Spencer Pratt, znany szerszej publiczności z reality show „The Hills”, kandyduje na burmistrza Los Angeles. I robi to z rozmachem, którego trudno się spodziewać po celebrycie bez politycznego zaplecza.
Kluczowe fakty:
- Spencer Pratt, celebryta z "The Hills", kandyduje na burmistrza Los Angeles po tym, jak jego dom spłonął w pożarach w Palisades w 2025 roku. W sondażu UCLA zajmuje drugie miejsce z 11% poparciem, za Karen Bass (25%).
- Charlie Curran z Menace Studio stworzył viralowe wideo AI inspirowane trylogią Batmana, w którym Pratt jako Batman walczy z elitą Los Angeles przedstawioną jako arystokraci z przedrewolucyjnej Francji. Film korzysta z kontrowersyjnego chińskiego narzędzia Seedance 2.0.
- Materiał zebrał entuzjastyczne reakcje konserwatystów, w tym Jeba Busha i Teda Cruza, ale otwiera dyskusję o granicy między satyrą AI a potencjalną dezinformacją w kampaniach politycznych.
Wideo inspirowane trylogią Batmana Christophera Nolana, stworzone przez twórcę filmów AI Charliego Currana, błyskawicznie rozeszło się po sieci i zdominowało rozmowy o kampanii wyborczej w Mieście Aniołów. Materiał przedstawia Los Angeles rządzone przez elitę arystokratów rodem z przedrewolucyjnej Francji: burmistrzynię Karen Bass w charakterystycznym makijażu Jokera, gubernatora Gavina Newsoma zajadającego tort oraz Kamalę Harris z kieliszkiem wódki, która ze spokojem oznajmia: „Bass already solved crime” („Bass już rozwiązała problem przestępczości”). Obywatele błagają swoich przywódców o pomoc w sprawie bezdomności czy odbudowy domów zniszczonych przez pożary, a w odpowiedzi spotykają ich drwiny. Następnie Pratt, w stroju Batmana, na czele zróżnicowanej grupy mieszkańców wkracza na salę sądową i wywraca stoły.

Konserwatyści zachwyceni, Curran milczy
Reakcje po prawej stronie sceny politycznej były entuzjastyczne. Były gubernator Florydy Jeb Bush nazwał materiał „może najlepszą reklamą polityczną roku”. Senator Ted Cruz wrzucił pod filmem emoji oczu, co w politycznym języku Twittera znaczy mniej więcej tyle co: „to trzeba zobaczyć”. Były kongresmen Matt Gaetz stwierdził wprost: „This is basically a maximalist expression of what a political ad can do” („To jest w zasadzie maksymalistyczny wyraz tego, co reklama polityczna może osiągnąć”). Jeden z influencerów napisał natomiast: „Best political ad I’ve ever seen. It’s not even close. This ad is brutal, hilarious, and 100% on point” („Najlepsza reklama polityczna, jaką w życiu widziałem. To nie jest nawet blisko. Ten spot jest brutalny, zabawny i w 100% trafny”).
Pratt podał dalej nagranie ze swojego oficjalnego konta, ale według magazynu The Spectator nie zamówił go osobiście. Curran nie odpowiedział na prośbę o komentarz.
Spencer Pratt’s LA mayor ads are incredible. pic.twitter.com/uEge9Q9yyH
— Clay Travis (@ClayTravis) May 5, 2026
Kto stoi za kamerą?
Charlie Curran, opisywany jako weteran komercyjnego filmowania, założył Menace Studio w Los Angeles. Pracuje z czterema osobami i korzysta między innymi z kontrowersyjnego chińskiego narzędzia Seedance 2.0. W wywiadzie dla The Free Press powiedział:
„The crisis of Hollywood is the Marvelfication of this slop… the bigger the capital costs, the less risks you can take” („Kryzys Hollywood to marvelizacja tego syfu… im wyższe koszty kapitałowe, tym mniej ryzyka możesz podjąć”).
Jego filmy zbierają dziesiątki milionów wyświetleń od stycznia tego roku. Jedną z wcześniejszych produkcji był materiał z tiktokerem „The Rizzler” walczącym na frontach II wojny światowej. Curran przyznaje, że przy każdym filmie zaczyna od pomysłu: jeśli z rana nadal czuje, że musi go zrealizować, wie, że trafi do sieci jak bumerang.
Docelowo Curran chce zbudować własne studio filmowe z możliwością samodzielnej dystrybucji.
Granica między satyrą a dezinformacją
Ten film to świetny przykład tego, jak AI zmienia reguły gry w komunikacji politycznej. Z jednej strony mamy do czynienia z błyskotliwą, kreatywną satyrą, która trafia do serc wyborców precyzyjniej niż niejeden płatny spot reklamowy. Z drugiej strony pojawia się pytanie, które nie daje mi spokoju: gdzie kończy się satyra, a zaczyna manipulacja? Realistyczne przedstawienie polityków w sfabrykowanych scenach, nawet jeśli nikt bezpośrednio nie zamówił takiej reklamy, otwiera drzwi do nadużyć na masową skalę. Dziś to żart z Bassem w makijażu Jokera. Jutro mogą to być fałszywe wypowiedzi kandydatów w kluczowym momencie kampanii. Warto o tym rozmawiać zanim przepisy, a może i wyborcy, zostaną zaskoczeni przez technologię.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Pratt, pożary i polityka
Historia Pratta jako kandydata nie wzięła się znikąd. Dom, który dzielił z żoną Heidi Montag, spłonął doszczętnie podczas pożarów w Palisades w 2025 roku. Po tej tragedii Pratt stał się głosem poszkodowanych właścicieli nieruchomości i naturalnie przekuł to w polityczny start. Nie jest to kampania, którą ktoś planował od lat – to odpowiedź na kryzys.
Według kwietniowego sondażu Luskin School na UCLA:
- Karen Bass utrzymuje prowadzenie z 25% poparciem
- Spencer Pratt zajmuje drugie miejsce z wynikiem 11%
- Nithya Raman zamyka podium z 9% poparciem
- aż 40% wyborców pozostaje niezdecydowanych
To ostatnie jest kluczowe – kampania dopiero nabiera tempa.
Nie pierwszy raz viral
To już kolejna AI-owa produkcja z kampanii Pratta, która trafia na pierwsze strony serwisów. Miesiąc temu viral zrobił komisjonowany przez jego sztab spot „They Not Like Us”, który rozgrzał internet do czerwoności.
They not like us pic.twitter.com/78hducHDUE
— Spencer Pratt (@spencerpratt) April 29, 2026
Pratt zmierzy się bezpośrednio z Bass i radną miejską Nithyą Raman w debacie wyborczej w Skirball Cultural Center. Bez tomizatów, miejmy nadzieję.
Jak skomentował lekarz i autor Robert Lufkin: „The LA mayor’s race is drawing global attention for its bold, AI-powered, highly creative campaign ads — they’re on another level. Is this a glimpse of the future of political campaigns?” („Wyścig o fotel burmistrza Los Angeles przyciąga globalną uwagę swoimi odważnymi, napędzanymi przez AI, niezwykle kreatywnymi reklamami kampanijnymi. Czy to zapowiedź przyszłości kampanii politycznych?”).
Odpowiedź na to pytanie będzie kształtować politykę nie tylko w Stanach.
