Hiszpańska piłka szykuje się na sezon, w którym sędziego oceni nie tylko obserwator na trybunie, ale i algorytm wytrenowany na jedenastu tysiącach meczów. Od 2026/27 arbitrzy Primera División częściej staną przed kamerami, a system sztucznej inteligencji przejmie część odpowiedzialności za ich noty i obsady meczowe.
Kluczowe fakty:
- Od sezonu 2026/27 w Primera División system sztucznej inteligencji wytrenowany na 11 000 meczach przejmie część odpowiedzialności za oceny sędziów i obsady meczowe.
- Hiszpańska Federacja Piłkarska, La Liga i związek zawodowy arbitrów wypracowały wstępne porozumienie, na mocy którego sędziowie będą udzielać wypowiedzi telewizyjnych przed meczem i po nim, a kamery wejdą do sędziowskich szatni.
- W zamian za udostępnienie swojego wizerunku arbitrzy Primera División otrzymają premie, podwyżki oraz rozszerzoną opiekę zdrowotną – umowa czeka jeszcze na formalną ratyfikację przez organy La Ligi i RFEF.
Piszę o tym z pewną satysfakcją, bo od lat obserwuję, jak technologia w piłce nożnej wchodzi bocznymi drzwiami: najpierw goal-line, potem VAR, teraz systemy śledzenia ruchu i algorytmy oceniające pracę ludzi w czasie rzeczywistym. La Liga właśnie ogłosiła pakiet zmian, który łączy trzy osobne wątki: relacje sędziów z mediami, technologię wykrywania spalonych i rolę AI w ocenie arbitrów. Nie wszystko jest jeszcze przesądzone. Część ustaleń czeka na formalną ratyfikację, inne wymagają zgody FIFA i IFAB. Ale kierunek jest jasny.
Sędziowie wejdą przed kamery, dostaną za to podwyżki
30 czerwca w Las Rozas związek zawodowy arbitrów, Hiszpańska Federacja Piłkarska (RFEF) i La Liga wypracowały wstępne porozumienie w sprawie nowego układu zbiorowego. Od nadchodzącego sezonu sędziowie Primera División mają udzielać krótkich wypowiedzi telewizjom posiadającym prawa do transmisji, przed meczem, po jego zakończeniu albo w obu tych momentach. Kamery mają też wejść do sędziowskich szatni.
To wymiana usług w czystej postaci. Arbitrzy oddają część swojego wizerunku, a w zamian dostają premię, podwyżki i rozszerzoną opiekę zdrowotną. Umowa musi jeszcze przejść przez organy La Ligi i RFEF, ale żadna ze stron nie sygnalizuje problemów z ratyfikacją.
Nie wiadomo na razie, czy sędziowie będą zmuszeni tłumaczyć się z kontrowersyjnych decyzji na wizji, ani czy dziennikarze dostaną pełną swobodę w zadawaniu pytań. Jasne jest tylko jedno: arbitrzy mają przestać być anonimowymi postaciami w czarnych strojach i stać się częścią telewizyjnego widowiska. To naturalna kontynuacja programu Tiempo de Revisión, w którym Komitet Techniczny Sędziów (CTA) publicznie analizował sporne sytuacje i przyznawał się do błędów. Fran Soto, szef CTA, zapowiedział już zresztą zmianę formuły tego programu na bardziej edukacyjną.
Algorytm wytrenowany na 11 tysiącach meczów oceni 40 procent pracy sędziego
Najbardziej znacząca zmiana dotyczy jednak nie mediów, a technologii. Prezes La Ligi Javier Tebas potwierdził w maju, że liga pracuje nad narzędziem AI zbudowanym na danych z około 11 tysięcy spotkań. System ma docelowo odpowiadać za co najmniej 40 procent oceny pracy sędziego, koncentrując się na elementach, które da się jednoznacznie zmierzyć i policzyć.
Tebas opisał mechanizm wprost w rozmowie cytowanej przez hiszpańskie media:
„Wdrażamy sztuczną inteligencję w świecie sędziowania. Skupimy się na dwóch kluczowych elementach. Pierwszy to ocena sędziów. Kiedy mecz jest sędziowany, CTA ma obserwatorów, którzy oceniają pewne aspekty pracy arbitra według trzydziestu różnych kryteriów. Dziś robi się to ręcznie, mamy trzydziestu oceniających na dwudziestu sędziów. Dzięki AI tworzymy narzędzie, dzięki któremu co najmniej 40 procent oceny będzie obiektywne. Algorytm przeanalizuje wszystko i powie, gdzie sędzia miał rację” / „We are going to implement AI in the world of refereeing. We are going to implement two key features: First, referee evaluations. […] With AI, we’re creating a tool so that at least 40% is decided objectively by the AI. The tool is being developed using data from all matches, and it generates the algorithms. The AI will review everything and tell you where it got it right.”
Dodał też zdanie, które w moim odczuciu najlepiej oddaje filozofię całego projektu: „Wierzę w ludzki osąd, ale są rzeczy, w których sztuczna inteligencja musi pomóc” / „I’m a big believer in human judgment, but there are things where AI has to help you.”
Drugim obszarem zastosowania AI ma być dobór sędziów do meczów. System nie będzie samodzielnie wyznaczał arbitrów. Zamiast tego przedstawi komisji trzy kandydatury najlepiej pasujące do zadanych kryteriów, a ostateczna decyzja pozostanie w rękach ludzi.
To nie jest zresztą pierwszy kontakt hiszpańskiego futbolu ze sztuczną inteligencją w tej roli. Już w sezonie 2025/26 podobne narzędzia wspierały pracę oficjalnych obserwatorów. Nowość polega na skali i na wyraźniejszym rozdzieleniu tego, co może ocenić maszyna, od tego, co nadal wymaga ludzkiej interpretacji.
Ten projekt trzyma się rozsądnej granicy: AI ocenia to, co policzalne, pozycję, czas reakcji, zgodność z protokołem, a nie to, co wymaga interpretacji sytuacji na boisku. Czterdzieści procent oceny opartej na algorytmie to dużo, ale nie wszystko. Pytanie brzmi, czy sędziowie zaakceptują ocenianie przez system, którego logiki nie mogą w pełni zweryfikować, oraz czy komisja rzeczywiście będzie miała swobodę wyboru spośród trzech kandydatur, czy w praktyce zawsze sięgnie po pierwszego z listy. La Liga stawia też sporo na jedenaście tysięcy meczów jako materiał treningowy. To dużo danych, ale jakość sędziowania w piłce nożnej to w dużej mierze kwestia kontekstu meczu, a nie powtarzalnych wzorców. Zobaczymy, czy algorytm to uwzględni.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Obserwator stanie się trenerem, a nie tylko sędzią sędziego
Zmieni się także struktura oceniania. W minionym sezonie każdy arbiter dostawał trzy raporty: od obserwatora na stadionie, analityka oglądającego transmisję i komisji technicznej. Największą wagę miała opinia osoby wysłanej bezpośrednio na mecz.
Od nowego sezonu funkcję tę przejmie tak zwany trener sędziowski. Będzie towarzyszył zespołowi arbitrów na stadionie, ale jego zadaniem ma być przede wszystkim rozwój, a nie wystawianie ocen. Sama ocena techniczna przesunie się w stronę obserwatorów telewizyjnych, którzy przeanalizują całe spotkanie z wykorzystaniem oficjalnych nagrań i narzędzi zatwierdzonych przez CTA. Osobne zespoły zajmą się sędziami głównymi, a osobne asystentami, co ma pozwolić na dokładniejszą analizę ustawienia i sygnalizacji spalonych.
CTA deklaruje przy tym utrzymanie zasady czystej merytokracji. Doświadczenie i status międzynarodowy nie chronią przed degradacją, czego dowodem są niedawne spadki dwóch uznanych arbitrów, Cuadry Fernándeza i Muñiza Ruiza, mimo ich wieloletniej obecności w najwyższej klasie rozgrywkowej.
Piłka z chipem zastąpi ręczne rysowanie linii spalonego
Osobnym, mocno technologicznym wątkiem jest wprowadzenie piłki z wbudowanym czujnikiem. W Primera División chip ma zacząć działać od sezonu 2026/27, a w Segunda División rok później, od rozgrywek 2027/28.
Sensor umieszczony wewnątrz futbolówki precyzyjnie wskaże moment kontaktu piłki ze stopą lub inną częścią ciała zawodnika. Dzięki temu system wykrywania spalonych przestanie zależeć od ręcznego wskazywania odpowiedniej klatki nagrania przez operatora VAR. Same pozycje piłkarzy nadal będą jednak ustalane przez kamery rozmieszczone na stadionie: chip nie wyznacza linii spalonego, tylko dokładny moment podania.
Warto tu zaznaczyć różnicę względem podobnych systemów u konkurencji. Podobne rozwiązania działają już od kilku sezonów w innych ligach:
- Bundesliga i Premier League korzystają z technologii pół-automatycznego wykrywania spalonych opartej na kamerach śledzących do kilkudziesięciu punktów na ciele każdego zawodnika, bez czujnika w piłce
- Serie A wdrożyła podobny system jako trzecia duża liga w Europie
- FIFA testowała połączenie kamer i czujnika w piłce już podczas mistrzostw świata w Katarze w 2022 roku, gdzie system rozstrzygał sporne sytuacje w czasie poniżej trzydziestu sekund
La Liga idzie więc drogą przetartą przez FIFA, łącząc czujnik w piłce z kamerami stadionowymi, zamiast opierać się wyłącznie na optycznym śledzeniu graczy jak Premier League. Ludzka interpretacja pozostanie niezbędna tam, gdzie trzeba ocenić, czy zawodnik na pozycji spalonej brał czynny udział w akcji, zasłaniał bramkarzowi pole widzenia albo próbował zagrać piłkę. Chip rozstrzyga fizykę momentu podania, nie intencję gracza.
W transmisjach częściej pojawi się też RefCam, czyli niewielka kamera z mikrofonem umieszczona w opasce sędziego. Rozwiązanie zadebiutowało podczas finału Pucharu Króla, a w nowym sezonie ma być stosowane w kilku meczach każdej kolejki.
Co to oznacza dla polskiej piłki?
W Polsce Ekstraklasa korzysta obecnie ze standardowego systemu VAR, bez pół-automatycznego wykrywania spalonych i bez narzędzi AI wspierających ocenę sędziów. Władze ligi deklarowały jednak zainteresowanie tego typu technologią i śledzą wdrożenia w zachodnich federacjach, traktując je jako możliwy kierunek modernizacji w kolejnych sezonach.
Skala różnicy jest jednak spora. Systemy takie jak ten wdrażany przez La Ligę wymagają nie tylko zakupu czujników i oprogramowania, ale też infrastruktury kamerowej na każdym stadionie oraz zaplecza analitycznego zdolnego przetwarzać dane z tysięcy meczów. Dla ligi wielkości Ekstraklasy koszt wejścia jest nieporównywalnie wyższy względem budżetu niż dla La Ligi, gdzie prawa telewizyjne i sponsoringowe generują znacznie większe przychody. To tłumaczy, dlaczego nawet duże europejskie ligi wdrażają te rozwiązania stopniowo i w różnym tempie, a mniejsze federacje obserwują z boku, czekając na spadek kosztów technologii.
Polski kibic zobaczy tę technologię najpewniej najpierw przy okazji transmisji z La Ligi czy mistrzostw świata, zanim trafi ona na krajowe boiska.
Reforma złożona z klocków na różnym etapie gotowości
Trzeba uczciwie powiedzieć, że to nie jest jeden spójny projekt wdrażany jednego dnia. Porozumienie w sprawie występów sędziów przed kamerami czeka na formalną ratyfikację. AI i nowy model oceniania są przygotowywane do wdrożenia. Piłka z chipem ma zadziałać od pierwszej kolejki nowego sezonu. Osobno toczy się dyskusja nad prawem trenerów do zgłaszania spornych sytuacji do ponownej analizy, inspirowanym systemem Football Video Support stosowanym już w niższych ligach hiszpańskich. Tu RFEF nie może działać samodzielnie i potrzebuje zgody FIFA oraz IFAB.
Do tego dochodzą zmiany w przepisach IFAB obowiązujące od nowego sezonu niezależnie od reform La Ligi: pięciosekundowe odliczanie przy grze na czas, dziesięć sekund dla schodzącego z boiska zawodnika oraz możliwość korekty VAR przy niesłusznie przyznanej drugiej żółtej kartce lub błędnie przyznanym rzucie rożnym.
Całość składa się w obraz ligi, która chce jednocześnie być bardziej przejrzysta medialnie i bardziej precyzyjna technologicznie. Czy to się uda bez frykcji ze strony samych sędziów, przekonamy się dopiero, gdy pierwsze noty wystawione częściowo przez algorytm trafią do arbitrów po pierwszych kolejkach sezonu 2026/27.
Źródła i metodologia
Artykuł powstał na podstawie analizy redakcji AIPORT.pl oraz materiału opublikowanego przez RealMadryt.pl z dnia 05.07.2026, powołującego się między innymi na AS, RFEF i CTA, a także wypowiedzi Javiera Tebasa przytoczonych przez Tribuna.com i Marca. Dane porównawcze dotyczące technologii wykrywania spalonych w innych ligach pochodzą z materiałów Premier League, Bundesligi oraz Barça Innovation Hub. Cytaty Javiera Tebasa zostały zweryfikowane z oryginalnym anglojęzycznym materiałem źródłowym. Komentarz redakcyjny i ocena kontekstu branżowego: Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl. Artykuł będzie aktualizowany w miarę pojawiania się nowych informacji o wdrożeniu reformy sędziowskiej w La Lidze.
