co ma wejście, wyjście i daje się zoptymalizować. Tymczasem AI, klimat czy pandemia to systemy, które ewoluują, adaptują się, zaskakują. Krakauer ma rację, że to wymaga innego języka opisu. Ale to też rodzi pytanie: czy taki język w ogóle kiedykolwiek powstanie? I czy zdążymy, zanim problemy nas przegonią?
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
LLM-y nie są inteligentne. Krakauer jest poważny
Przy okazji wizyty w Polsce znów wybrzmiały jego poglądy na sztuczną inteligencję. Są radykalne. I coraz głośniej cytowane.
Krakauer definiuje prawdziwą inteligencję jako zdolność do osiągania więcej przy użyciu mniej, do rozwiązywania nowych problemów przy ograniczonej ilości informacji. Zestawia to z obecnymi modelami AI, które robi mniej za pomocą więcej, wymagając ogromnych ilości danych do wykonywania zadań, które niekoniecznie świadczą o prawdziwym rozumieniu.
Krótko mówiąc: duże modele językowe to nie inteligencja. To bardzo kosztowna statystyka.
Krakauer twierdzi, że największym zagrożeniem ze strony LLM-ów nie są apokaliptyczne scenariusze, o których wszyscy mówią, ale stopniowa erozja naszych zdolności poznawczych przez uzależniające, niskiej jakości informacje.
To jest mocna teza. I warto ją wziąć poważnie, bo pochodzi od kogoś, kto nie jest ani hype’ującym skalowanie startupowcem, ani technofobicznym luddystą. Krakauer rozumie matematykę stojącą za tymi systemami. I właśnie dlatego jest sceptyczny.
W opublikowanym w 2025 roku preprincie Krakauer razem z Melanie Mitchell i Johnem Krakauerem opisuje, jak pojęcie „emergencji” jest używane w kontekście LLM-ów. Z perspektywy nauki o złożoności, prawdziwa emergencja to fundamentalna zmiana wewnętrznej organizacji systemu, nie tylko poprawa wyników na benchmarkach przy skalowaniu.
Czyli kiedy ktoś mówi, że GPT-5 „nagłe coś pojął”, Krakauer zapyta: ale czy zmieniła się jego wewnętrzna struktura, czy tylko lepiej zgaduje następne słowo?
Problemów świata nie rozwiążemy jak zadania szachowego
Ta metafora, którą Krakauer używa wielokrotnie, jest trafna. Szachy mają skończoną liczbę stanów, jasne reguły, jednoznaczne kryterium wygranej. Życie społeczne, ekosystemy, rynki finansowe, geopolityka, takie cechy po prostu nie mają.
Krakauer pisze, że zastosowanie nauki o złożoności do globalnych problemów takich jak choroby, klimat, konflikty i gospodarka polityczna jest prawdopodobnie niezbędnym elementem każdego wysiłku na rzecz zapewnienia prosperity i przetrwania życia na Ziemi.
To nie jest skromne stwierdzenie. Ale trudno z nim polemizować, patrząc na to, jak radzimy sobie z wymienionymi problemami, kiedy traktujemy je jako proste optymalizacje.
Warto też zauważyć, co Krakauer mówi o podejściu do AI. Nie postuluje zakazu ani spowolnienia. Argumentuje za technologiami „komplementarnymi” a nie „konkurencyjnymi” w stosunku do ludzkiej inteligencji, takimi, które wzmacniają nasze możliwości zamiast je zastępować i stopniowo atrofiować.
To jest rozróżnienie, które w debacie o AI pojawia się rzadziej niż powinno:
- Technologia komplementarna: kalkulator pozwala mi liczyć szybciej, ale rozumiem, co liczę
- Technologia konkurencyjna: AI pisze za mnie, więc nie wiem już, czy sam cokolwiek myślę
- Pytanie: po której stronie tej granicy stoi większość narzędzi, z których korzystamy dziś?
Czy nauka zdąży
Krakauer jest na liście „50 ludzi, którzy zmienią świat”. Nie wiem, czy to dobry pomysł, takie listy zwykle się mylą w obie strony. Ale jego diagnoza jest niepokojąco spójna z tym, co obserwuję patrząc na to, jak instytucje, rządy i korporacje próbują zarządzać ryzykiem AI.
Wciąż myślimy liniowo o nielinearnych problemach. Wciąż szukamy jednej dźwigni w systemie, który nie ma pojedynczego środka ciężkości. I wciąż jesteśmy zaskoczeni, kiedy coś, co wyglądało na stabilne, nagle się przewraca.
Rozgwiazda nie ma mózgu. A mimo to działa. Może to jest właśnie ten punkt, od którego powinniśmy zacząć rozumieć złożoność.
