Administracja Trumpa ujawniła wewnętrzny memorandum, w którym twierdzi, że chińskie podmioty prowadzą zakrojone na przemysłową skalę kampanie kradzieży amerykańskiej technologii sztucznej inteligencji. Dokument, sygnowany przez Michaela Kratsiosa, dyrektora ds. polityki naukowej i technologicznej w Białym Domu, wskazuje na konkretną metodę – tak zwany „distilling” – i zapowiada działania odwetowe.
Co to jest „distilling” i dlaczego jest groźne?
Distillation to technika, która brzmi niewinnie, ale w praktyce stanowi wyrafinowaną formę szpiegostwa technologicznego. Firmy zaangażowane w takie kampanie zakładają tysiące fikcyjnych kont w serwisach oferujących modele AI – wyglądają jak zwykli użytkownicy, a w rzeczywistości działają skoordynowanie.
Ich cel jest precyzyjny:
- masowe odpytywanie modeli w celu uzyskania jak największej liczby odpowiedzi
- próby „jailbreakingu”, czyli wymuszania ujawniania informacji, które nie powinny być publicznie dostępne
- zbieranie i analizowanie odpowiedzi do trenowania własnych modeli AI
W efekcie firma, która wydała setki milionów lub miliardy dolarów na badania, traci przewagę technologiczną na rzecz podmiotu, który zapłacił ułamek tej kwoty.
Biały Dom zapowiada cztery działania
Kratsios w swoim memorandum wymienił konkretne kroki, które zamierza podjąć administracja:
- dzielenie się z amerykańskimi firmami AI informacjami o „taktykach i aktorach” zaangażowanych w kampanie distillation
- lepsza koordynacja z branżą w walce z atakami
- opracowanie zestawu „best practices” do identyfikacji, ograniczania i eliminowania zagrożeń
- zbadanie możliwości pociągnięcia zagranicznych podmiotów do odpowiedzialności
Memo nie zawiera jednak żadnych konkretnych planów działań wobec zidentyfikowanych sprawców. Rzecznik Białego Domu odmówił komentarza wykraczającego poza treść dokumentu.
OpenAI i Anthropic już wcześniej biły na alarm
To nie jest nowy problem – branża mówi o tym od miesięcy. Wcześniej w tym roku Anthropic opisało ataki distillation przeprowadzone przez trzy chińskie laboratoria AI: DeepSeek, Moonshot i MiniMax. Firma twierdziła, że wszystkie trzy kopiowały jej modele poprzez właśnie takie kampanie. OpenAI z kolei wprost oskarżyło DeepSeek o kopiowanie swojej technologii.
DeepSeek, Moonshot i MiniMax nie odpowiedziały na prośby BBC o komentarz.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl:
Sprawa jest poważna, ale warto zachować trzeźwość oceny. Z jednej strony mamy do czynienia z realnym problemem – distillation na masową skalę to coś, co zarówno Anthropic, jak i OpenAI potwierdziły z własnego doświadczenia. To nie są spekulacje, to dokumentowane przypadki. Z drugiej strony, memo Białego Domu to dokument polityczny – i trudno nie zauważyć, że pojawia się w momencie rosnących napięć handlowych i technologicznych z Chinami, a prezydent Trump ma odwiedzić Pekin już w maju. Czy to rzeczywiście przełom w ochronie własności intelektualnej AI, czy kolejny gest w grze negocjacyjnej? Na razie nie wiemy. Brakuje konkretów: żadnych sankcji, żadnych nazwanych podmiotów w memorandum, żadnych mechanizmów egzekwowania. Pytanie, które powinniśmy sobie zadać, brzmi: czy same „best practices” i wymiana informacji wystarczą, żeby zatrzymać kogoś, kto ma wystarczającą motywację i zasoby operacyjne?
DeepSeek – tani model z drogimi konsekwencjami
DeepSeek to przypadek, który wstrząsnął branżą. Kiedy firma ogłosiła zeszłego roku, że jej model kosztował zaledwie kilka milionów dolarów w porównaniu z setkami miliardów wydawanymi przez amerykańskich gigantów, przez Silicon Valley przeszła fala niepokoju. Model błyskawicznie stał się jednym z najpopularniejszych chatbotów na świecie.
W ubiegłym miesiącu DeepSeek zaliczył poważną awarię. Firma ma wkrótce wypuścić nową wersję swojego modelu.
Pekin odpowiada: „Sami to zbudowaliśmy”
Przedstawiciel chińskiej ambasady w Waszyngtonie odrzucił zarzuty, jednocześnie atakując Stany Zjednoczone za „nieuzasadnione tłumienie chińskich firm”.
„China is not only the world’s factory but is also becoming the world’s innovation lab” / „Chiny są nie tylko fabryką świata, ale stają się też światowym laboratorium innowacji” – stwierdził przedstawiciel ambasady.
Dodał, że „China’s development is the result of its own dedication and effort as well as international cooperation that delivers mutual benefits” / „Rozwój Chin jest wynikiem własnego zaangażowania i wysiłku, a także współpracy międzynarodowej przynoszącej wzajemne korzyści”.
Trudno jednak ignorować fakt, że ten sam argument pada w kontekście bezpośrednich oskarżeń ze strony firm, które dysponują wewnętrznymi danymi o aktywności na swoich platformach.
Co dalej?
Memo Kratsiosa to sygnał, że administracja Trumpa traktuje AI jako strategiczny zasób wymagający ochrony na poziomie państwowym. Pytanie o skuteczność zapowiadanych działań pozostaje otwarte – szczególnie że żaden z wymienionych w branżowych raportach podmiotów nie poniesie na razie żadnych formalnych konsekwencji. Branża AI obserwuje tę sytuację uważnie. Stawką jest nie tylko własność intelektualna konkretnych firm, ale kształt globalnego wyścigu technologicznego na kolejną dekadę.
