Jeden z twórców nowoczesnej sztucznej inteligencji ostrzega – ale nie przed AI. Ostrzega przed histerią wokół AI. Yann LeCun, laureat nagrody Turinga i założyciel AMI Labs, udzielił wywiadu Axios, w którym wprost zakwestionował narrację o masowym bezrobociu i egzystencjalnym zagrożeniu ze strony obecnych systemów AI.
Kluczowe fakty:
- Yann LeCun, laureat nagrody Turinga i współtwórca głębokiego uczenia maszynowego, określił prognozy o eliminacji połowy stanowisk biurowych przez AI w ciągu pięciu lat jako "śmiesznie głupie". Jego zdaniem obecne LLM-y nie rozumieją świata fizycznego i nie potrafią planować ani przewidywać konsekwencji działań.
- Założone przez LeCuna w 2025 roku AMI Labs zamknęło w marcu 2026 roku rundę seed na poziomie 1,03 mld dolarów – największą w historii europejskiego ekosystemu startupowego. Firma buduje systemy oparte na architekturze JEPA, zaprojektowanej do uczenia AI rozumienia fizycznego świata.
- LeCun ostrzega, że część uczniów szkół średnich cierpi na depresję z powodu prognoz o zagładzie ludzkości przez AI. Rekomenduje studiowanie fizyki lub inżynierii elektrycznej zamiast informatyki, argumentując że umiejętności oparte na matematyce mają dłuższy "termin przydatności".
Kto mówi i dlaczego warto słuchać
LeCun to nie jest kolejny komentator z LinkedIn. Współtworzył głębokie uczenie maszynowe, przez ponad dekadę budował Meta FAIR, w 2018 roku odebrał nagrodę Turinga razem z Geoffreyem Hintonem i Yoshuą Bengiem. Zna technologię od środka – i właśnie dlatego jego słowa brzmią inaczej niż typowe zapewnienia startupów zbierających kolejną rundę finansowania.
Pod koniec 2025 roku odszedł z Meta i założył AMI Labs, które w marcu 2026 roku zamknęło rundę seed na poziomie 1,03 mld dolarów – największą w historii europejskiego ekosystemu startupowego. Stawką jest teza, że duże modele językowe nigdy nie osiągną ludzkiej inteligencji bez fundamentalnych zmian architektonicznych.
„Ridiculously stupid” – LeCun kontra Amodei
W rozmowie z Axios LeCun odniósł się bezpośrednio do prognozy Dario Amodeia, CEO Anthropic, który przewiduje, że AI wyeliminuje połowę stanowisk biurowych niższego szczebla w ciągu pięciu lat. LeCun określił to jako „ridiculously stupid” – czyli dosłownie: „śmiesznie głupie”.
Nie chodzi tylko o słowną potyczkę między menedżerami. LeCun wskazuje na techniczny fundament sporu: obecne LLM-y nie rozumieją świata fizycznego, nie potrafią planować ani przewidywać konsekwencji działań. Dlatego, jak lubi powtarzać, nie mamy wciąż domowego robota, który byłby sprawniejszy od kota.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl:
To jest ten głos, który rzadko przebija się przez szum medialny. LeCun ma rację, że narracja o rychłej apokalipsie pracy jest przedwczesna – ale nie oznacza to, że transformacja rynku zatrudnienia nie zachodzi. Ona zachodzi, tyle że wolniej i bardziej selektywnie niż głoszą to nagłówki. Pytanie, które warto zadać, brzmi: czy ludzie podejmujący dziś decyzje życiowe – o studiach, o karierze – mają dostęp do rzetelnych danych, czy tylko do dobrze sprzedających się katastroficznych prognoz? I kto zyskuje, kiedy panikujemy?
Depresja z powodu AI. To nie metafora
LeCun poruszył temat, który w debacie publicznej pojawia się zbyt rzadko. Powiedział wprost, że część uczniów szkół średnich jest przygnębiona, bo przeczytała, że AI zabierze im nie tylko pracę, ale doprowadzi do zagłady ludzkości.
„A small proportion of high school students are actually kind of depressed because they’ve read that AI is not only going to take a job, but basically cause human extinction. They take that seriously and it has a profound effect on their psychology.”
/ Pewna część uczniów szkół średnich jest po prostu przygnębiona, bo czytali, że AI nie tylko zabierze im pracę, ale w zasadzie doprowadzi do zagłady ludzkości. Traktują to poważnie i ma to głęboki wpływ na ich psychikę. /
To nie jest problem abstrakcyjny. Młodzi ludzie rezygnują z kierunków studiów, zmieniają plany zawodowe, odkładają decyzje – reagując na prognozy, które nawet jeśli częściowo trafne, dotyczą horyzontu 2030+, nie 2026.
Studia? Tak. Ale jakie?
LeCun nie waha się: warto studiować. To kontrowersyjna teza w środowisku, gdzie coraz głośniej mówi się o tym, że dyplom stracił na wartości.
Jego rekomendacja jest konkretna. Poleca fizykę lub inżynierię elektryczną – kierunki oparte na matematyce, przetwarzaniu sygnałów, teorii sterowania i optymalizacji. Chodzi o umiejętności z długim „terminem przydatności”, które przeżyją kolejne zmiany w dominujących architekturach AI.
Dlaczego nie informatyka? Bo student informatyki, który wziął minimum matematyki, może mieć problem z adaptacją przy kolejnym przełomie technologicznym. Student fizyki – już nie.
Kilka wniosków praktycznych, które wyciąga z tego podejścia:
- Nie wybieraj kierunku, który „wygląda bezpiecznie” w maju 2026 – do momentu ukończenia studiów ta kalkulacja będzie już nieaktualna
- Głęboka specjalizacja domenowa plus znajomość narzędzi AI bije samą znajomość narzędzi AI
- Pielęgniarka, która rozumie ograniczenia diagnostyki AI, jest bardziej wartościowa niż ktoś, kto potrafi tylko opakować wywołania API
- Umiejętności złożone zawsze wyprzedzają umiejętności szablonowe
AMI Labs i zakład przeciw LLM-om
Odejście LeCuna z Meta to nie tylko zmiana pracodawcy. To instytucjonalne postawienie się przeciwko dominującemu podejściu w branży.
AMI Labs buduje systemy oparte na JEPA (Joint Embedding Predictive Architecture) – architekturze zaprojektowanej tak, żeby uczyć AI rozumienia fizycznego świata, nie tylko przewidywania kolejnych tokenów. LeCun uważa, że AGI – jeśli w ogóle jest osiągalne – wymaga czegoś fundamentalnie innego niż skalowanie obecnych modeli.
Jeśli ma rację, harmonogramy, które napędzają dziś fale zwolnień i freezów rekrutacyjnych w branży technologicznej, są mocno zawyżone.
Kto korzysta na panice?
LeCun nie powiedział tego wprost, ale między wierszami jego wywiadu można przeczytać prosty wniosek: firmy, które zbierają miliardy dolarów na „wyścig do AGI”, mają finansowy interes w tym, żeby agresywne prognozy brzmiały wiarygodnie.
Sam nie ma czego sprzedawać na tej narracji. Właśnie dlatego jego głos jest wart uwagi – nawet jeśli ostatecznie historia oceni jego zakład technologiczny inaczej niż on sam.
