Pracownicy Google DeepMind w Wielkiej Brytanii zagłosowali za przystąpieniem do związków zawodowych. Decyzja nie jest przypadkowa – zbiegła się z ogłoszeniem kontraktu między Google a amerykańskim Departamentem Obrony, który wywołał falę sprzeciwu wewnątrz firmy.
Kluczowe fakty:
- Pracownicy Google DeepMind w Wielkiej Brytanii zagłosowali za przystąpieniem do związków zawodowych w reakcji na kontrakt Google z amerykańskim Departamentem Obrony. Pentagon zawarł umowy z siedmioma czołowymi firmami AI, w tym Google, OpenAI, Microsoft i Amazon.
- Google porzuciło w ubiegłym roku zasadę z 2018 roku o nierozwijaniu militarnych zastosowań AI, co wywołało protest ponad 600 pracowników żądających zaprzestania udostępniania systemów AI do zastosowań wojskowych. Firma wcześniej zwolniła 50 pracowników protestujących przeciwko kontraktowi Project Nimbus z Izraelem wartemu 1,2 mld dolarów.
- Pracownicy DeepMind żądają od Google zakazu tworzenia szkodliwych technologii, powołania niezależnego organu nadzoru etycznego oraz prawa do odmowy udziału w projektach sprzecznych z przekonaniami. W przypadku odmowy rozważają strajki badawcze polegające na wstrzymaniu pracy nad kluczowymi projektami jak Gemini.
W liście skierowanym do zarządu we wtorek, 5 maja, i udostępnionym ekskluzywnie redakcji Guardian, pracownicy DeepMind zażądali uznania Communication Workers Union oraz Unite the Union jako wspólnych reprezentantów zatrudnionych w brytyjskim laboratorium AI. Głosowanie odbyło się jeszcze w kwietniu.
Kontrakt z Pentagonem jako iskra
Jeden z pracowników, który zastrzegł anonimowość w obawie przed konsekwencjami, przyznał wprost, że do związku pchnęły go doniesienia o zbliżającym się kontrakcie z Departamentem Obrony. Wskazał przy tym na wojnę z Iranem prowadzoną przez USA oraz spór administracji Trumpa z Anthropic jako dowód na to, że resort nie jest „odpowiedzialnym partnerem” (ang. „not a responsible partner”).
W piątek, 2 maja, Pentagon potwierdził zawarcie umów z siedmioma czołowymi firmami AI:
- OpenAI
- Microsoft
- Amazon Web Services
- Nvidia
- SpaceX
- Reflection
Anthropic, choć jej technologia jest szeroko wykorzystywana przez wojsko USA, znalazła się poza tym grona – firma od dłuższego czasu prowadzi spór z Pentagonem o warunki przyszłych kontraktów.
Umowy mają – według oświadczenia Departamentu Obrony – „przyspieszyć transformację w kierunku stworzenia pierwszej na świecie armii opartej na AI i wzmocnić zdolność żołnierzy do utrzymania przewagi decyzyjnej we wszystkich domenach walki” („These agreements accelerate the transformation toward establishing the United States military as an AI-first fighting force and will strengthen our warfighters’ ability to maintain decision superiority across all domains of warfare”).
Porzucone zasady i narastający sprzeciw
Napięcie w Google nie zrodziło się z dnia na dzień. Punktem przełomowym było ubiegłoroczne odejście firmy od obietnicy nierozwijania militarnych zastosowań AI – zasady, którą publicznie przyjęła po 2018 roku, gdy wewnętrzny protest zmusił ją do nieprzedłużenia kontraktu Project Maven z Pentagonem (dotyczącego analizy nagrań z dronów). Wówczas sprawę przejął Palantir. Teraz Google wraca do wojskowego biznesu – na znacznie większą skalę.
W ubiegłym tygodniu ponad 600 pracowników podpisało otwarty list do CEO Sundara Pichai, żądając, by firma nie udostępniała swoich systemów AI do zastosowań niejawnych.
„We want to see AI benefit humanity; not to see it being used in inhumane or extremely harmful ways. Making the wrong call right now would cause irreparable damage to Google’s reputation, business, and role in the world.” („Chcemy, żeby AI służyło ludzkości – nie żeby było wykorzystywane w sposób nieludzki lub skrajnie szkodliwy. Podjęcie złej decyzji w tej chwili wyrządziłoby nieodwracalne szkody reputacji Google, jego działalności i roli na świecie.”)
Izrael, Gaza i poczucie współodpowiedzialności
Drugi pracownik, który również poprosił o anonimowość, wymienił inny powód przystąpienia do związku – poczucie moralnej współodpowiedzialności za wojnę w Strefie Gazy. Washington Post ujawnił w ubiegłym roku, że Google od początku konfliktu rozszerzył izraelskiej armii dostęp do swoich narzędzi AI. Do tego dochodzi kontrakt Project Nimbus z 2021 roku – podpisany wspólnie z Amazonem, wart 1,2 mld dolarów – obejmujący usługi chmurowe dla rządu Izraela.
„Our technology helped the IDF. I want AI to benefit humanity, not to facilitate a genocide.” („Nasza technologia pomogła IDF. Chcę, żeby AI służyło ludzkości, a nie ułatwiało ludobójstwo.”)
W 2024 roku Google zwolniło 50 pracowników, którzy protestowali przeciwko Project Nimbus. W Microsoft z kolei pracownicy zajęli kampus firmy z hasłami „No Labor for Genocide” – po tym, gdy Guardian ujawnił, że Microsoft dostarczał Izraelowi cloud storage wykorzystywany do masowej inwigilacji Palestyńczyków. Firma ostatecznie zakończyła ten dostęp.
Komentarz redaktora
Patrząc na to z zewnątrz, łatwo popaść w jeden z dwóch skrajnych odruchów: albo oklaskiwać pracowników jako bohaterów walczących z militaryzacją AI, albo kwitować sprawę wzruszeniem ramion – bo przecież technologia zawsze trafia do wojska, a kontrakty rządowe to chleb powszedni branży. Obie postawy są zbyt proste.
Z jednej strony rozumiem niepokój. Porzucenie przez Google deklaracji z 2018 roku – że nie będzie rozwijać AI dla celów wojskowych – to nie jest detal. To sygnał, że presja rynkowa i polityczna okazała się silniejsza niż własne zasady firmy. A kontrakt, który zawiera niewiążące zapisy o braku autonomicznych broni, budzi więcej pytań niż daje odpowiedzi.
Z drugiej strony warto zapytać: czy bojkot ze strony wielkich firm AI rzeczywiście sprawia, że wojsko rezygnuje z AI? Nie. Narzędzia i tak trafiają do rąk armii – tyle że od mniej wrażliwych na etykę dostawców. Może lepiej, żeby przy tym stole siedzieli ci, którym zależy na zasadach?
Nie mam gotowej odpowiedzi. Ale cieszę się, że pracownicy zadają te pytania głośno – bo zarządy rzadko robią to same.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Żądania i możliwe strajki
Pracownicy, którzy zagłosowali za związkiem, chcą wymusić na Google konkretne zobowiązania – te same, o które od jakiegoś czasu walczą inne grupy wewnątrz firmy:
- zakaz tworzenia technologii, której „głównym celem jest wyrządzanie krzywdy lub szkody ludziom”
- powołanie niezależnego organu ds. nadzoru etycznego
- prawo pracownika do indywidualnej odmowy udziału w projektach sprzecznych z jego przekonaniami
Jeśli firma odmówi rozmów, pracownicy rozważają protesty i tzw. „research strikes” – strajki polegające na wstrzymaniu pracy nad kluczowymi projektami (jak Gemini) przy jednoczesnym kontynuowaniu pomniejszych zadań, by uniknąć łatwego wykrycia.
Inwestorzy też naciskają
Sprawa nie omija też akcjonariuszy. Koalicja posiadaczy akcji Alphabet o wartości ok. 2,2 mld dolarów wysłała do spółki list z żądaniem spotkania i większej transparentności w kwestii wdrożeń Google Cloud i AI w „wysokiego ryzyka” kontekstach. Wymienili wprost: współpracę z amerykańskimi służbami imigracyjnymi, Project Nimbus oraz pytania o skuteczność wewnętrznych procedur nadzoru AI w strefach konfliktu.
Związek zawodowy pracowników DeepMind – jeśli zostanie formalnie uznany – będzie pierwszym tego rodzaju w laboratorium pracującym nad AI na poziomie „frontier”. W jego skład wejdzie co najmniej 1000 osób. Google jak dotąd nie odpowiedział na prośbę o komentarz.
