Jutro, 8 czerwca, Tim Cook staje na scenie po raz ostatni jako CEO Apple. I właściwie wszyscy wiedzą, co powie. Będzie dużo AI, dużo Apple Intelligence, dużo nowego Siri. A ja, patrząc na to z redakcyjnego fotela, zastanawiam się: czy naprawdę wszyscy tego chcemy? Bo coraz więcej danych mówi, że niekoniecznie.
Kluczowe fakty:
- Po ogłoszeniu przez Google przebudowy wyszukiwarki opartej na AI, instalacje DuckDuckGo na iPhone'ach wzrosły o 95% w ciągu tygodnia od komunikatu.
- Apple planuje zaprezentować na WWDC 2026 gruntownie przebudowanego Siri z funkcjami chatbota oraz nowe możliwości Apple Intelligence, co ma być odpowiedzią na krytykę po słabym debiucie platformy w 2024 roku.
- Prezes DuckDuckGo Gabriel Weinberg stwierdził, że Google narzuca AI użytkownikom bez możliwości rezygnacji, przez co wyniki wyszukiwania stają się gorsze, a nie lepsze.
Zacznijmy od tego, co dzieje się właśnie teraz z Google. Po tym jak Google na swojej konferencji I/O 2026 ogłosiło gruntowną przebudowę wyszukiwarki, zamieniając tradycyjną listę niebieskich linków na odpowiedzi generowane przez AI, użytkownicy zareagowali nogami. W ciągu tygodnia po ogłoszeniu, instalacje DuckDuckGo na iPhone’ach były o 95% wyższe niż przed komunikatem Google. Prawie dwukrotnie. Gabriel Weinberg, prezes DuckDuckGo, powiedział wprost: „Google is force-feeding AI with no way to opt out. As a result, their results are getting worse, not better” / „Google wciska AI na siłę, bez możliwości rezygnacji. Przez to wyniki stają się gorsze, a nie lepsze.”
Brzmi znajomo? Bo dokładnie ten sam mechanizm za chwilę może zagrozić Apple.
Siri zawiodła. AI ma to naprawić?
Apple na jutrzejszym WWDC 2026 zamierza zaprezentować gruntownie przebudowanego Siri z możliwościami chatbota oraz szereg nowych funkcji Apple Intelligence. Według Bloomberg, to ma być rodzaj odkupienia win po tym, jak pierwsza wersja Apple Intelligence z 2024 roku okazała się mocno poniżej oczekiwań. Spóźnione funkcje, błędy w Siri, zawiedzione obietnice.
I tu pojawia się ciekawe pytanie: czy AI rzeczywiście naprawi Siri, czy raczej przykryje jej problemy grubą warstwą marketingowego lakieru?
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl: Rozumiem frustrację użytkowników Apple i rozumiem też presję, pod jaką działa Tim Cook przed swoim ostatnim WWDC. AI stało się obowiązkowym punktem każdej prezentacji technologicznej. Ale widzę tu poważny problem: branża myli środek z celem. Siri nie potrzebuje „więcej AI”, potrzebuje działać niezawodnie. Sprawdzić, czy alarm się uruchomił. Poprawnie odczytać wiadomość. Zadzwonić do właściwej osoby. Z drugiej strony, nie można ignorować tego, że dobrze zaprojektowane AI potrafi realnie ułatwić życie: transkrypcje, tłumaczenia w czasie rzeczywistym, podpowiedzi w aparacie. To nie jest zero-jedynkowe. Pytanie, które jutro powinno paść ze sceny Apple Park, brzmi: ile z tych funkcji użytkownik może po prostu wyłączyć?
Nie każdy jest na pokładzie
Komentatorzy technologiczni od miesięcy powtarzają, że opór wobec wszechogarniającego AI nie jest marginalnym zjawiskiem hejterów. To coraz głośniejszy głos zwykłych użytkowników.
DuckDuckGo na początku czerwca notuje nowe rekordy ruchu. Kamyl Bazbaz, szef komunikacji firmy, powiedział: „Google claims AI overviews has over 2.5 billion monthly active users, but not a single one was given a choice” / „Google twierdzi, że AI overviews ma ponad 2,5 miliarda aktywnych użytkowników miesięcznie, ale żaden z nich nie miał wyboru.” To zdanie świetnie opisuje szerszy problem. Nie chodzi o to, czy AI jest dobre czy złe. Chodzi o to, kto decyduje.
Widzę to też w danych dotyczących samego rynku. Kilka rzeczy dzieje się naraz:
- Coraz więcej badań wskazuje, że niekrytyczne korzystanie z generatywnego AI osłabia zdolność samodzielnego myślenia
- AI Overviews w Google regularnie serwują błędne informacje, a użytkownicy nie mają prostego sposobu, żeby je wyłączyć
- Infrastruktura potrzebna do obsługi tych systemów pochłania energię i wodę w ilościach, które coraz trudniej usprawiedliwić
- Rynek pracy, szczególnie wśród młodych prawników, dziennikarzy i programistów, zmienia się szybciej niż ktokolwiek był gotowy przyznać jeszcze dwa lata temu
Tim Cook wychodzi. AI zostaje.
WWDC 2026 ma być ostatnim keynote Tima Cooka. Jego następcą na stanowisku CEO zostanie John Ternus, który obejmie funkcję 1 września 2026 roku. To symboliczny moment. Dekada Cooka to między innymi czas, w którym Apple zbudowało lojalną bazę użytkowników właśnie na obietnicy prywatności i kontroli. „Twoje dane zostają na urządzeniu.” To hasło kupowało zaufanie przez lata.
Teraz Apple staje przed wyborem: wejść w AI równie głęboko jak Google i ryzykować tę samą reakcję, albo znaleźć własną drogę opartą na tej samej filozofii, która dotychczas działała. Prywatność. Wybór. Użytkownik w centrum.
Przebudowany Siri ma być bardziej konwersacyjny i kontekstowo świadomy, a Apple pozycjonuje się jako gracz agresywnie walczący o swoje miejsce w dynamicznie zmieniającym się krajobrazie AI.
Agresywnie. Ciekawy dobór słowa.
Co jutro zobaczymy?
Na keynote zaprezentowane zostaną iOS 27, iPadOS 27, macOS 27, tvOS 27, watchOS 27 i visionOS 27, wszystkie z szeregiem nowych funkcji AI, w tym zaktualizowaną wersją Siri. Deweloperzy jeszcze tego samego dnia dostaną pierwsze bety. Publiczna beta trafi do użytkowników w lipcu, finalna wersja, jak zwykle, we wrześniu.
Czy jutrzejszy keynote będzie historyczny? Pewnie tak. Ostatni Cook, nowy Siri, nowy rozdział. Ale czy będzie dobry? To zależy od jednej rzeczy: czy Apple będzie miało odwagę powiedzieć „to jest opcjonalne” zamiast „to jest przyszłość, czy chcesz, czy nie”.
Bo przyszłość, w której użytkownik może wybrać, brzmi lepiej niż ta, w której ktoś wybrał za niego.
