Europejski Kongres Gospodarczy w Katowicach przyniósł w tym roku wyjątkowo konkretną dyskusję o sztucznej inteligencji. Nie o jej możliwościach w teorii, ale o tym, jak firmy powinny do niej podchodzić w praktyce. I tu pojawił się głos, który warto zapamiętać.
Nie przepisuj, buduj od nowa
Krzysztof Gerlach, dyrektor zarządzający ds. klientów korporacyjnych i rynków finansowych w mBanku, postawił tezę, która brzmi prosto, ale w korporacyjnych realiach wcale prosta nie jest: AI nie powinna służyć do tłumaczenia starych procesów na nowy język. Powinna być wbudowywana w nowe produkty od samego początku.
„Najgorszą rzeczą będzie takie jej zastosowanie, gdy będziemy w pewien proces wpisywali kawałki rozwiązania o charakterze AI-owym. Trzeba zastanowić się, gdzie, biorąc pod uwagę ograniczone możliwości, to wszystko będzie najlepiej działało. To jest ta filozofia, którą powinniśmy bardzo mocno promować. Zaczynając od zdrowego rozsądku, edukacji i wykorzystywania AI tam, gdzie będzie przynosiła najlepsze efekty.”
To zdanie warto przeczytać dwa razy. Bo większość firm robi dokładnie to, przed czym ostrzega Gerlach: bierze stary proces, dokłada do niego chatbota albo model językowy i ogłasza transformację cyfrową.
Kto zostanie w tyle?
Gerlach poruszył też kwestię, o której mówi się rzadziej: nierówności w dostępie do AI między instytucjami.
„To nie będzie miało miejsca z dnia na dzień, chociaż w instytucjach, które będą mogły sobie pozwolić na to, żeby wydawać na to dość duże pieniądze, przyspieszenie będzie bardzo duże. Będzie też część instytucji, które, niestety, będą trochę wykluczone z tego wyścigu i to jest ogromne niebezpieczeństwo.”
Wykluczenie cyfrowe to nie tylko problem jednostek. To problem całych sektorów i regionów. I to jedno z poważniejszych zagrożeń, które transformacja AI ze sobą niesie.
Zgadzam się z diagnozą dyrektora Gerlacha co do sensu wdrożeń AI. Tyle że sam rynek niekoniecznie będzie czekał na tych, którzy chcą to robić „mądrze”. Presja konkurencyjna jest ogromna i wiele firm wdroży AI byle jak, bo konkurent już ją wdraża. I tu właśnie jest największy problem: czy zdążymy wypracować dobre praktyki, zanim złe zdążą się zakorzenić? Pytanie o edukację użytkowników jest słuszne. Ale kto ją przeprowadzi i kiedy? Na konferencjach mówimy o tym od lat, a Kowalski wciąż nie wie, jak poprawnie napisać prompt.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Kowalski i AI
Jakub Turowski z Meta (Public Policy Director na Europę Środkową i Wschodnią) spojrzał na temat z innej strony. Jego zdaniem kluczowe pytanie to nie to, co robią wielkie korporacje, ale co robi mały i średni biznes.
„Na ile Kowalski czy jakaś mała firma gdziekolwiek w Polsce wykorzystuje istniejące rozwiązania oparte na sztucznej inteligencji. Nawet najprostsze. Mamy problem z tym, że dzisiaj ludzie nie wykorzystują AI tam, gdzie mogliby wykorzystywać, żeby działać w sposób szybki.”
I tu edukacja znowu wraca jako temat przewodni. Panelista po paneliście, kongres po kongresie.
Luka demograficzna jako argument
Bartosz Pacuszka z EY Polska wprowadził do rozmowy kontekst demograficzny, który w Polsce jest szczególnie bolesny.
„Codziennie z rynku pracy znika nam kilkaset osób i nie ma na to miejsce nikogo nowego. A pracy nie brakuje.”
To silny argument za tym, żeby AI traktować nie jako zagrożenie dla miejsc pracy, ale jako konieczność wynikającą z kurczenia się zasobów ludzkich. Choć oczywiście pytanie o to, kto zyska, a kto straci na tej zmianie, pozostaje otwarte.
Zastąpienie pracowników przez AI, zdaniem Gerlacha, jest realne w kilku obszarach:
- czynności administracyjne i powtarzalne,
- część prac kreatywnych,
- procesy, które da się dobrze zdefiniować i zautomatyzować.
Warunek? Zachowanie zasad cyberbezpieczeństwa i zdrowego rozsądku.
Woda, energia i centra danych
Jednym z rzadziej poruszanych wątków na konferencjach branżowych jest infrastruktura fizyczna AI. Katrin Gülden Le Maire, ekspertka ds. etyki w AI, przypomniała o ograniczeniach, które często umykają w entuzjastycznych prognozach.
„Niemcy i Polska nadal polegają w dużej mierze na węglu. We Francji jest już więcej energii nuklearnej. Natomiast oprócz energii ważna jest też woda. Przecież olbrzymie ilości wody są potrzebne, aby schłodzić tego typu placówki.”
Dosadny przykład: „Może zabraknąć nam wody do pralki, ponieważ będzie ona musiała być wykorzystana do schłodzenia centrów danych z wykorzystaniem AI.” Brzmi absurdalnie, ale problem z dostępnością wody dla data center to realne wyzwanie, z którym już mierzy się część krajów.
AI for All i szkoły średnie
Dr hab. Jan Kozak z Łukasiewicz – AI zapowiedział program „AI for All”, który ma trafiać bezpośrednio do uczniów szkół średnich.
„Mamy już umowy ze szkołami średnimi, żeby zabrać uczniów na dwa tygodnie i w tym czasie uczyć ich informatyki i sztucznej inteligencji. To będzie dużo lepsze niż te lekcje o sztucznej inteligencji, które mają obecnie na informatyce.”
Dwie tygodnie to oczywiście kropla w morzu potrzeb, ale kierunek wydaje się słuszny.
Regulacja kontra tempo zmian
Dariusz Standerski, sekretarz stanu w Ministerstwie Cyfryzacji, wskazał na fundamentalne napięcie między tempem zmian w AI a powolnością procesów legislacyjnych.
„Kiedy w polskim parlamencie składam projekt ustawy, nie mogę przyjść z projektem, który nie ma oceny skutków tej regulacji. W polskim parlamencie proces legislacyjny trwa od trzech miesięcy do, w niewielu wypadkach, roku. W Parlamencie Europejskim dwa, trzy lata.”
W świecie, gdzie nowe modele AI pojawiają się co kilka miesięcy, dwu-trzyletni cykl legislacyjny to niemal wieczność. To jedno z najtrudniejszych do rozwiązania napięć całej debaty o regulacji AI.
XVIII Europejski Kongres Gospodarczy w Katowicach trwa trzy dni i zgromadziił tysiące uczestników z całej Europy. Tegoroczne hasło to „Siła dialogu”. Sądząc po jakości tej konkretnej dyskusji, dialog przynajmniej w tym panelu rzeczywiście był wartościowy.
