Nowy sposób na wyłudzanie zwrotów od restauracji i platform dostawczych jest prosty, dostępny dla każdego i coraz trudniejszy do wykrycia. Wystarczy ChatGPT, zdjęcie pizzy i odrobina bezczelności.
Kluczowe fakty:
- Rzeszowska pizzeria wykryła oszustwo klientki, która używając ChatGPT wygenerowała fałszywe zdjęcia pizzy bez salami w celu wyłudzenia zwrotu pieniędzy od platformy dostawczej.
- Błędy sztucznej inteligencji zdradziły oszustwo – AI wygenerowało niepasujące pudełko, dziwnie wyglądające oregano oraz inne elementy niezgodne z rzeczywistością.
- Restauratorzy z różnych miast zgłaszają wzrost podobnych przypadków wyłudzeń z wykorzystaniem sztucznej inteligencji do generowania fałszywych dowodów reklamacyjnych.
Kilka tygodni temu rzeszowska pizzeria opisała na swoim profilu na Facebooku historię, która brzmi jak scenariusz komedii, ale wcale śmieszna nie jest. Klientka zamówiła dwie pizze z salami, a chwilę po dostawie zgłosiła reklamację: salami na pizzach rzekomo nie było. Do platformy wysłała zdjęcia jako dowód. Problem w tym, że zdjęcia wygenerowała przy pomocy sztucznej inteligencji. I tu popełniła błąd: AI nie zawsze jest mistrzem szczegółu.
Glitch zdradzający oszustwo
Pizzeria szybko zajrzała w monitoring i upewniła się, że zamówienie zostało zrealizowane prawidłowo. Następnie skontaktowała się z pyszne.pl i poprosiła o wgląd w przesłane przez klientkę zdjęcia reklamacyjne. To, co zobaczyli pracownicy, nie pozostawiało wątpliwości: inne pudełko niż używane przez lokal, dziwnie wyglądające oregano jakby dorysowane ręcznie, ogólna „niezgodność” z rzeczywistością.
Sam lokal opisał to celnie na Facebooku:
„Jedna z Pań zamówiła dwie pizze z salami, po czym postanowiła zgłosić do portalu, że salami 'magicznie zniknęło’ i należy się zwrot pieniędzy. Problem w tym, że do usuwania salami został zatrudniony Chat GPT, który jak to AI – czasem lubi zrobić mały glitch, zmiana cięcia pudełka, zmiana stołu i inne rzeczy wyglądające jak portal do innego wymiaru.”
Właściciel restauracji przyznał w rozmowie z Polsat News, że ta sprawa trafiła już na policję.
To nie jest jednostkowy przypadek
I tu zaczyna się prawdziwy problem. Bo to nie jest historia o jednej cwaniary z Rzeszowa. Restauratorzy z różnych miast alarmują, że podobnych przypadków przybywa.
Kamil Sosek, prowadzący włoską restaurację na warszawskim Mokotowie, powiedział „Gazecie Wyborczej”:
„Ostatnio nie ma dnia, żeby nie było reklamacji. Ludzie wysyłają zdjęcia, że na pizzy jest włos albo że na połowie nie ma dodatków. Widać, że to wygenerowała sztuczna inteligencja, a platformy zawsze stają po stronie klienta.”
W jego przypadku ktoś posłał zdjęcie pizzy neapolitańskiej jako „dowód” braku kaparów, choć restauracja serwuje wyłącznie pizzę rzymską. Platforma i tak zwróciła restauracji jedynie jedną trzecią wartości zamówienia. Kontakt z platformą? Według restauratora: „Nie rozmawiasz z człowiekiem tylko z AI.”
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl: To jest jeden z tych momentów, w których naprawdę trzeba trzymać dwie myśli w głowie jednocześnie. Z jednej strony: tak, to jest oszustwo i powinno być ścigane. Nikt nie powinien wyłudzać zwrotów przy pomocy spreparowanych zdjęć. Z drugiej strony, zastanawiam się, ile uzasadnionych reklamacji zostało odrzuconych, zanim ten proceder w ogóle stał się głośny. Platformy przez lata działały na zasadzie „klient ma rację”, bo tak jest wygodniej niż weryfikować każde zgłoszenie. Teraz swing w drugą stronę jest nieunikniony, i mam realną obawę, że ucierpi na tym uczciwy klient, który po prostu dostał złe zamówienie. Pytanie, które powinniśmy sobie zadać: czy platformy dostawcze mają jakikolwiek rzeczywisty interes w tym, żeby sprawiedliwie rozstrzygać spory? Bo po obu stronach tego konfliktu stoją ich pieniądze.
Platformy bagatelizują, restauratorzy nie
Aleksander Rosa z pyszne.pl przyznał, że problem istnieje, ale zaznaczył, że fałszywe reklamacje stanowią „marginalny odsetek” wszystkich zgłoszeń. Podobnie wypowiada się Łukasz Turczyński, senior general manager Bolt Food w Polsce. Twierdzi, że platforma ma własne metody weryfikacji i celowo nie ujawnia szczegółów, żeby nie dawać wskazówek potencjalnym oszustom. Konsekwencja dla złapanych? Blokada konta.
Dla restauratorów brzmi to jednak jak mało. Skala problemu rośnie, a narzędzia generatywnej AI są coraz lepsze. Dziś AI „zostawia glitche” w postaci źle narysowanego oregano. Za rok? Za dwa?
Kilka rzeczy, które warto wiedzieć o tym procederze:
- Generatywna AI potrafi modyfikować zdjęcie jedzenia, usuwając lub dodając składniki
- Platformy dostawcze standardowo stoją po stronie klienta w sporach reklamacyjnych
- Restauratorzy mają ograniczone możliwości obrony, jeśli nie prowadzą szczegółowego monitoringu
- Niektóre przypadki trafiają już na policję, ale ściganie jest trudne
Kto na tym straci?
Właściciel rzeszowskiej pizzerii sam podsumował to dobrze w rozmowie z Polsat News: „Obawiam się, że z czasem będzie coraz trudniej takie rzeczy wychwycić.”
I tu leży sedno. Obecna fala to dopiero próba generalna. Modele językowe i obrazowe rozwijają się w tempie, które sprawia, że to, co dziś wygląda jak oczywisty fake, za kilkanaście miesięcy może być nie do odróżnienia od prawdziwego zdjęcia. Restauracje, które i tak balansują na cienkiej marży, będą musiały albo inwestować we własne systemy weryfikacji, albo po prostu zrezygnować z dostaw przez platformy. Żaden z tych scenariuszy nie jest dobry dla nikogo, kto po prostu chce zamówić jedzenie do domu.
