OpenAI ogłosiło dziś powołanie nowej spółki, OpenAI Deployment Company, której zadaniem jest wprowadzanie sztucznej inteligencji do codziennej pracy największych firm na świecie. Start kapitałowy to ponad 4 miliardy dolarów, wycena całego przedsięwzięcia sięga 10 miliardów, a w tle widać coś więcej niż kolejną odsłonę wyścigu o klienta korporacyjnego.
Kluczowe fakty:
- OpenAI ogłosiło powołanie spółki OpenAI Deployment Company z kapitałem startowym ponad 4 miliardy dolarów i wyceną 10 miliardów. Founding partners to m.in. TPG, Advent, Bain Capital oraz firmy konsultingowe Bain & Company, Capgemini i McKinsey & Company.
- Spółka ma stosować model Forward Deployed Engineers (FDE) – inżynierowie są umieszczani bezpośrednio w firmach klientów, aby identyfikować miejsca zastosowania AI i przebudowywać procesy biznesowe. Na starcie przejmuje firmę konsultingową Tomoro z około 150 specjalistami.
- Inwestorzy private equity otrzymują gwarantowaną stopę zwrotu 17,5% rocznie przez pięć lat przy ograniczeniu górnego pułapu zysków. To nietypowa konstrukcja mająca na celu budowanie kanału dystrybucji w portfelach inwestorów.
Spółka ma być w większości kontrolowana przez OpenAI, ale z bardzo charakterystycznym wsparciem. Founding partners to TPG (lider konsorcjum), Advent, Bain Capital oraz Brookfield jako współliderzy. Do tego dochodzi szeroka ławka: Goldman Sachs, SoftBank Corp., Warburg Pincus, B Capital, BBVA, Emergence Capital, Goanna, WCAS i kolejni. W gronie inwestorów znaleźli się też trzej giganci konsultingowi: Bain & Company, Capgemini i McKinsey & Company. Tak, ci sami, którzy do tej pory pobierali fakturę za wdrażanie cudzej technologii.
Co właściwie kupuje klient
OpenAI Deployment Company stawia na model, który wszyscy w branży nazywają już skrótowo FDE, czyli Forward Deployed Engineers. Inżynierowie wsadzeni dosłownie do środka firmy klienta. Mają rozmawiać z prezesami, dyrektorami operacyjnymi i z ludźmi z pierwszej linii, identyfikować miejsca, gdzie AI może coś realnie zmienić, a potem przebudować wokół tej technologii procesy i przepływy pracy.
Brzmi znajomo? Pewnie tak, bo dokładnie ten patent rozpropagował Palantir. Teraz OpenAI bierze go i skaluje przy pomocy 19 inwestorów oraz świeżego przejęcia.
Tym przejęciem jest Tomoro, firma konsultingowa założona w 2023 roku w sojuszu z OpenAI. Do nowej spółki wniesie ona od pierwszego dnia mniej więcej 150 doświadczonych inżynierów i specjalistów od wdrożeń. Wśród klientów Tomoro znajdują się Mattel, Red Bull, Tesco i Virgin Atlantic. Zamknięcie transakcji ma nastąpić w ciągu najbliższych miesięcy.
Pieniądze, które mają mówić
Czterymi miliardami dolarów początkowej inwestycji OpenAI Deployment Company będzie skalować operacje oraz, co istotne, przejmować kolejne firmy. To nie jest spółka, która ma siedzieć i czekać na klienta. To podmiot, który ma w terenie kupować, integrować i rosnąć.
Wcześniejsze doniesienia Bloomberga sugerowały, że inwestorzy private equity dostają w tej strukturze coś jeszcze. Gwarantowaną stopę zwrotu na poziomie 17,5 procent rocznie przez pięć lat, przy jednoczesnym ograniczeniu górnego pułapu zysków. To bardzo nietypowa konstrukcja w świecie venture i jasno pokazuje, że OpenAI nie tyle szuka kapitału, co buduje sobie kanał dystrybucji w portfelach inwestorów. Setki spółek portfelowych funduszy partnerskich z dnia na dzień stają się potencjalnymi klientami.
Na czele tej operacji stoi Brad Lightcap, długoletni dyrektor operacyjny OpenAI, który niedawno przeszedł do roli odpowiedzialnej za „special projects” i raportuje bezpośrednio do Sama Altmana.
Trudno nie zauważyć, że OpenAI wykonuje właśnie ruch, który Anthropic zrobił dokładnie tydzień wcześniej, tyle że za większe pieniądze i z większą strukturą. Po jednej stronie mamy konsorcjum z Blackstone, Hellman & Friedman i Goldmanem za 1,5 miliarda dolarów, po drugiej OpenAI Deployment Company za ponad 4 miliardy. Obaj duzi gracze doszli w tym samym momencie do tego samego wniosku: model językowy to dziś commodity, prawdziwą wartością jest umiejętność wstawienia go w bebechy firmy klienta i sprawienia, żeby coś z tego wyszło.
Z punktu widzenia biznesu jest to logiczne. Wielu prezesów mówi mi otwarcie, że pilotów mają już dość, a brakuje im ludzi, którzy wezmą tę technologię i osadzą ją w realnym procesie księgowym, logistycznym czy obsłudze klienta. Konsulting AI staje się więc nowym złotym żniwem, a OpenAI właśnie zdecydowało, że nie odda go Accenture ani Deloitte.
Z drugiej strony stawiam kilka pytań, bo bez nich nie da się tego oceniać uczciwie:
- Czy firma, która sprzedaje model, powinna jednocześnie kontrolować podmiot doradzający klientowi, jakiego modelu używać? Konflikt interesów rzuca się w oczy od pierwszej minuty.
- Czy ten gwarantowany zwrot 17,5 procent dla funduszy private equity nie wymusi nieracjonalnego tempa wdrożeń w spółkach portfelowych, żeby cyfry się zgadzały? Klient korporacyjny może łatwo stać się zakładnikiem czyichś zobowiązań finansowych.
- Co to oznacza dla rynku europejskiego, w tym polskiego? Czy zobaczymy Forward Deployed Engineers OpenAI w Warszawie, czy zostaniemy obsłużeni z drugiej ręki przez Capgemini, McKinseya i Bain & Company?
Jestem zwolennikiem tego, żeby AI realnie weszło do polskich firm, bo bez tego stracimy kolejną dekadę produktywności. Ale stawianie znaku równości między „wdrożenie AI” a „wdrożenie Claude’a” lub „wdrożenie GPT” to coś, na co powinniśmy patrzeć z dystansem. Wybór modelu i partnera wdrożeniowego to dziś decyzja strategiczna, nie zakupowa.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Wojna o ostatnią milę
To, co dzieje się od początku maja, najlepiej zrozumieć przez pojęcie „ostatniej mili” w AI. Modele frontier są dostępne. Setki tysięcy firm mają już do nich dostęp poprzez API. Problem nigdy nie polegał na tym, że nie ma technologii. Polega na tym, że bardzo mało ludzi wie, jak ją wsadzić w core biznesu tak, żeby wynik był mierzalny.
Anthropic uderzył w ten brak 4 maja, ogłaszając wspólne przedsięwzięcie z Blackstone, Hellman & Friedman i Goldmanem. Spółka jest standalone, ale z inżynierami Anthropic wbudowanymi bezpośrednio w jej zespół. Celem są średnie firmy. Marc Nachmann z Goldmana w rozmowie z CNBC powiedział wprost:
„There’s a big shortage of people who know how to apply these tools into businesses and then transform them” / „Brakuje ludzi, którzy potrafią zastosować te narzędzia w firmach, a potem je przekształcić”
OpenAI odpowiedziało dziś, w tym samym sztafażu, z mocniejszym kapitałem i z większym przejęciem na starcie. Fidji Simo, CEO of Applications w OpenAI, kilka tygodni temu nazwała postępy Anthropic „wake-up call” i ostrzegała pracowników:
„We cannot miss this moment because we are distracted by side quests” / „Nie możemy przegapić tego momentu przez to, że rozpraszają nas poboczne zadania”
Dziś widzimy, że ten „wake-up call” miał konkretną cenę. Cztery miliardy dolarów.
Co to znaczy dla branży konsultingowej
Tu robi się naprawdę ciekawie. Bain & Company, Capgemini i McKinsey nie są w tej spółce klientami. Są inwestorami. To jednocześnie hedging i obstawianie zwycięzcy. Wielkie domy doradcze przez dekady żyły z wprowadzania klientów w nowe technologie. Teraz autor technologii podchodzi do tego samego stołu, mówi „kontroluję spółkę, ale zapraszam was do środka” i pyta, czy zostajecie. Klasyczne firmy doradcze stoją przed dylematem: walczyć czy się dosiąść.
Patrząc szerzej, dochodzi do bardzo charakterystycznej fuzji ról. Producent modelu staje się integratorem, integrator staje się udziałowcem, fundusz private equity staje się klientem swoich własnych spółek portfelowych. Granice się rozmywają i nie wiadomo, kto komu sprzedaje co.
Polski kąt widzenia
W Polsce nie mamy jeszcze odpowiednika OpenAI Deployment Company ani jego odpowiednika u Anthropic. Mamy za to fakt, że jednym z founding partners OpenAI Deployment Company jest BBVA, czyli hiszpański bank, który ma w Europie konkretne zasięgi. McKinsey i Capgemini operują w Warszawie od lat. Bain & Company również. To oznacza, że pierwsi klienci tej spółki w naszym regionie raczej nie zostaną obsłużeni przez ludzi rekrutowanych z polskiego rynku, lecz przez zespoły wpadające z Londynu, Madrytu czy Paryża.
Pytanie, które warto zadać polskim prezesom: czy wolicie być wdrażani przez kogoś, kto rozumie wasz lokalny kontekst regulacyjny i językowy, czy przez sztafetę inżynierów z Doliny Krzemowej, którzy świetnie znają model, ale ostatni raz w Polsce byli na konferencji w Krakowie?
Odpowiedź zaważy na tym, jak rozłoży się rynek wdrożeń AI w Europie Środkowej w ciągu najbliższych dwóch, trzech lat. Z OpenAI Deployment Company na stole i analogiczną strukturą Anthropic w tle, gra przestała być teoretyczna.
