Szef Google DeepMind postawił sprawę jasno: świat ma coraz mniej czasu, zanim pojawi się sztuczna inteligencja przewyższająca ludzi, a obecne metody nadzoru nad nią przypominają improwizację. Demis Hassabis proponuje więc coś nowego: prywatny, opłacany przez branżę organ nadzoru wzorowany na regulatorze giełdowym.
Kluczowe fakty:
- Demis Hassabis, szef Google DeepMind, opublikował 14 lipca manifest „A Framework for Frontier AI and the Dawning of a New Age", w którym przedstawił konkretną propozycję instytucjonalnego nadzoru nad zaawansowaną sztuczną inteligencją.
- Hassabis proponuje powołanie prywatnego organu nadzorczego wzorowanego na FINRA – finansowanego przez branżę AI i działającego pod rządowym nadzorem, zamiast klasycznej agencji federalnej.
- Zgodnie z propozycją, laboratoria miałyby dobrowolnie przekazywać swoje modele do 30-dniowych testów przed premierą, obejmujących m.in. ryzyko cybernetyczne, biologiczne oraz podatność modeli na omijanie zabezpieczeń.
We wtorek 14 lipca Hassabis opublikował na platformie X obszerny manifest zatytułowany „A Framework for Frontier AI and the Dawning of a New Age”. Nie jest to pierwszy raz, gdy szef laboratorium stojącego za Gemini mówi o zbliżającej się sztucznej inteligencji ogólnej (AGI), ale tym razem towarzyszy temu konkretna propozycja instytucjonalna, a nie tylko ostrzeżenie.
Regulator na wzór Wall Street, nie FDA
Sednem propozycji Hassabisa jest nowy podmiot nadzorczy modelowany na FINRA, czyli Financial Industry Regulatory Authority. To prywatna organizacja, która pilnuje porządku na Wall Street w imieniu maklerów, działając pod nadzorem amerykańskiej Komisji Papierów Wartościowych i Giełd. Nie jest agencją rządową w klasycznym sensie, tylko samoregulacyjnym ciałem finansowanym przez branżę, którą nadzoruje.
Taki wybór wzorca to nie przypadek. Doradca Białego Domu ds. AI, Sriram Krishnan, powiedział wprost, że „nie będzie żadnej FDA dla AI”. Administracja Trumpa od początku faworyzowała podejście liberalne wobec regulacji sztucznej inteligencji, więc propozycja Hassabisa została skrojona tak, by tę alergię ominąć. Zamiast nowej agencji federalnej z ustawowym mandatem, proponuje organ formalnie prywatny, ale nadzorowany i wspierany politycznie przez rząd.
Jak miałoby to działać w praktyce? Laboratoria rozwijające najbardziej zaawansowane modele przekazywałyby je do testów dobrowolnie, na 30 dni przed premierą. Kontrole obejmowałyby ryzyko cybernetyczne, biologiczne oraz zdolność modeli do zwodzenia użytkowników i omijania zabezpieczeń. Po okresie próbnym, gdy procedura okazałaby się skuteczna, zgodność miałaby stać się obowiązkowa dla każdego modelu klasy frontier trafiającego na rynek amerykański, niezależnie od kraju pochodzenia czy tego, czy jest to model zamknięty, czy open source.
Skąd ten pośpiech
Hassabis chce, by nowy organ zaczął działać jeszcze przed końcem roku. To bardzo napięty harmonogram jak na regulację nowej technologii, ale ma swoje uzasadnienie. W rozmowie z Axios Hassabis nazwał chaotyczną reakcję administracji Trumpa na modele Mythos i Fable od Anthropic „swego rodzaju budzikiem”. Przypomnę: w czerwcu Departament Handlu USA nałożył na te modele kontrolę eksportową, zamrażając do nich dostęp z dnia na dzień. Anthropic spędził blisko trzy tygodnie na negocjacjach bez ustalonych wcześniej reguł gry, zanim ograniczenia zniesiono na koniec czerwca.
To był, jak twierdzi Hassabis, dowód na to, że Waszyngton potrzebuje systemowego mechanizmu, a nie doraźnych decyzji podejmowanych pod presją chwili. OpenAI, chcąc uniknąć podobnego scenariusza, samodzielnie ograniczył dostęp do GPT-5.6 wyłącznie do partnerów zweryfikowanych przez rząd już na etapie premiery.
Sam Hassabis szacuje, że AGI, czyli system dorównujący ludziom pod względem zdolności poznawczych w praktycznie każdej dziedzinie, jest odległy o „zaledwie kilka lat”. Na wydarzeniu w Stanford wskazywał nawet konkretny rok: 2030, plus minus dwanaście miesięcy. W manifeście napisał, że ludzkość „znalazła sposób, by piasek zaczął myśleć”, nazywając to zjawiskiem niemal cudownym.
Propozycja Hassabisa jest sprytna politycznie, bo omija największą przeszkodę: opór administracji Trumpa wobec nowej agencji rządowej. Problem w tym, że model FINRA ma wbudowaną wadę, o której Hassabis w manifeście nie mówi wprost. FINRA nie podlega ustawie o dostępie do informacji publicznej, nie musi trzymać się procedur typowych dla agencji rządowych i w praktyce działa z dużą swobodą, choć formalnie SEC może jej decyzje weryfikować. Przeniesione na grunt AI oznacza to, że firmy finansujące nowy organ przez lata współkształtowałyby standardy, według których same są potem oceniane. To nie jest teoretyczne ryzyko konfliktu interesów, to jego podręcznikowa definicja. Popieram ideę szybkiego, sprawnego nadzoru nad najpotężniejszymi modelami. Ale zanim ktokolwiek nazwie to rozwiązaniem problemu regulacyjnej próżni, warto zapytać, kto faktycznie będzie pisał reguły gry i komu ten organ będzie się tłumaczył z decyzji. Kibicuję każdemu pomysłowi, który przyspiesza porządkowanie tej przestrzeni, ale entuzjazm nie zwalnia z czytania drobnego druku.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Amodei kontra Hassabis: dwa modele nadzoru
To nie jest jedyna propozycja regulacyjna krążąca obecnie wśród szefów wielkich laboratoriów AI. Miesiąc wcześniej Hassabis i Dario Amodei z Anthropic wspólnie apelowali do przywódców G7 podczas zamkniętego spotkania w Évian-les-Bains we Francji o wsparcie dla amerykańskiego modelu nadzoru nad AI. Spotkanie, w którym uczestniczył prezydent Trump i szefowie państw grupy G7, nie zakończyło się żadnymi konkretnymi ustaleniami.
Mimo wspólnego apelu obaj szefowie różnią się co do formy. Amodei od dawna opowiada się za rozwiązaniem w stylu FAA, czyli agencją federalną z realną władzą blokowania wdrożenia niebezpiecznych modeli, opartą na mandacie nadanym przez Kongres. Hassabis wybiera model lżejszy: samoregulacyjną organizację finansowaną przez branżę, działającą pod nadzorem rządu, ale niebędącą jego częścią.
Różnica nie jest kosmetyczna. W modelu Amodei to rząd ma bezpośrednią władzę zablokowania niebezpiecznego modelu z mocy ustawy. W modelu Hassabisa skuteczność egzekwowania decyzji zależy w praktyce od tego, jak mocno administracja zdecyduje się poprzeć ustalenia organu, czyli od woli politycznej, a nie od twardego przepisu. Sam Altman z OpenAI zgłosił z kolei postulat podobnego międzynarodowego organu standaryzacyjnego, choć bez szczegółów porównywalnych z propozycją Hassabisa.
Warto dodać kontekst rynkowy: Google DeepMind, Anthropic i OpenAI konkurują dziś o pozycję lidera w wyścigu modeli frontierowych, a każda z tych firm wycenia swój rozwój w dziesiątkach miliardów dolarów kapitalizacji i inwestycji. Rywalizacja handlowa i wspólny front w sprawie regulacji nie wykluczają się nawzajem, co Hassabis podkreślił, mówiąc że inni szefowie laboratoriów zgadzają się z nim „na wysokim poziomie ogólności” co do kierunku, w którym powinna zmierzać branża.
Co dokładnie miałby testować nowy organ
Zakres kontroli, jakie Hassabis opisuje w manifeście, obejmuje kilka konkretnych obszarów:
- zdolność modelu do wspierania cyberataków, określaną przez Hassabisa jako obecne „strzały ostrzegawcze” zapowiadające poważniejsze zagrożenia
- ryzyko biologiczne i nuklearne, które według niego mogą pojawić się w otwartych modelach w ciągu najbliższych 18 miesięcy, poza kontrolą jakiegokolwiek rządu
- zdolności modeli do zwodzenia użytkowników i omijania zabezpieczeń bezpieczeństwa
- weryfikację, czy obrazy generowane przez AI mają cyfrowe znaki wodne
Zarząd nowego organu miałby składać się w większości z niezależnych ekspertów technicznych, w tym laureatów Nagrody Turinga, z dodatkowymi miejscami dla przedstawicieli branży, rządu i społeczności open source.
Co to oznacza dla polskich firm
Podczas gdy Hassabis rozmawia w Waszyngtonie o dobrowolnym, elastycznym modelu nadzoru, polskie firmy stoją przed czymś dokładnie odwrotnym: sztywnym, ustawowym terminem. Od 2 sierpnia 2026 roku zaczynają obowiązywać przepisy unijnego AI Act dotyczące systemów wysokiego ryzyka, a wraz z nimi większość pozostałych obowiązków rozporządzenia. To za niecałe trzy tygodnie.
Sejm przyjął 11 czerwca ustawę o systemach sztucznej inteligencji, która implementuje unijne rozporządzenie w polskim porządku prawnym i powołuje Komisję Rozwoju i Bezpieczeństwa Sztucznej Inteligencji, czyli krajowy organ nadzoru rynku AI. Po poprawkach Senatu ustawa wróciła do Sejmu na początku lipca i trafiła już na biurko prezydenta. Innymi słowy: Polska przyjęła przepisy wykonawcze zaledwie kilka tygodni przed unijnym terminem, co oznacza wejście w najważniejszą fazę zgodności bez w pełni ukształtowanego organu nadzoru.
Kontrast z propozycją Hassabisa jest wyraźny. W USA dyskutuje się o dobrowolnym, prowadzonym przez samą branżę systemie testów bez twardych sankcji na starcie. W Unii Europejskiej, a więc i w Polsce, obowiązek klasyfikacji ryzyka i dokumentacji systemów AI jest już prawem, z realnymi karami za niedopełnienie. Dla firm z sektorów wysokiego ryzyka, takich jak fintech, HR czy ochrona zdrowia, oznacza to, że sierpień 2026 jest twardym terminem, a nie punktem odniesienia w dalszej dyskusji.
Niepewna przyszłość nadzoru
Hassabis mówi, że rozmowy z administracją Trumpa idą dobrze, choć nie ujawnia szczegółów. Twierdzi też, że konsultował propozycję z konkurencyjnymi laboratoriami i urzędnikami europejskimi, zanim upublicznił manifest. Czy uda się przekuć te rozmowy w działający organ jeszcze w tym roku, pozostaje otwarte. Wcześniejsze wspólne apele szefów wielkich laboratoriów, jak ten z Évian-les-Bains, nie przełożyły się na konkretne decyzje polityczne.
Pytanie, które zostaje bez odpowiedzi, dotyczy egzekwowania. Dobrowolny system testów działa tak długo, jak długo laboratoria chcą w nim uczestniczyć. Gdy w grę wchodzą modele warte miliardy dolarów inwestycji i presja konkurencyjna ze strony rywali niepodlegających takim samym zasadom, motywacja do pełnej przejrzystości może się szybko wyczerpać.
Źródła i metodologia
Artykuł powstał na podstawie analizy redakcji AIPORT.pl oraz materiału źródłowego Axios z 14.07.2026, a także TechCrunch oraz doniesień Cryptopolitan, Quartz, Tech Times i Inc. Kontekst dotyczący polskiej ustawy o systemach sztucznej inteligencji zweryfikowano w oparciu o Rzeczpospolitą, a informacje pomocnicze pochodzą również z prawo.pl i cyberdefence24.pl. Komentarz redakcyjny i ocena kontekstu branżowego: Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl. Artykuł będzie aktualizowany w miarę pojawiania się nowych informacji na temat propozycji Demisa Hassabisa i reakcji administracji USA.
