Prestiżowy Commonwealth Short Story Prize właśnie przeżywa jeden z największych kryzysów w swojej historii. Opowiadanie „The Serpent in the Grove” autorstwa Jamira Nazira, wyróżnione jako zwycięzca regionu karaibskiego i opublikowane w uznanym magazynie literackim Granta, jest szeroko oskarżane o to, że powstało w całości przy użyciu sztucznej inteligencji.
Kluczowe fakty:
- Opowiadanie "The Serpent in the Grove" autorstwa Jamira Nazira wygrało regionalny etap prestiżowego Commonwealth Short Story Prize i zostało opublikowane w magazynie Granta, ale jest oskarżane o całkowite wygenerowanie przez AI.
- Profesor Ethan Mollick z Wharton School przepuścił tekst przez detektor AI Pangram, który wykazał 100% pewności, że praca została wygenerowana przez sztuczną inteligencję.
- Krytycy wskazują na charakterystyczne dla AI cechy tekstu, takie jak struktury zdaniowe "nie X, ale Y", nadużywanie paralelizmów, listy trójkowe i przeładowanie metaforami typu "dziewczyna jak wschód słońca nad zlewem".
Konkurs Commonwealth Short Story Prize należy do najbardziej prestiżowych na świecie i co roku wyłania pięciu regionalnych zwycięzców spośród tysięcy nadesłanych prac. W tym roku wpłynęło ich aż 7806. Opowiadanie Nazira przeszło przez ten sito i trafiło na łamy Granty ze słowami uznania od jury. A potem ktoś uruchomił detektor AI.
Profesor z Wharton i wynik 100%
Ethan Mollick, profesor Wharton School na Uniwersytecie Pensylwanii, który bada wpływ AI na edukację i miejsca pracy, przepuścił tekst „The Serpent in the Grove” przez Pangram – narzędzie do wykrywania treści generowanych przez AI, deklarujące 99-procentową skuteczność. Wynik: 100% czerwonych flag.
Na platformie Bluesky Mollick opisał to jako rodzaj „testu Turinga”. Inni badacze i krytycy literaccy szybko dołączyli do dyskusji, wskazując na konkretne cechy tekstu:
- charakterystyczne dla LLM struktury zdaniowe w stylu „nie X, ale Y”
- nadużywanie paralelizmów i epistrofów (powtarzanie słów na końcu kolejnych klauzul)
- listy trójkowe jako domyślny schemat kompozycyjny
- przeładowanie metaforami i porównaniami
Magazyn New York Times Magazine zauważył, że tekst jest „naszpikowany metaforami i porównaniami”, w tym takimi osobliwościami jak porównanie dziewczyny do „wschodu słońca nad zlewem” czy zdanie „She had the kind of walking that made benches become men.”
Kim jest Jamir Nazir?
Według noty biograficznej Nazir to „trynidadzki pisarz indyjskiego pochodzenia, którego twórczość eksploruje kulturowe przecięcia Karaibów i diaspory indyjskiej.” Czytelnicy mieli jednak poważne trudności z odnalezieniem jakichkolwiek innych jego prac. W ślad cyfrowym znaleziono samodzielnie wydany w 2018 roku tomik wierszy na Amazonie i niewiele więcej.
Za to jego profil na LinkedIn okazał się wymowny – Nazir pisał tam o zastępowaniu ludzi przez AI oraz o wyścigu zbrojeń w tej dziedzinie.
Autor nie odpowiedział na prośby o komentarz ze strony mediów.
Granta pyta Claude’a, czy tekst jest napisany przez AI
Reakcja wydawcy Granty okazała się… co najmniej niecodzienna. Sigrid Rausing, wydawczyni magazynu, przyznała, że pokazała opowiadanie Claude.ai i zapytała, czy zostało wygenerowane przez AI. Odpowiedź była długa i kończyła się stwierdzeniem, że tekst „almost certainly not produced unaided by a human” – czyli „prawie na pewno nie powstał bez udziału człowieka.” Rausing przyznała jednak, że i to nic nie musi oznaczać.
Sprawdzanie jednego modelu AI tekstem innego modelu AI to pomysł, który w środowisku wywołał mieszane uczucia – delikatnie mówiąc.
Zatrzymuję się tutaj na chwilę, bo ta sprawa naprawdę zasługuje na rzetelną refleksję – i to z kilku stron. Po pierwsze: nie wiemy na pewno, czy Nazir użył AI. Narzędzia do detekcji nie są doskonałe. Niektóre teksty pisane przez autorów spoza anglosaskiego kręgu kulturowego historycznie bywają fałszywie flagowane jako „sztuczne” – bo ich składnia po prostu brzmi inaczej dla zachodnich algorytmów. Po drugie jednak: kiedy wynik Pangramu wynosi 100%, a nie 60%, i kiedy jednocześnie prawie nie ma żadnego śladu twórczości tego autora poza jednym tomikiem z 2018 roku – pytania są jak najbardziej uzasadnione. I właśnie na tym polega sedno problemu: nagrody literackie są budowane na zaufaniu. Jury nie może sprawdzać każdego autora jak detektyw. Ale skoro nie może, to co nam pozostaje? Nadzieja, że nikt nie oszukuje? To chyba za mało na 2026 rok.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
„Nagroda musi opierać się na zaufaniu”
Commonwealth Foundation przyznała, że nie użyła żadnych narzędzi do wykrywania AI przed ogłoszeniem zwycięzcy. Powodem były obawy o udostępnianie niepublikowanych tekstów modelom generatywnym, co „budziłoby poważne zastrzeżenia dotyczące zgody i własności artystycznej.” Razmi Farook, dyrektor generalny fundacji, powiedział w rozmowie z The Guardian, że w obliczu braku niezawodnych narzędzi detekcji nagroda „musi opierać się na zasadzie zaufania.”
Trynidadzki pisarz i były całościowy zwycięzca Commonwealth Short Story Prize Kevin Jared Hosein stwierdził wprost, że nagroda jest „martwa”, a „pierwszym ciosem” jest właśnie opowiadanie Nazira.
Wydawczyni Granty przyznała z kolei: „It may be that the judges have now awarded a prize to an instance of AI plagiarism – we don’t yet know, and perhaps we never will know.” / „Możliwe, że sędziowie właśnie przyznali nagrodę przypadkowi plagiatu AI – nie wiemy tego, i być może nigdy się nie dowiemy.”
Szerszy kontekst: lawina oskarżeń
Ta sprawa nie istnieje w próżni. Niedawno New York Times zwolnił dziennikarza-freelancera po tym, jak przyznał się do używania AI do napisania recenzji książki. Debiutancka powieść grozy „Shy Girl” została z kolei wycofana przez wydawnictwo Hachette z powodu obaw, że powstała częściowo przy użyciu AI.
Uruchomienie ChatGPT spowodowało kilka lat temu tymczasowe zamknięcie dużego magazynu science fiction z powodu zalewu AI-generowanych zgłoszeń. Dziś ten sam problem dotknął jedną z najbardziej rozpoznawalnych nagród literackich na świecie.
Co to wszystko oznacza dla literatury?
Branża stoi przed dylematem, którego nie rozwiąże żadne jedno narzędzie. Skanowanie tekstów przez detektory AI rodzi pytania o prywatność i prawa autorskie do niepublikowanych rękopisów. Nieskurowanie niczego zostawia pole do nadużyć. Komentator na X napisał trafnie: „A profoundly moving piece about friendships, that’s allegedly AI-generated, has managed to tug at readers’ heartstrings. Is AI getting better at verbalising raw human emotions or have human beings cracked prompting to get AI to emote this well?” / „Głęboko poruszający tekst o przyjaźni, rzekomo wygenerowany przez AI, zdołał wzruszyć czytelników. Czy AI lepiej werbalizuje ludzkie emocje, czy to ludzie nauczyli się tak promptować, żeby AI emocjonowało za nich?”
Pytanie pozostaje otwarte. I na tym właśnie polega problem.
