Chiński sąd przyznał rację pracownikowi, którego firma zastąpiła sztuczną inteligencją i nakazał wypłatę odszkodowania w wysokości 260 000 juanów, czyli ponad 140 000 złotych. Sprawa odbiła się szerokim echem i może wyznaczyć kierunek, w którym podąży prawo pracy w epoce automatyzacji.
Kluczowe fakty:
- Chiński sąd nakazał firmie technologicznej z Hangzhou wypłatę odszkodowania w wysokości 260 000 juanów (około 140 000 złotych) pracownikowi, którego zastąpiono sztuczną inteligencją. To już drugie takie orzeczenie w Chinach w ciągu sześciu miesięcy.
- Zhou pracował jako supervisor ds. zapewnienia jakości za 25 000 juanów miesięcznie, weryfikując odpowiedzi generowane przez duże modele językowe. Gdy firma uznała, że AI może przejąć jego obowiązki, zaproponowała mu degradację z 40-procentowym obcięciem wynagrodzenia, co odrzucił.
- Sąd stwierdził, że zastąpienie pracownika przez AI nie stanowi "istotnej zmiany obiektywnych okoliczności" uprawniającej do zwolnienia – w przeciwieństwie do USA i UE, gdzie nie istnieje podobna ochrona prawna przed zwolnieniami motywowanymi automatyzacją.
Kim jest Zhou i co się właściwie stało?
Zhou dołączył do firmy technologicznej w Hangzhou w listopadzie 2022 roku jako supervisor ds. zapewnienia jakości. Jego zadaniem była praca z dużymi modelami językowymi, weryfikowanie poprawności generowanych przez nie odpowiedzi oraz filtrowanie nieodpowiednich treści. Zarabiał 25 000 juanów miesięcznie, czyli około 3 640 dolarów.
W 2024 roku firma uznała, że jej systemy AI osiągnęły poziom, przy którym rola Zhoua może zostać zautomatyzowana. Zaproponowała mu przeniesienie na niższe stanowisko z obcięciem wynagrodzenia o 40 procent, do 15 000 juanów. Zhou odmówił. Firma zwolniła go, powołując się na zakłócający wpływ AI na tę rolę i zmniejszone potrzeby kadrowe.
Zhou zakwestionował tę decyzję. Sąd Rejonowy w Hangzhou przyznał mu rację, a firma złożyła apelację do Hangzhou Intermediate People’s Court. W centrum sprawy stało pytanie: czy zastąpienie pracownika przez AI stanowi „istotną zmianę obiektywnych okoliczności” w rozumieniu chińskiego prawa pracy, która może być podstawą do wypowiedzenia umowy.
Sąd odwoławczy uznał, że argumenty firmy nie spełniają tego warunku, który zwykle odnosi się do poważnych wydarzeń takich jak relokacja firmy czy fuzje.
Precedens, który mógł nie powstać
To nie jest odosobniony przypadek. To już drugie orzeczenie chińskiego sądu w ciągu sześciu miesięcy, które ustanawia tę samą zasadę: w Chinach nie można zwolnić pracownika wyłącznie dlatego, że AI jest teraz w stanie wykonywać jego pracę.
Wcześniej, jak wynika z informacji opublikowanych przez władze Pekinu, analogiczna sprawa dotyczyła kobiety pracującej przez 15 lat jako ręczny kolektor danych. Firma zwolniła ją, twierdząc, że zautomatyzowane narzędzie przejęło jej obowiązki. Komitet arbitrażowy stwierdził, że owszem, firma miała prawo wdrożyć AI, ale nie zwalniało ją to z odpowiedzialności wobec pracownika.
Cytat z orzeczenia arbitrażowego jest wart zapamiętania: „While enjoying the benefits of technology, employers should simultaneously assume corresponding social responsibilities” / „Czerpiąc korzyści z technologii, pracodawcy powinni jednocześnie przyjmować na siebie odpowiednie obowiązki społeczne.”
Patrzę na tę sprawę z Hangzhou jako na sygnał, który dociera do nas z kierunku, z którego na ogół nie spodziewamy się prawnych innowacji w obszarze rynku pracy. Chiny kojarzą się z szybkim wdrażaniem technologii i słabą ochroną pracowników. Tymczasem mamy do czynienia z wyrokami, które stawiają wyraźną granicę: automatyzacja jest wyborem strategicznym firmy, a nie „siłą wyższą”, której koszty można przerzucić na zatrudnionych. To rozsądne podejście. Pytanie, które zadaję sobie jako obserwator rynku pracy w Polsce i Europie, brzmi: gdzie są analogiczne orzeczenia u nas? Czy polskie sądy pracy są gotowe na podobne sprawy? Bo one przyjdą.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Dlaczego Pekin nagle zaczął chronić pracowników przed AI?
Orzeczenie zapadło w momencie, gdy chińskie firmy przyspieszają wdrożenia systemów AI w ramach odgórnie sterowanego pędu do dominacji w nowej technologii. Jednocześnie planiści z Komunistycznej Partii Chin sygnalizują gotowość do priorytetyzowania stabilności rynku pracy, gdy kraj zmaga się ze spowolnieniem gospodarczym.
Liczby mówią same za siebie:
- 17 procent Chińczyków w wieku 16-24 lata pozostaje bez pracy według najnowszych danych
- ponad 80 procent mieszkańców Chin wyraża entuzjazm wobec produktów opartych na AI (badanie Ipsos/Stanford HAI 2026)
- dla porównania: w Wielkiej Brytanii i USA ten odsetek spada poniżej 40 procent
- na całym świecie w pierwszych miesiącach 2026 roku zwolniono 78 000 pracowników sektora technologicznego, przy czym blisko połowę przypadków przypisuje się AI
Kyle Chan z Brookings Institution, badacz polityki technologicznej i przemysłowej Chin, odnotowuje wyraźną zmianę tonu w komunikacji oficjalnej: „Previously, Chinese policymakers seemed to downplay these risks. Official messaging on AI focused on the new jobs that AI was creating. Now we see more language from Beijing about addressing unemployment related to AI” / „Wcześniej chińscy decydenci wydawali się bagatelizować to ryzyko. Oficjalne komunikaty skupiały się na nowych miejscach pracy tworzonych przez AI. Teraz widzimy coraz więcej wypowiedzi z Pekinu dotyczących bezpośrednio bezrobocia związanego ze sztuczną inteligencją.”
Co to oznacza dla prawa pracy?
Jeremy Daum, starszy badacz z Yale Law School’s Paul Tsai China Centre w Pekinie, ujął to zwięźle: „Where the tech change is a foreseeable, controllable business upgrade… employers can’t simply pass the transition costs on to employees” / „Gdy zmiana technologiczna jest przewidywalną, kontrolowalną decyzją biznesową, pracodawcy nie mogą po prostu przerzucać kosztów tej transformacji na pracowników.”
Sąd stwierdził wprost, że firmy nie mogą jednostronnie zwalniać pracowników ani obcinać im wynagrodzeń ze względu na postęp technologiczny. To sformułowanie jest kluczowe. Nie chodzi o zakaz automatyzacji. Chodzi o to, kto ponosi jej koszty.
Dla kontrastu: w USA ani w Unii Europejskiej nie istnieje żaden równoważny mechanizm prawny, który chroniłby pracowników przed zwolnieniem motywowanym wyłącznie zastąpieniem przez algorytm.
Sprawa Zhoua z Hangzhou to na razie chiński precedens. Ale pytania, które stawia, są uniwersalne.
