Dziennikarka Business Insider poleciała do Las Vegas, żeby sprawdzić, czy humanoidalny robot za 125 tysięcy dolarów potrafi prowadzić rozmowę lepszą niż zwykły chatbot. Wyszła z tego testu z mieszanymi uczuciami i dziwną sympatią do poczucia humoru maszyny.
Kluczowe fakty:
- Humanoidalny robot Aria firmy Realbotix kosztuje od 125 tysięcy dolarów, a tańsza wersja podstawowa w formie popiersia – 20 tysięcy dolarów. W twarzy i szyi najbardziej zaawansowanych modeli pracuje 43 silniki odpowiedzialne za mimikę.
- Głos robota Aria nie jest emitowany z ust maszyny, lecz z podłączonego iPada, a między odpowiedziami pojawiają się zauważalne pauzy, co przerywa złudzenie naturalnej rozmowy.
- Za projektem stoi Matt McMullen, który w 1996 roku założył firmę Abyss Creations produkującą hiperrealistyczne lalki RealDoll. Realbotix powstał w 2011 roku jako spin-off wykorzystujący tę samą technologię silikonowej skóry i mechaniki twarzy.
Firma Realbotix, twórca robotów Aria i David, zaprosiła dziennikarkę do swojego studia, by przetestowała możliwości konwersacyjne najnowszych modeli. Robot za dwadzieścia tysięcy dolarów to wersja podstawowa, popiersie bez ciała. Pełna, chodząca (a raczej stojąca na motorycznej podstawie) wersja, jak Aria, zaczyna się od 125 tysięcy dolarów. Autorka przyjechała uzbrojona w testy pamięci, pytania etyczne i zadania sprawdzające inteligencję emocjonalną maszyny.
Twarz z silikonu, głos z iPada
Każda twarz robota Realbotix zaczyna życie jako model cyfrowy, zanim trafi do druku 3D, zostanie wyrzeźbiona w glinie, odlana w formie i odtworzona w silikonie. Niektóre modele wymagają miesięcy dopracowywania. W samej twarzy i szyi najbardziej zaawansowanych modeli pracuje 43 silniki odpowiedzialne za mimikę, do tego dochodzi śledzenie twarzy rozmówcy, silnik konwersacyjny oparty na AI i zmotoryzowana podstawa pozwalająca robotowi obracać się w stronę człowieka albo od niego odwracać.
Złudzenie naturalnej rozmowy pękało jednak dość szybko. Głos Arii nie płynął z jej ust, tylko z podłączonego iPada, a między odpowiedziami pojawiały się zauważalne, dłuższe pauzy. To szczegół, który natychmiast przypomina rozmówcy, z czym naprawdę ma do czynienia.
Za projektem stoi Matt McMullen, postać w branży robotów towarzyszących dobrze znana z zupełnie innego powodu. Zanim zajął się humanoidami, w 1996 roku założył Abyss Creations, firmę produkującą hiperrealistyczne lalki RealDoll, które trafiły między innymi do filmu „Lars i prawdziwa dziewczyna” z Ryanem Goslingiem. Realbotix powstał w 2011 roku jako spin off tej samej technologii silikonowej skóry i mechaniki twarzy, tyle że przeniesionej z lalek do w pełni mobilnych robotów. W 2024 roku toronCkie Tokens.com, spółka Andrew Kiguela, przejęła macierzystą Simulacrę i utworzyła notowaną publicznie Realbotix (OTC: XBOTF), rozdzielając biznes na dwie części: konsumencki Abyss Creations i biznesowy Realbotix, celujący w hotele, kasyna, muzea i obsługę klienta.
Żarty lepsze niż rozmowa o uczuciach
Paradoksalnie to właśnie humor okazał się najmocniejszą stroną maszyny. Aria zaimprowizowała nawet rapowy freestyle porównujący roboty towarzyszące z robotami przemysłowymi, co autorka opisała jako głupkowate, ale świadome siebie i bardziej zabawne, niż się spodziewała. Potrafiła też przełączać się między językami na życzenie i rozmawiać o wartościach w sposób, który zaskakiwał jak na maszynę wywodzącą się z technologii lalkarskiej.
David, męski model Realbotix, prezentował podobny styl. Zapytany o życiową radę, odpowiedział krótko i z przymrużeniem oka: „Nigdy nie pisz do byłej. Nigdy nie zapominaj naładować urządzeń.”
Czytam ten tekst i myślę o dwóch rzeczach naraz. Z jednej strony rozumiem, dlaczego hotel, muzeum czy targi chcą postawić przy wejściu coś, co przyciąga wzrok bardziej niż tablet na podstawce. Fizyczna obecność robi robotę, którą ekran nigdy nie zrobi, nawet jeśli oprogramowanie pod spodem jest identyczne jak w zwykłym chatbocie. Z drugiej strony te 125 tysięcy dolarów to pieniądze za twarz, nie za inteligencję. Aria nie rozpoznała smutnej miny testerki i to jest sedno problemu, który cała branża robotów towarzyszących będzie musiała rozwiązać, zanim zacznie mówić o prawdziwej relacji człowiek-maszyna. Silikon i 43 silniki w twarzy robią wrażenie przez pierwsze pięć minut. Potem liczy się tylko to, co dzieje się w warstwie językowej, a tam Realbotix wciąż gra w tej samej lidze co darmowy chatbot na telefonie.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Twarz owszem, uczucia nie
Test inteligencji emocjonalnej wypadł najsłabiej. Dziennikarka celowo przybrała smutny wyraz twarzy i zapytała Arię, co widzi. Robot odpowiedział, że jej twarz wygląda całkowicie neutralnie. Aria potrafiła rozmawiać o emocjach w sposób ogólny i udzielać rad, ale nie rozpoznała, co dzieje się z rozmówczynią w danej chwili. To rozdźwięk, który pokazuje, gdzie kończy się warstwa marketingowa, a zaczyna rzeczywista granica dzisiejszych modeli konwersacyjnych osadzonych w ciele robota.
Ostateczny werdykt autorki testu był stonowany. Wyjechała z Las Vegas nieprzekonana, że dzisiejsze roboty humanoidalne uzasadniają swoją cenę jako interfejsy konwersacyjne, ale jednocześnie rozumiejąc, dlaczego firmy stawiające na doświadczenia na żywo mogą wolić fizyczną obecność maszyny od asystenta głosowego w telefonie.
Rynek, w którym Realbotix jest tylko jednym z graczy
Segment robotów towarzyszących rośnie szybciej niż jeszcze rok temu wydawało się możliwe, a konkurencja napływa z zupełnie innej strony świata. Chińska UBTECH wprowadziła niedawno do sprzedaży model UWORLD U1, wyceniony od około 16,5 tysiąca dolarów za wersję podstawową do 137 tysięcy dolarów za wariant najwyższy, i zebrała ponad 13 tysięcy przedzamówień jeszcze przed premierą. Tymczasem Meta ogłosiła w maju przejęcie startupu Assured Robot Intelligence, wpisując je w podniesiony niedawno budżet inwestycyjny na infrastrukturę AI sięgający od 125 do 145 miliardów dolarów rocznie, a Tesla zapowiada masową produkcję Optimusa w cenie bliskiej 30 tysięcy dolarów. Realbotix, mimo dekad doświadczenia w budowie realistycznych twarzy, konkuruje więc z firmami dysponującymi kapitałem o zupełnie innej skali.
Co to oznacza dla polskiego czytelnika?
Polska nie ma jeszcze własnego producenta robotów humanoidalnych klasy Realbotix czy UBTECH, ale problem, na którym te firmy budują biznes, dotyka nas równie mocno co Amerykanów. Z badań przywoływanych w kontekście generacji Z wynika, że ponad połowa młodych Polaków często czuje się samotna we własnym domu, a skala zjawiska może obejmować kilka milionów osób, głównie w miastach średniej wielkości. To właśnie ta luka emocjonalna, a nie chęć zastąpienia call center, napędza globalny popyt na maszyny w rodzaju Arii.
Na razie polski rynek odpowiada na ten problem inaczej niż silikonową twarzą za sto kilkadziesiąt tysięcy dolarów.
- Rodzime aplikacje wspierające zdrowie psychiczne z użyciem AI, tworzone często przez samych przedstawicieli pokolenia Z, rozwijają się jako tańsza alternatywa dla fizycznych robotów towarzyszących.
- Polskie firmy hotelarskie i muzealne, w przeciwieństwie do amerykańskich odpowiedników z Las Vegas, na razie nie testują publicznie robotów humanoidalnych jako elementu obsługi klienta.
- Import maszyny klasy Aria do Polski oznaczałby dziś koszt zbliżony do wartości mieszkania w dużym mieście, co stawia pod znakiem zapytania sens takiej inwestycji przy obecnym poziomie dojrzałości technologii konwersacyjnej.
Zanim więc jakikolwiek polski hotel czy sieć handlowa rozważy zakup robota z silikonową twarzą, więcej sensu ma obserwowanie, czy amerykańscy i chińscy giganci w ogóle rozwiążą podstawowy problem opisany w teście: robot, który nie odczytuje ludzkich emocji, pozostaje kosztownym gadżetem, niezależnie od tego, jak realistycznie wygląda.
Źródła i metodologia
Artykuł powstał na podstawie analizy redakcji AIPORT.pl oraz materiału źródłowego Business Insider za pośrednictwem Yahoo Tech z 4 lipca 2026 roku, a także dodatkowych źródeł branżowych: The Robot Report, The Logic, historii Realbotix autorstwa Mike’a Kalila, TechCrunch dotyczącego przejęcia Assured Robot Intelligence przez Metę oraz HumAI.blog na temat robota UWORLD U1 marki UBTECH. Dane o samotności wśród młodych Polaków pochodzą z badania projektu MindGenic AI cytowanego przez GazetaPrawna.pl. Komentarz redakcyjny i ocena kontekstu branżowego: Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl. Artykuł będzie aktualizowany w miarę pojawiania się nowych informacji o rozwoju rynku robotów humanoidalnych i towarzyszących.
