Dzisiaj, 8 czerwca 2026 roku, Apple otwiera WWDC w swojej siedzibie w Cupertino. I choć konferencja deweloperów to corocznie jeden z najbardziej przewidywalnych rytuałów branży technologicznej, w tym roku dzieje się kilka rzeczy jednocześnie, które sprawiają, że stawka jest wyjątkowo wysoka.
Kluczowe fakty:
- WWDC 2026 to ostatnia konferencja z Timem Cookiem w roli CEO – Apple ogłosiło, że 1 września 2026 roku stery firmy przejmie John Ternus, obecny wiceprezes ds. inżynierii sprzętowej.
- Apple zapowiada gruntowną modernizację Siri, która ma stać się konwersacyjnym asystentem zdolnym do obsługi wieloetapowych zadań i działania w poprzek aplikacji – Cook przyznał, że porażka Apple Intelligence 1.0 przekroczyła skalą wpadkę z Apple Maps.
- Nowa Siri ma opierać się na modelu Gemini od Google, co oznacza rezygnację z własnego rozwiązania AI na rzecz zewnętrznego dostawcy.
Po pierwsze: to ostatni WWDC z Timem Cookiem w roli głównej jako CEO. W kwietniu Apple ogłosiło, że Cook odejdzie ze stanowiska szefa firmy 1 września 2026 roku, przekazując stery Johnowi Ternusowi, obecnemu wiceprezesowi ds. inżynierii sprzętowej. Cook zostaje jako executive chairman, ale to wyraźnie koniec pewnej epoki. I jak to bywa z ludźmi odchodzącymi ze stanowisk, chce odejść z przytupem.
Po drugie, i ważniejsze: Apple ma do odrobienia sporą lekcję z AI.
Siri nareszcie dorosła? Może.
Najbardziej wyczekiwaną zapowiedzią jest gruntowna modernizacja Siri, która ma zamienić się w prawdziwego konwersacyjnego asystenta, zdolnego rozumieć kontekst, obsługiwać wieloetapowe zadania i działać naturalnie w poprzek aplikacji i usług.
Siri istnieje od 2011 roku. Przez długi czas była symbolem tego, że Apple potrafi robić „pierwsze”, ale niekoniecznie „najlepsze”. Z biegiem lat, szczególnie po eksplozji generatywnej AI w 2022-2023, stało się jasne, że asystent głosowy Apple nie nadąża za tempem rynku. ChatGPT, Gemini, Copilot, a nawet mniejsze rozwiązania robiły rzeczy, o których Siri mogła tylko pomarzyć.
Apple próbowało nadrabiać. W 2024 roku ogłosiło platformę Apple Intelligence z nowymi funkcjami pisania, edycji obrazów i Visual Intelligence. Ale inwestorów to nie uspokoiło.
Cook przyznał nawet, że porażka Apple Intelligence 1.0 przekroczyła skalą wpadkę z Apple Maps. To mocne słowa, biorąc pod uwagę, że Apple Maps przez lata było symbolem korporacyjnej kompromitacji.
Gemini zamiast własnego modelu
Najbardziej zaskakujące w nowym podejściu Apple jest to, że firma zdecydowała się na zewnętrzny model AI. I nie byle jaki.
Według wielu raportów nowa Siri opiera się na Gemini od Google, choć dokładna granica między serwerami Apple dbającymi o prywatność użytkowników a infrastrukturą Google pozostaje niejasna.
Przebudowana Siri ma dostać własną dedykowaną aplikację z interfejsem podobnym do chatbota, system „Search or Ask” dostępny gestem z górnej części ekranu, integrację z Dynamic Island oraz dostęp do osobistego kontekstu użytkownika, czyli maili, zdjęć i plików.
Użytkownicy będą też mogli przekazywać pytania do zewnętrznych chatbotów, w tym Anthropic Claude lub Gemini, jeśli są zainstalowane.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl:
Widzę w tym kroku Apple coś więcej niż tylko „doganianie konkurencji”. To sygnał, że nawet największe firmy technologiczne zaczynają rozumieć, że nie każdy musi budować własny model językowy od zera. Strategia dystrybucji, a nie tylko innowacji, to też strategia. Apple ma ponad miliard aktywnych iPhone’ów. Jeśli Gemini przez Siri trafi do każdego z nich, Google właśnie wygrał jeden z najważniejszych kontraktów dystrybucyjnych w historii AI. Ale to rodzi pytanie, które mnie niepokoi: co z prywatnością? Apple od lat buduje swoją markę na bezpieczeństwie danych. Teraz otwiera furtkę do jednej z największych maszyn reklamowych na świecie. Czy użytkownicy rozumieją, co podpisują, gdy po raz pierwszy zapytają nową Siri o przepis na obiad? I co ważne, czy Apple naprawdę potrafi dostarczyć tym razem to, co zaanonsuje? Jeden spektakularny demo na scenie to nie to samo, co działający produkt na telefonie milionów ludzi jesienią.
Co jeszcze przyniesie WWDC 2026
Siri to nie wszystko. Apple ma ogłosić nowe systemy operacyjne: iOS 27, iPadOS 27, macOS 27, tvOS 27, watchOS 27 i visionOS 27. To całościowe przejście całego ekosystemu na nową wersję.
Nowości mają objąć m.in.:
- dostęp Siri do Aparatu z możliwością skanowania etykiet żywieniowych i śledzenia diety
- głębszą integrację Apple Intelligence z Wallet, Safari i Shortcuts
- ulepszony klawiaturą z lepszym autokorektorem
- nowy design aplikacji, tzw. Liquid Glass
Hasło tegorocznego WWDC to „All systems glow”. Trochę optymistyczne. Zobaczymy, czy sprzęt i software’owa rzeczywistość dorównają marketingowej narracji.
Wall Street czeka, analitycy policzyli
Finansowa strona całej historii jest nie mniej ciekawa.
Morgan Stanley utrzymuje cenę docelową na poziomie 330 dolarów dla akcji Apple, z optymistycznym scenariuszem sięgającym 440 dolarów, jeśli AI-rerating stanie się faktem.
Analityk Bernstein, Mark Newman, pisał w nocie inwestorskiej wprost: „Apple Intelligence presents a huge opportunity to reinvent the company, accelerate product replacement cycles, and drive increased services revenue / Apple Intelligence to ogromna szansa na reinwencję firmy, przyspieszenie cykli wymiany produktów i wzrost przychodów z usług.”
Analityk Evercore ISI, Amit Daryanani, z kolei wskazuje, że Apple może zbudować coś w stylu subskrypcji premium AI, analogicznie do tego, co kiedyś zrobił z iCloud. I tu jest sedno finansowego argumentu: Apple nie musi wygrać wyścigu modeli językowych. Wystarczy, że dostarczy AI do miliarda telefonów i pobierze za to opłatę.
Jak ujął to Daryanani: „We don’t think Apple needs to win the frontier-model race to monetize AI, but rather its edge is in distribution to a ~1.25B iPhone install base” / „Nie uważamy, żeby Apple musiało wygrać wyścig modeli frontierowych, żeby zarabiać na AI. Przewaga leży w dystrybucji do bazy ~1,25 miliarda iPhone’ów”.
Drugi strzał nie zawsze wychodzi
Prawdziwy test nie polega na tym, czy Apple zaprezentuje efektowne demo Siri na scenie. To jest niemal pewne. Liczy się to, co nastąpi potem: czy produkt dotrze na czas, działając tak, jak pokazano, i czy zmotywuje użytkowników do wymiany telefonów. Apple nadwątliło to zaufanie raz w tym cyklu. Drugi raz może być trudniejszy do naprawienia.
Po tajnym spotkaniu zarządu na początku 2025 roku Cook osobiście zaangażował się w planowanie strategii AI i zainicjował kompleksowy przegląd całego podejścia firmy. Zmieniono kierownictwo, zatrudniono inżynierów od konkurencji, przebudowano architekturę od podstaw. Dużo się zmieniło za zamkniętymi drzwiami.
Czy to wystarczy? Odpowiedź poznamy nie dziś na scenie, ale jesienią, gdy iOS 27 trafi na telefony.
