Bitcoin walczy o utrzymanie się powyżej 60 tys. dolarów i to po tym, jak jeszcze na początku 2026 roku notował rekord wszech czasów powyżej 120 tys. Ponad 50-procentowa przecena w niecałe pół roku to nie przypadek. To sygnał, że coś strukturalnie się zmieniło w tym, gdzie drobny inwestor chce dziś postawić swoje pieniądze.
Kluczowe fakty:
- Bitcoin spadł o ponad 50% w ciągu niecałego półrocza – z rekordowego poziomu powyżej 120 tys. dolarów na początku 2026 roku do walki o utrzymanie się powyżej 60 tys. dolarów.
- Od połowy maja 2026 roku amerykańskie spot ETF-y na bitcoina odnotowały skumulowane odpływy netto sięgające około 4 mld dolarów, podczas gdy w całym 2025 roku napływy netto przekroczyły 60 mld dolarów.
- Analitycy Bernstein pod kierownictwem Gautama Chhugani wskazują, że przyczyną spadków jest rotacja kapitału detalicznego w kierunku sztucznej inteligencji, a nie panika – Wall Street szacuje nakłady kapitałowe największych dostawców chmury na ponad 600 mld dolarów w samym 2026 roku.
Część komentatorów przez ostatnie tygodnie próbowała przykleić do spadków różne narracje. Obawy przed komputerami kwantowymi, które rzekomo zagrażają kryptografii blockchaina. Regulacyjna niepewność. Sierpniowy marazm na rynkach. Ale analitycy Bernstein pod kierownictwem Gautama Chhugani postawili sprawę prosto: to nie panika, to rotacja. Kapitał detaliczny po prostu znalazł nową obsesję i nazywa się ona sztuczna inteligencja.
ETF-y odczuły to boleśnie
Od połowy maja 2026 roku amerykańskie spot ETF-y na bitcoina zanotowały skumulowane odpływy netto sięgające ok. 4 mld dolarów, co stanowi jeden z największych trwałych okresów umorzeń w ich historii. Dla kontekstu: w całym 2025 roku napływy netto do bitcoina przez fundusze ETF i skarbce korporacyjne przekroczyły 60 mld dolarów. Teraz mamy ledwie ułamek tego.
Brzmi dramatycznie. Ale Bernstein uspokaja, że w kontekście całkowitych aktywów pod zarządzaniem wynoszących 75 mld dolarów, to raczej korekta alokacji niż exodus. Słowem: duże pieniądze nie uciekają z krypto. Małe pieniądze szukają czegoś bardziej ekscytującego.
I tu właśnie pojawia się AI.
Wall Street szacuje łączne nakłady kapitałowe największych dostawców chmury na ponad 600 mld dolarów w samym 2026 roku, z czego ok. 450 mld ma trafić w sprzęt, serwery i infrastrukturę AI. Kiedy Nvidia bije rekordy, kiedy Anthropic i OpenAI szykują się do IPO, kiedy media piszą o następnej rewolucji technologicznej co tydzień, trudno oczekiwać, że drobny inwestor zostanie przy bitcoinie tylko dlatego, że to „cyfrowe złoto”. Złoto nuży. Hype nakręca.
Obserwuję ten rynek od kilku lat i rozumiem logikę tej rotacji. Sztuczna inteligencja daje inwestorowi detalicznemu to, czego bitcoin już nie daje: narrację o wzroście, o czymś nowym, o rewolucji, która dopiero się zaczyna. Bitcoin swoją narrację odrobił. Tyle że to miecz obosieczny. Kapitał, który gonił za hype’em do krypto, teraz goni za hype’em do AI. I nie ma żadnej gwarancji, że zostanie tam na dłużej niż przy poprzedniej obsesji. Pytanie, które sobie zadaję: czy AI stocks rzeczywiście wyceniają fundamenty, czy znowu wyceniamy marzenie? Bo jeśli to drugie, historia zna zakończenie tej historii.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
MicroStrategy i pęknięcie mitu
Rynek zachwiał się dodatkowo po tym, gdy Strategy (dawna MicroStrategy), jeden z największych korporacyjnych posiadaczy bitcoina, ujawnił sprzedaż 32 BTC między 26 a 31 maja. W wartościach bezwzględnych to drobiazg przy pozycji wartej kilkadziesiąt miliardów. Ale to był pierwszy raz od 2022 roku. Michael Saylor zbudował markę Strategy właśnie na żelaznej zasadzie nieustannej akumulacji. To pęknięcie narracyjne przyspieszyło wyprzedaż, a część rynku zaczęła spekulować, że jeśli lód już jest przełamany, mogą pojawić się kolejne sprzedaże.
Sam Saylor próbował tonować nastroje. W poście na X z 4 czerwca napisał, że rynki kapitałowe finansują rozbudowę AI na poziomie ok. 400 mld dolarów w ciągu sześciu miesięcy, a odpływy z ETF-ów na bitcoina to rotacja kapitału, nie sygnał uszkodzenia fundamentów aktywu.
Można mu wierzyć. Albo nie. To zależy, po której stronie narracji stoisz.
Kopalnie na granicy opłacalności
Osobny, poważny problem to górnicy. Bitcoin stracił ponad 16% wartości w ciągu ostatniego miesiąca, co przy jednoczesnym wzroście kosztów energii i po ostatnim halvingu stawia wielu z nich pod ścianą. Część musi sprzedawać wydobyte monety z bieżącą produkcją (a czasem i rezerwy), żeby pokryć koszty operacyjne. To dodaje presji podażowej dokładnie wtedy, kiedy popyt detaliczny wysycha.
To błędne koło znane z poprzednich cykli. Tyle że teraz dochodzi nowy element: konkurent, który potrafi przyciągać kapitał lepszą historią.
Dojrzewanie nie boli, choć tak wygląda
Bernstein patrzy na tę sytuację optymistycznie i ma do tego argumenty. Struktura posiadania bitcoina dziś wygląda zupełnie inaczej niż cztery lata temu. Wśród właścicieli są:
- fundusze ETF z dziesiątkami miliardów aktywów pod zarządzaniem,
- korporacyjne skarbce spółek publicznych,
- platformy zarządzania majątkiem dla zamożnych klientów,
- instytucjonalne fundusze emerytalne i państwowe.
Bitcoin spadł poniżej swojej 200-tygodniowej średniej kroczącej po raz pierwszy od czerwca 2022 roku. Historycznie taki sygnał poprzedzał odwrócenie trendu. Ale historia to nie gwarancja.
Firma K33 Research, która wcześniej wskazywała 60 tys. dolarów jako dołek cyklu, teraz ostrzega, że rosnąca dźwignia finansowa i słabnący popyt instytucjonalny mogą prowadzić do głębszych spadków. Lato tradycyjnie jest słabym sezonem dla krypto. Tym razem do sezonowości dochodzi strukturalny odpływ uwagi inwestorów.
Analitycy Bernstein podsumowują to tak: „Ta faza dojrzewania bitcoina jest niedoceniana, a krytyka wynikała głównie z braku impetu detalicznego / This phase of bitcoin’s maturation is underappreciated, with criticism driven primarily by the absence of retail momentum — which is not necessarily a bad thing, given that retail investors have shifted focus to AI.”
Może mają rację. Bitcoin jako nudny, stabilny asset przechowywania wartości to nie jest zły scenariusz. Ale rynki w krótkim terminie żyją z emocji, nie z teorii.
A emocje są teraz gdzie indziej.
