Anthropic uruchomił w czwartek 13 sierpnia pełną sesję Claude Cowork bezpośrednio w panelu bocznym swojego rozszerzenia do Chrome’a. Umiejętności, wtyczki i konektory, które użytkownik zbudował wcześniej w aplikacji, działają od tej pory w przeglądarce bez żadnej dodatkowej konfiguracji.
Kluczowe fakty:
- Anthropic uruchomił 13 sierpnia pełną sesję Claude Cowork w panelu bocznym rozszerzenia do Chrome'a, umożliwiając agentowi wykonywanie zadań takich jak tworzenie plików Excel, prezentacji PowerPoint czy raportów bezpośrednio w przeglądarce.
- Sesje są przypisane do konta użytkownika, a nie do urządzenia, co pozwala na kontynuowanie pracy rozpoczętej w przeglądarce na komputerze lub telefonie. Aktualizacja jest dostępna dla wszystkich płatnych planów przez Chrome Web Store.
- Aktualizacja pojawiła się cztery dni po wyłączeniu ChatGPT Atlas – OpenAI ogłosiło wycofanie tej funkcji 9 lipca, dając użytkownikom około miesiąc na eksport danych.
Samo rozszerzenie nie jest nowością. Claude w Chrome czyta stronę, na której jesteś zalogowany, klika, wpisuje tekst i wypełnia formularze. Do tej pory kończyło się to na przeglądaniu i zbieraniu informacji. Teraz w tym samym panelu uruchamia się cała sesja agentowa, więc Chrome zbiera dane, a Cowork zamienia je w plik Excela, prezentację w PowerPoincie albo gotowy raport.
Co dokładnie się zmieniło
Anthropic podaje na stronie produktu kilka scenariuszy, które mają pokazać, po co komu takie połączenie:
- wyciąganie danych z paneli analitycznych i złożenie ich w podsumowanie bez eksportów i przeklejania między kartami
- porządkowanie plików w Dysku Google, w tym tworzenie struktury folderów i oznaczanie duplikatów do przejrzenia przez użytkownika
- przygotowanie dnia na podstawie kalendarza i wątków mailowych, razem z rezerwacją brakujących sal
- zebranie cenników i pozycjonowania konkurencji, a potem złożenie tego w prezentację przez Cowork
- zapisywanie rozmów handlowych w Salesforce, z dopasowaniem uczestników spotkania do kontaktów w systemie
Przed zakupem Claude pyta o potwierdzenie. Sesje są przypięte do konta, nie do urządzenia, więc rozmowę zaczętą w przeglądarce można kontynuować na komputerze albo w telefonie. Umiejętność zapisana w panelu bocznym uruchamia się z każdej powierzchni. Aktualizacja jest dostępna od razu dla wszystkich płatnych planów, przez Chrome Web Store. Czym jest sam Cowork i jak go uruchomić, opisywaliśmy w osobnym przewodniku.
Timing, który trudno uznać za przypadek
Cztery dni wcześniej, 9 sierpnia, przestał działać ChatGPT Atlas. OpenAI ogłosiło wycofanie 9 lipca, dając użytkownikom mniej więcej miesiąc na eksport zakładek. Osobna przeglądarka przeżyła niecały rok od premiery w październiku 2025. Agentowe przeglądanie nie zniknęło, przeniosło się do aplikacji desktopowej ChatGPT, do zdalnej przeglądarki w chmurze OpenAI i do rozszerzenia dla Chrome’a.
Czyli dokładnie tam, gdzie Anthropic siedzi od początku.
Piszę o tym, bo to pokazuje, jak szybko cała kategoria zmieniła zdanie. Jeszcze rok temu wszyscy budowali własne przeglądarki. Dziś dominujący układ to panel obok strony, a Chrome zostaje platformą. Google nie musiał nic robić, żeby wygrać ten etap. Wystarczyło, że konkurenci policzyli koszt wejścia w rynek, na którym jego przeglądarka ma ponad 71 proc. udziału według StatCounter za styczeń 2026.
Mam wobec tej aktualizacji mieszane odczucia i nie zamierzam tego ukrywać. Z jednej strony rozumiem logikę produktu: jeśli codzienna praca dzieje się w przeglądarce, to agent powinien być w przeglądarce, a nie w osobnym oknie, do którego trzeba przeklejać dane. Zniesienie bariery konfiguracji to realna oszczędność czasu, szczególnie dla małych zespołów bez działu IT.
Z drugiej strony patrzę na to, co właśnie dostaje dostęp do sesji zalogowanego użytkownika. Nie chatbot, który podsumowuje stronę, tylko agent z wtyczkami i konektorami, zdolny wykonać wieloetapowe zadanie w systemie CRM firmy. Anthropic sam ostrzega przed bankowością i danymi medycznymi. To uczciwe, ale jednocześnie mówi nam, że firma wie, gdzie leży problem, i nie ma na niego pełnego rozwiązania.
Pytanie, które zadaję sobie od kilku miesięcy, brzmi: kto w polskiej firmie odpowie za skutki, jeśli agent wykona ukrytą instrukcję ze strony trzeciej i wyśle coś, czego nie powinien? Prawnicy nie mają na to gotowej odpowiedzi. Dostawcy przerzucają ryzyko na użytkownika w regulaminach. Zanim wpuszczę takiego agenta do firmowego Salesforce’a, chcę wiedzieć, kto ponosi konsekwencje.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Wstrzykiwanie promptów pozostaje otwartą raną
Anthropic nie ukrywa problemu. Ukryte na stronie instrukcje mogą przekierować działanie agenta, a firma odsyła do własnych badań nad obroną przed takimi atakami. W trybie automatycznym każde działanie przed wykonaniem sprawdza osobny mechanizm oceniający ryzyko i szukający ukrytych poleceń. Administratorzy w planach Team i Enterprise mogą włączyć lub wyłączyć rozszerzenie dla całej organizacji oraz ustawić listy dozwolonych i zablokowanych witryn.
Problem w tym, że badania akademickie mówią coś mocniejszego. Zespół z Uniwersytetu Waszyngtońskiego przebadał siedem agentowych przeglądarek i w czterech z nich znalazł warunki do obejścia polityki tego samego pochodzenia, czyli reguły z połowy lat dziewięćdziesiątych, która nie pozwala jednej stronie czytać danych drugiej. Skuteczny atak demonstracyjny przeprowadzono na Atlasie, a warunki do podobnych ataków badacze znaleźli w Chrome z Gemini, w Claude for Chrome i w Perplexity Comet. Eksperymenty prowadzono na przełomie stycznia i lutego 2026 roku, na ówczesnych stabilnych wersjach.
David Kohlbrenner, współautor badania i profesor nadzwyczajny w Allen School, ujął to bez owijania: „Agenci przeglądarkowi nie są gotowi na powszechne użycie” / „Browser agents aren’t ready for the public”.
Franziska Roesner, druga współautorka, poszła dalej: „Po trzydziestu latach budowania polityki tego samego pochodzenia to duży krok wstecz w bezpieczeństwie przeglądarek” / „After 30 years of building up this same-origin policy, this is a big step back for browser security.”
Roesner zaznaczyła też, że firmy działają pod presją konkurencyjną, a pytanie o to, jak zrobić te produkty bezpiecznymi, pozostaje otwarte. Najbezpieczniejsza w zestawieniu okazała się Firefox AI Mode, która była zarazem najmniej sprawna. Ten kompromis między możliwościami a ryzykiem każdy dostawca ustawia dziś na własnym poziomie.
Rynek: dużo hałasu, mało udziałów
Skala tego zjawiska bywa przeceniana. eMarketer prognozuje, że wszystkie przeglądarki z AI razem wzięte zdobędą w 2026 roku od 1 do 3 proc. globalnego rynku, opisując barierę wejścia do tej kategorii jako bardzo wysoką. Perplexity zdjęło opłatę za Comet jeszcze w 2025 roku i rozdaje go za darmo na wszystkich systemach. Google poszedł w drugą stronę i wbudował funkcje agentowe w Chrome’a, zostawiając pełny tryb automatycznego przeglądania dla płatnych subskrypcji. Microsoft wycofał osobną markę Copilot Mode w Edge i wtopił AI w przeglądarkę.
Trzy różne strategie, jeden wniosek. Nikt już nie próbuje sprzedać osobnej przeglądarki jako produktu.
Jak to wygląda z perspektywy polskiego biura
Polska ma tu jeden szczegół, którego nie widać w globalnych zestawieniach. Chrome ma nad Wisłą około 57 proc. rynku desktopowego, a drugie miejsce zajmuje Opera z udziałem sięgającym 20 proc., co jest wynikiem niemal dziesięciokrotnie wyższym od globalnego. Na telefonach Chrome dobija do dwóch trzecich rynku. To znaczy, że rozszerzenie Anthropic trafia w Polsce do wyraźnie mniejszej części komputerów niż wynikałoby ze średniej światowej. Opera opiera się na Chromium i obsługuje dodatki z Chrome Web Store, więc techniczna droga istnieje, ale nie jest to ścieżka, którą Anthropic wspiera oficjalnie.
Druga sprawa dotyczy zgodności. Firmy, które od 2 sierpnia 2026 roku muszą oznaczać treści generowane przez AI zgodnie z artykułem 50 AI Act, dostają teraz narzędzie, które samo produkuje raporty i prezentacje wewnątrz przeglądarki. Jeśli taki dokument trafi potem do klienta albo do publikacji, obowiązek oznaczenia nie znika dlatego, że plik powstał w panelu bocznym. Widzę tu ryzyko, że agentowe narzędzia będą używane szybciej, niż działy prawne zdążą opisać procedury.
Trzecia rzecz jest najprostsza. Jeżeli w firmie ktoś zainstaluje to rozszerzenie na koncie z dostępem do systemu kadrowego albo do bazy klientów, a administrator o tym nie wie, to nie jest problem technologiczny. To problem zarządzania dostępami, którego żaden mechanizm oceny ryzyka po stronie dostawcy nie rozwiąże za polską firmę.
Źródła i metodologia
Artykuł powstał na podstawie analizy redakcji AIPORT.pl oraz dodatkowych źródeł, w tym oficjalnej strony produktu Claude in Chrome firmy Anthropic, materiału serwisu The Decoder z dnia 13.08.2026 oraz komunikatu University of Washington News o wynikach badania nad bezpieczeństwem przeglądarek agentowych. Dane rynkowe pochodzą ze StatCounter (styczeń 2026) i z prognozy eMarketer, informacje o wycofaniu ChatGPT Atlas z centrum pomocy OpenAI, a szczegóły metodologii badania ze strony projektu Security and Privacy Research Lab w Allen School. Cytaty Davida Kohlbrennera i Franziski Roesner zostały zweryfikowane z oryginalnym anglojęzycznym materiałem źródłowym. Komentarz redakcyjny i ocena kontekstu branżowego: Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl. Artykuł będzie aktualizowany w miarę pojawiania się nowych informacji o agentowych przeglądarkach i rozszerzeniach AI.
