Dwaj najstarsi australijscy inwestorzy Canvy obniżyli wycenę firmy o 17 procent, z 42 do 34,9 miliarda dolarów. Sama Canva poszła jeszcze dalej: jej wewnętrzna wycena, według której pracownicy sprzedają akcje, spadła w ciągu roku z 38,9 do 31 miliardów.
Kluczowe fakty:
- Australijskie fundusze Blackbird Ventures i Airtree obniżyły wycenę Canvy z 42 do 34,9 miliarda dolarów, a wewnętrzna wycena firmy, według której pracownicy sprzedają akcje, spadła z 38,9 do 31 miliardów dolarów.
- Canva obniżyła prognozę wzrostu przychodów na 2026 rok z 30 do 20 procent, a główną przyczyną problemów jest fakt, że funkcje sztucznej inteligencji kosztują więcej, niż użytkownicy za nie płacą.
- Współzałożycielka i prezes Canvy Melanie Perkins przyznała, że firma zbyt mocno polegała na zewnętrznych modelach frontierowych, a własne modele nie były gotowe na premierę Canva AI 2.0 w kwietniu.
Powód jest jeden i brzmi banalnie, dopóki nie policzy się skali. Funkcje sztucznej inteligencji, które miały być kołem zamachowym kolejnej dekady wzrostu, kosztują więcej, niż użytkownicy za nie płacą.
Dyskusja o tej wycenie zaczęła się publicznie kilka godzin przed komunikatem funduszy, w podcaście 20VC:
Dwie obniżki, jedna diagnoza
Blackbird Ventures i Airtree zleciły niezależne wyceny zewnętrzne i na ich podstawie ścięły swoją szacowaną wartość udziałów. Z 42 miliardów dolarów, poziomu ustalonego rok wcześniej przy sprzedaży akcji pracowniczych, zeszły do 34,9 miliarda. W dolarach australijskich to okrągłe 10 miliardów i taką liczbę powtórzyła większość nagłówków.
Ale ciekawsza jest druga liczba. Wewnętrzna, niezależna wycena, która wyznacza cenę corocznej emisji akcji dla pracowników, spadła z 38,9 do 31 miliardów dolarów. To nie jest opinia funduszu w liście do inwestorów. To cena, po której ludzie pracujący w Canvie realnie zamieniają swoje udziały na gotówkę.
W odcinku 20VC, który ukazał się tego samego dnia, inwestorzy zastanawiali się na głos, czy Canva nie jest przypadkiem warta 12 miliardów. Kilka godzin później australijskie fundusze pokazały, że pytanie przestało być czysto teoretyczne.
Rachunek, którego nikt nie policzył wcześniej
Tydzień przed obniżką Canva ścięła prognozę wzrostu przychodów na 2026 rok z 30 do 20 procent. W liście do akcjonariuszy Melanie Perkins, współzałożycielka i prezes firmy, przyznała otwarcie, skąd problem: „Zbyt mocno polegaliśmy na najbardziej zaawansowanych modelach zewnętrznych” / „We were relying too heavily on frontier models”. Własne modele Canvy nie były gotowe na premierę Canva AI 2.0 w kwietniu, a cennik i limity zużycia nie nadążyły za popytem, który okazał się znacznie większy od zakładanego.
Matematyka jest bezlitosna przy 265 milionach użytkowników miesięcznie tworzących ponad miliard projektów. Ułamek centa różnicy na jednym zapytaniu zamienia się w dziesiątki milionów dolarów kwartalnie.
Odpowiedź firmy była szybka i, trzeba przyznać, skuteczna:
- koszt obsługi pojedynczego zadania AI spadł od kwietnia o blisko 90 procent
- własny model wideo działa 17 razy taniej niż porównywalne modele zewnętrzne, model obrazu 30 razy taniej, model przenoszenia stylu 23 razy taniej
- ponad 200 badaczy i inżynierów pracuje dziś w Canvie nad sztuczną inteligencją, w tym ponad 140 w osobnym laboratorium badawczym
- zapytania są routowane między modelami własnymi a zewnętrznymi w zależności od tego, czego wymaga zadanie
- firma przesuwa się w stronę rozliczeń zależnych od zużycia zamiast płaskiej subskrypcji
Fundament finansowy pozostał nienaruszony. Przychody w drugim kwartale sięgnęły 921,9 miliona dolarów, o 25,2 procent więcej rok do roku, choć poniżej własnych prognoz firmy. Canva zamknęła 2025 rok z około 4 miliardami dolarów przychodu w ujęciu rocznym i 1,47 miliarda gotówki. To wciąż firma zyskowna, co w świecie startupów finansowanych venture capital jest rzadkością.
Obserwuję tę historię z mieszanymi uczuciami. Z jednej strony Canva zrobiła coś, czego większość spółek technologicznych unika jak ognia: powiedziała inwestorom prawdę, zanim ci sami do niej doszli. Zwolnienie tempa premiery, żeby najpierw naprawić ekonomikę produktu, jest decyzją dojrzałą i w dłuższej perspektywie prawdopodobnie słuszną. Dziewięćdziesiąt procent redukcji kosztu obsługi zadania w cztery miesiące to nie jest kosmetyka, to poważna przebudowa.
Z drugiej strony trudno mi przejść obojętnie obok tego, co ta sytuacja mówi o całej branży. Przez piętnaście lat model SaaS opierał się na założeniu, że kolejny użytkownik nic nie kosztuje. Sztuczna inteligencja to założenie unieważnia i robi to najboleśniej tam, gdzie skala jest największa, czyli w produktach masowych z darmowym planem. Canva ma 265 milionów użytkowników miesięcznie i to jest dziś zarówno jej największy atut, jak i największe obciążenie.
Pytanie, na które nie znam odpowiedzi: czy spadek z 30 na 20 procent to przystanek, czy początek dłuższej drogi w dół. Bo jeśli rozwiązaniem ma być przerzucenie kosztów na użytkownika, to Canva zaczyna konkurować już nie ceną, tylko czymś innym. A wtedy przewaga, którą budowała przez dekadę, robi się nagle znacznie mniej oczywista.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
To nie jest problem jednej firmy
Derek Hernandez, starszy analityk PitchBook zajmujący się przecięciem SaaS i sztucznej inteligencji, ujął to w rozmowie z „Fortune” najkrócej: „AI sprawia, że oprogramowanie w modelu SaaS przestaje być usługą o zerowym koszcie krańcowym” / „AI is making SaaS no longer a zero marginal cost solution”. Jego zdaniem Canva i Figma to dziś najczytelniejsze sygnały, że stary model się kruszy.
Figma uderzyła w tę samą ścianę pięć dni wcześniej, tylko pokazała to w innym miejscu sprawozdania. Marża wolnych przepływów pieniężnych spadła w drugim kwartale do 14 procent z 27 procent kwartał wcześniej. Prognoza wzrostu przychodów na trzeci kwartał to 36 procent wobec 48 procent osiągniętych w czerwcu. Dla porównania, w czwartym kwartale 2025 roku Figma raportowała 303,8 miliona dolarów przychodu i 40 procent wzrostu rok do roku.
Adobe, największy gracz w kategorii, zamknął rok obrotowy 2025 z przychodem 23,77 miliarda dolarów i wzrostem na poziomie około 10,5 procent. Canva przy około 4 miliardach przychodu i prognozowanych 20 procentach nadal rośnie dwa razy szybciej od Adobe, tylko że rynek wyceniał ją według zupełnie innej trajektorii.
Warto pamiętać, że Canva przez ostatnie lata konsekwentnie kupowała technologię zamiast budować ją od zera. Leonardo.AI, przejęte w 2024 roku, odegrało dużą rolę w budowie własnej infrastruktury generatywnej. Firma kontynuowała ten kurs również w tym roku, przejmując brytyjskie Cavalry i MangoAI.
Dlaczego powinno to obchodzić polskiego przedsiębiorcę
Canva jest w Polsce narzędziem domyślnym wszędzie tam, gdzie nie ma etatowego grafika. Jednoosobowe działalności, biura rachunkowe, kancelarie, szkoły, małe agencje, działy marketingu w firmach zatrudniających kilkanaście osób. W badaniu redakcji AIPORT.pl narzędzia AI wbudowane w oprogramowanie, w tym Canva, wskazało 11,9 procent respondentów jako podstawowe środowisko pracy ze sztuczną inteligencją, tuż za ChatGPT i Gemini.
I tu robi się nieprzyjemnie. Jeśli Canva przechodzi na rozliczenia zależne od zużycia, to polska mikrofirma płacąca dziś stałą, przewidywalną kwotę za plan Pro dostanie model, w którym rachunek zależy od tego, ile razy w danym miesiącu ktoś kliknął przycisk generowania. Przewidywalność kosztu była jednym z powodów, dla których Canva wygrała z Adobe w tym segmencie.
Trzy rzeczy, na które patrzyłbym w najbliższych miesiącach:
- zmiany w regulaminie i cenniku planów Pro oraz Teams, szczególnie w części dotyczącej limitów funkcji generatywnych
- czy darmowy plan zachowa dostęp do narzędzi AI, bo dla polskich szkół i organizacji pozarządowych to często jedyna opcja
- czy pojawi się osobny, wyżej wyceniony poziom dla użytkowników intensywnie korzystających z AI, co byłoby najprostszym sposobem odzyskania marży
Debiut giełdowy, o którym Blackbird pisał inwestorom jeszcze na początku roku jako o wydarzeniu drugiej połowy 2026, przesuwa się według doniesień na 2027. Przy poprzedniej wycenie Canva weszłaby do pierwszej dziesiątki największych spółek na australijskiej giełdzie. Przy obecnej ta rozmowa wygląda już inaczej.
Źródła i metodologia
Artykuł powstał na podstawie analizy redakcji AIPORT.pl oraz źródeł zewnętrznych, w tym materiału Australian Financial Review autorstwa Emmy Rapaport i Paula Smitha z dnia 14.08.2026, który jako pierwszy ujawnił skalę obniżki wyceny, artykułu Fortune z 12.08.2026 oraz relacji Capital Brief z 14.08.2026. Dane o wynikach kwartalnych i kosztach obsługi zadań AI pochodzą z listu Melanie Perkins do akcjonariuszy, relacjonowanego przez Stockhead i Startup Daily. Dane porównawcze dotyczące Figmy pochodzą z komunikatów wynikowych spółki, a dotyczące Adobe z raportów rocznych firmy. Wykorzystano również dyskusję z podcastu 20VC z udziałem Harry’ego Stebbingsa, Jasona Lemkina i Rory’ego O’Driscolla. Cytaty Melanie Perkins oraz Dereka Hernandeza z PitchBook zostały zweryfikowane z oryginalnym anglojęzycznym materiałem źródłowym. Komentarz redakcyjny i ocena kontekstu branżowego: Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl. Artykuł będzie aktualizowany w miarę pojawiania się nowych informacji o wycenie Canvy i planach jej debiutu giełdowego.
