Google wystrzeli 1 października 2026 roku swojego pierwszego satelitę w ramach Project Suncatcher, czyli programu badającego, czy centra danych dla AI mogą kiedyś działać w kosmosie. Satelita MVP wielkości lodówki niesie cztery chipy TPU zasilane energią słoneczną i ma odpowiadać na proste zapytania do Gemini, ale jego głównym zadaniem jest sprawdzenie, czy sprzęt Google w ogóle przetrwa warunki na orbicie.
- Google wystrzeli 1 października 2026 roku satelitę MVP na rakiecie SpaceX Falcon 9 w ramach misji Transporter-18 – satelita wielkości lodówki niesie cztery chipy TPU zasilane panelami słonecznymi o mocy około 1 kW i ma działać przez około rok.
- Chipy Trillium (szósta generacja TPU) przetrwały w testach naziemnych całkowitą dawkę promieniowania jonizującego większą niż ta, którą otrzymałyby podczas pięcioletniej misji kosmicznej, jednak z powodu trudności z chłodzeniem w próżni chipy mogą pracować jedynie przez około 15 minut, po czym muszą ostygnąć.
- Według szacunków Travisa Bealsa do dorównania jednemu naziemnemu centrum danych o mocy 1 GW potrzeba by około 10 tysięcy satelitów, a James Manyika, starszy wiceprezes Google ds. badań, przyznał wprost, że firma nie spodziewa się niczego użytecznego operacyjnie w ciągu najbliższych kilku lat.
Google opublikował wraz z ogłoszeniem serię filmów, w których zespół Project Suncatcher opowiada o testach i problemach inżynieryjnych: playlista Project Suncatcher na YouTube. Kulisy przygotowań pokazał też na X partner projektu, firma Planet: wpis Planet.
Satelita MVP poleci rakietą Falcon 9 w misji Transporter-18
Google potwierdził 24 września na swoim blogu, że Project Suncatcher przechodzi od badań projektowych do pierwszego testu sprzętu na orbicie. Szczegóły, w tym nazwę satelity i datę startu, podał tego samego dnia The New York Times, który jako pierwszy dostał od Google dostęp do projektu.
Najważniejsze dane o misji:
- Nazwa satelity: MVP (od Minimum Viable Product, czyli minimalnej wersji produktu).
- Start: 1 października 2026 r., rakieta SpaceX Falcon 9, baza Vandenberg Space Force Base w Kalifornii.
- Misja: Transporter-18, czyli lot typu rideshare, w którym jedna rakieta wynosi ładunki wielu klientów naraz.
- Konstrukcja: satelita zbudowany razem z firmą Planet Labs z San Francisco, która na co dzień produkuje satelity do obrazowania Ziemi.
- Moc obliczeniowa: cztery chipy Google TPU (Tensor Processing Unit, własne akceleratory AI Google), razem mniej więcej tyle, ile jeden serwer w naziemnym centrum danych.
- Zasilanie: panele słoneczne dające około 1 kW, czyli tyle, ile potrzebuje suszarka do włosów.
- Czas działania: około roku.
Satelita MVP ma przetwarzać proste zapytania do Gemini, ale nie oznacza to, że użytkownicy ChatGPT-owego odpowiednika od Google dostaną odpowiedzi z kosmosu. Google podkreśla, że to demonstrator technologii, a nie działające centrum danych.
Chipy Trillium przetrwały na Ziemi testy wibracji i promieniowania
Google przetestował satelitę MVP i chipy TPU pod kątem dwóch największych zagrożeń: przeciążeń podczas startu i promieniowania kosmicznego. Travis Beals, starszy dyrektor odpowiedzialny za Project Suncatcher, opisał te testy we wpisie na blogu Google.
Lot na niską orbitę okołoziemską trwa około 10 minut. Statek kosmiczny doświadcza wtedy przeciążeń sięgających 10 g, a pojedyncze komponenty, w tym chipy TPU, nawet 50-100 g. Zespół wytrząsał satelitę we wszystkich trzech osiach, odtwarzając częstotliwości drgań rakiety.
„Takie testy rzadko idą zgodnie z planem, więc byliśmy mile zaskoczeni, że sprzęt wytrzymał te siły” / „Tests like this rarely go as planned, so we were pleasantly surprised that the hardware held up to the force.”
Promieniowanie Google badał w akceleratorze protonów w Crocker Nuclear Laboratory na Uniwersytecie Kalifornijskim w Davis, uruchamiając na chipach obciążenia AI i śledząc błędy, takie jak przypadkowe przełączenie bitu. Według Google chipy Trillium (szósta generacja TPU) przetrwały całkowitą dawkę promieniowania jonizującego większą niż ta, którą otrzymałyby podczas pięcioletniej misji kosmicznej.
Chłodzenie w próżni pozwala chipom pracować przez około 15 minut
Odprowadzanie ciepła jest dla Project Suncatcher trudniejsze niż zasilanie. W próżni nie ma przepływu powietrza, więc wentylatory są bezużyteczne, a ciepło można oddać tylko przez promieniowanie z radiatorów. Google zbudował dla MVP warstwowy system chłodzenia oparty na rurkach cieplnych i radiatorach, testowany dotąd w komorze symulującej próżnię i temperatury kosmiczne.
Ograniczenia widać w liczbach. Travis Beals powiedział The New York Times, że chipy mogą pracować przez około 15 minut, po czym muszą się wyłączyć, żeby ostygnąć. Naziemne centrum danych działa bez przerwy, więc przyszłe orbitalne klastry będą potrzebowały znacznie wydajniejszego chłodzenia niż to, które leci na MVP.
Sprawdziłem liczby, które Google podaje w tej historii, i najbardziej wymowne są te najmniejsze. Kilowat mocy, cztery chipy, piętnaście minut pracy przed przerwą na stygnięcie. Travis Beals sam szacował w rozmowie z The New York Times, że do dorównania jednemu naziemnemu centrum danych o mocy 1 GW potrzeba by około 10 tysięcy satelitów. To pokazuje dystans, jaki dzieli ten eksperyment od „centrum danych w kosmosie” z nagłówków.
Nie uważam jednak tego projektu za PR-ową zabawkę. Problem jest prawdziwy: nowe centra danych na Ziemi coraz częściej blokują przyłącza energetyczne, dostęp do wody i protesty lokalnych społeczności. Google traktuje orbitę tak, jak kiedyś autonomiczne samochody, jako projekt na dekadę, i uczciwie mówi, że przez najbliższe lata nic użytecznego z tego nie będzie.
Otwarte pytania są poważniejsze niż sama technika. Kto będzie serwisował chipy, których nie da się wymienić? Co z tysiącami kolejnych obiektów na i tak zatłoczonej niskiej orbicie? I czy spadek kosztów startów faktycznie nastąpi w tempie, na które liczy cała branża? Na te pytania MVP nie odpowie. Odpowie tylko na jedno: czy chip z serwerowni w ogóle da się tam utrzymać przy życiu.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Google przyspieszył harmonogram, a docelowo planuje floty ponad 80 satelitów
Satelita MVP startuje kilka miesięcy wcześniej, niż zakładał pierwotny plan. Gdy Google ogłosił Project Suncatcher 4 listopada 2025 roku, zapowiadał dwa prototypowe satelity zbudowane z Planet Labs na początek 2027 roku. Według Erica Stevensa, dyrektora inżynierii systemów w Planet Labs, Google naciskał, żeby trafić na orbitę jeszcze w tym roku, i zaakceptował w tym celu większe ryzyko. Dlatego chipy zamontowano w gotowej platformie satelitarnej Planet. Google jest zresztą inwestorem Planet Labs.
Kolejne etapy Project Suncatcher wyglądają następująco:
- 2027 r.: dwa satelity na orbicie, które przetestują łącza laserowe między statkami. Google potrzebuje bardzo dużej przepustowości na bardzo krótkich dystansach, a Beals porównuje wymaganą precyzję do trafienia w cel wielkości monety z odległości kilku mil, gdy oba punkty są w ruchu.
- Później: satelity z dziesiątkami chipów TPU każdy, latające w ciasnych formacjach. Google ma projekty flot liczących ponad 80 satelitów, które działałyby jak jedno orbitalne centrum danych.
- Połowa lat 30.: według szacunków Google orbitalne centra danych mogłyby wtedy kosztowo konkurować z naziemnymi, pod warunkiem dalszego spadku cen wynoszenia ładunków.
Uzasadnieniem całego projektu jest energia. Google podaje, że satelity na niskiej orbicie mają niemal ciągły dostęp do słońca i mogą wytwarzać do ośmiu razy więcej energii słonecznej niż panele na Ziemi.
Kierownictwo Google studzi jednak oczekiwania. James Manyika, starszy wiceprezes Google ds. badań, powiedział The New York Times:
„Szczerze mówiąc, nie spodziewamy się, że w ciągu najbliższych kilku lat będziemy mieli cokolwiek, co realnie nadaje się do użytku” / „We don’t expect, to be perfectly frank, that we’ll have anything usefully operational in the next few years.”
Travis Beals opisał z kolei, jak wyglądałby sukces:
„Jeśli w długim terminie naprawdę nam się uda, stanie się to w końcu nudne i nikt nie będzie się zastanawiał nad tym, że jego zapytanie do Gemini może być obsługiwane w kosmosie” / „If we’re really successful with this in the long run, this will ultimately be boring and people won’t think anything at the fact that their Gemini query might be getting served in space.”
Starcloud wyprzedził Google, a SpaceX celuje w milion satelitów
Google nie jest pierwszą firmą, która wysyła chip klasy centrum danych na orbitę. Startup Starcloud z Redmond wyniósł w listopadzie 2025 roku satelitę Starcloud-1 z procesorem graficznym Nvidia H100 i wytrenował na nim model NanoGPT. Starcloud twierdzi też, że jako pierwszy uruchomił w kosmosie wersję Gemini.
Wyścig o orbitalne centra danych przyciąga coraz większe pieniądze:
- Starcloud pozyskał w sierpniu 2026 roku 250 mln dolarów przy wycenie 2,3 mld dolarów, a wśród inwestorów są Nvidia i Cisco. W marcu 2026 roku amerykańska Federalna Komisja Łączności (FCC) przyjęła wniosek Starcloud dotyczący konstelacji 88 tys. satelitów obliczeniowych.
- SpaceX złożył w FCC wniosek o zgodę na wyniesienie do miliona satelitów, które miałyby tworzyć orbitalne centra danych.
- Blue Origin również pracuje nad orbitalnymi centrami danych.
Na tle tych zapowiedzi Google wypada ostrożnie: jeden satelita, cztery chipy i otwarte przyznanie, że pierwsza misja ma przede wszystkim ujawnić punkty awarii. Paradoksalnie SpaceX jest jednocześnie konkurentem Google w tej dziedzinie i przewoźnikiem, który wyniesie MVP na orbitę.
Polska firma KP Labs od lat testuje przetwarzanie danych AI na orbicie
Polska ma realny, choć inny w skali, udział w rozwoju obliczeń AI w kosmosie. Gliwicka firma KP Labs wysłała jesienią 2023 roku na orbitę satelitę Intuition-1 z jednostką Leopard DPU, która analizuje dane z kamery hiperspektralnej bezpośrednio na pokładzie. W 2025 roku jednostka LeopardISS trafiła na Międzynarodową Stację Kosmiczną w ramach polskiej misji IGNIS z udziałem Sławosza Uznańskiego-Wiśniewskiego i posłużyła do testowania algorytmów uczenia maszynowego w warunkach kosmicznych.
Różnica między projektami jest zasadnicza. KP Labs rozwija tzw. edge computing, czyli przetwarzanie na orbicie danych zbieranych przez samego satelitę, żeby na Ziemię wysyłać tylko wartościowe informacje. Google i Starcloud testują coś innego: przeniesienie w kosmos ogólnych obliczeń AI, które dziś wykonują naziemne serwerownie. Oba kierunki mierzą się jednak z tymi samymi problemami, czyli promieniowaniem, chłodzeniem w próżni i przeciążeniami przy starcie, więc wyniki misji MVP będą ciekawe także dla polskiego sektora kosmicznego.
Źródła i metodologia
Artykuł powstał na podstawie analizy redakcji AIPORT.pl oraz dodatkowych źródeł, w tym wpisu Travisa Bealsa na oficjalnym blogu Google z dnia 24.09.2026, reportażu The New York Times z 24.09.2026 oraz relacji SiliconANGLE i Benzinga. Dane o Starcloud pochodzą z GeekWire i materiałów firmy, a polski kontekst z publikacji Space24.
Cytat Travisa Bealsa o testach wibracyjnych został zweryfikowany z oryginalnym anglojęzycznym wpisem na blogu Google. Wypowiedzi Travisa Bealsa i Jamesa Manyiki dla The New York Times zweryfikowano w kilku niezależnych anglojęzycznych relacjach, ponieważ oryginalny tekst NYT jest dostępny wyłącznie dla subskrybentów.
Komentarz redakcyjny i ocena kontekstu branżowego: Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl.
Artykuł będzie aktualizowany w miarę pojawiania się nowych informacji o starcie satelity MVP i wynikach testów Project Suncatcher.
