DeepL, europejski lider tłumaczeń maszynowych założony przez Polaka Jarka Kutyłowskiego, ogłosił zwolnienie około 250 osób – mniej więcej jednej czwartej całej firmy. CEO sam poinformował o tym na LinkedInie, nazywając decyzję „najtrudniejszą w karierze”. Brzmi znajomo? Bo to już kolejna duża firma technologiczna, która AI stawia jako pretekst lub powód redukcji zatrudnienia.
Kluczowe fakty:
- DeepL zwolni około 250 osób, co stanowi około jednej czwartej całej firmy, przy czym decyzja ta nie jest spowodowana problemami finansowymi – w 2024 roku firma zamknęła rundę finansowania na 300 milionów dolarów osiągając wycenę 2 miliardów dolarów.
- Firma przechodzi na strukturę mniejszych, bardziej autonomicznych zespołów, gdzie AI ma przejąć rutynowe zadania, a pracownicy skupić się na kreatywności i prowadzeniu projektów od początku do końca.
- Równolegle z redukcją zatrudnienia DeepL otwiera biuro w San Francisco, przejmuje amerykański startup Mixhalo i intensywnie rozwija technologię tłumaczeń głosowych w czasie rzeczywistym obsługującą ponad 40 języków.
DeepL tnie z pozycji siły, nie słabości
Warto to podkreślić: DeepL nie jest firmą w tarapatach. W 2024 roku zamknęła rundę finansowania na 300 milionów dolarów, osiągając wycenę 2 miliardów dolarów. Ma ponad tysiąc pracowników, rozwijającą się bazę klientów enterprise i nową linię produktów głosowych. Zwolnienia nie są efektem kryzysu finansowego.
Kutyłowski pisze wprost:
„It is the most difficult decision I have had to make in my career. However, it is a conscious structural decision about how DeepL must operate to remain a global leader in AI.” / „To najtrudniejsza decyzja, jaką musiałem podjąć w swojej karierze. Jest to jednak świadoma decyzja strukturalna dotycząca tego, jak DeepL musi działać, by pozostać globalnym liderem w dziedzinie AI.”
Firma przechodzi na mniejsze, bardziej autonomiczne zespoły. AI ma przejąć rutynowe zadania, a ludzie skupić się na tym, co w opisie CEO brzmi jak „prawdziwa praca”: kreatywność, intuicja, prowadzenie projektów od zera do końca.
AI washing czy realna transformacja?
I tu zatrzymuję się.
Mam mieszane uczucia czytając tego rodzaju komunikaty. Z jednej strony Kutyłowski mówi wprost to, czego wielu CEO unika: AI zmienia strukturę pracy, zmniejsza zapotrzebowanie na pewne role i czas reagować teraz, a nie kiedy rynek zmusi. To uczciwe. Z drugiej strony widzę tu pewien schemat – „AI-native”, „fewer layers”, „founder mode” – to już niemal standardowy szablon komunikatu o zwolnieniach w 2026 roku. Sam Sam Altman mówił wcześniej, że wiele firm „AI washuje” swoje cięcia, zwalniając ludzi z powodów, które nie mają nic wspólnego z AI. Jak odróżnić jedno od drugiego? Tego nie wiemy. Jedno jest pewne: 250 osób traci pracę, niezależnie od tego, jak elegancko to opiszemy. Pytanie, które mnie nurtuje: czy firmy takie jak DeepL, które same zbudowały swoją pozycję na modelu AI, teraz po prostu „zjadają własny ogon”?
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Strategia głosowa i przejęcie Mixhalo
Zwolnienia to tylko część układanki. Równolegle DeepL:
- otwiera biuro w San Francisco
- przejął zespół Mixhalo, amerykańskiego startupu specjalizującego się w streamingu audio
- intensywnie rozwija tłumaczenia głosowe w czasie rzeczywistym – w kwietniu 2026 roku uruchomiło narzędzie voice-to-voice obsługujące ponad 40 języków, w tym wszystkie oficjalne języki Unii Europejskiej
To logiczny kierunek. Rynek tłumaczeń tekstowych staje się coraz bardziej brutalny – GPT, Gemini, Claude coraz lepiej radzą sobie z wielojęzycznością, podgryzając historyczną przewagę jakościową DeepL. Firma musi szukać nowych nisz.
„Companies that make this move now will define the next decade”
Zdanie Kutyłowskiego z LinkedIn: „We are not waiting until the shift is fully obvious to everyone in the market – the right time to make a move like this is before you have to.” / „Nie czekamy, aż zmiana stanie się oczywista dla wszystkich na rynku – właściwy moment na taki ruch to czas przed tym, gdy będziesz zmuszony go wykonać.”
Brzmi jak manifest. I trochę jak uzasadnienie decyzji podjętej z innych powodów. Ale jedno jest niezaprzeczalne: trend jest realny. Coinbase, Snap, Meta, Block, Atlassian – wszyscy używają podobnego języka, wszyscy tną, wszyscy mówią o „AI-first”. DeepL nie jest tu wyjątkiem.
Europejski lider w restrukturyzacji
DeepL zawsze było symbolem czegoś ważnego: że można zbudować globalną markę technologiczną z Europy, bez dominującego udziału amerykańskiego kapitału. Kutyłowski, urodzony w Polsce, zbudował firmę w Kolonii i przez lata udowadniał, że jakość bije skalę.
Teraz musi udowodnić coś innego: że potrafi się transformować równie szybko co firmy z Doliny Krzemowej. Otwierając biuro w San Francisco, wchłaniając amerykański startup i zwalniając jedną czwartą zespołu, wyraźnie gra w tej samej lidze.
Pytanie, czy ta transformacja rzeczywiście wzmocni DeepL, czy osłabi kulturę i know-how, które zbudowały jego przewagę – okaże się za kilka lat. Na razie 250 osób szuka nowej pracy.
