Michael Burry lubi mocne gesty. Tym razem sięgnął po słynną kwestię Jokera z „Batmana” Tima Burtona, żeby opisać to, co jego zdaniem czeka rynek akcji spółek związanych ze sztuczną inteligencją.
Kluczowe fakty:
- Michael Burry, inwestor znany z przewidzenia kryzysu subprime w 2008 roku, opublikował serię wpisów na X, w których nazywa obecny entuzjazm wokół AI „masowym uzależnieniem" i ostrzega przed pęknięciem bańki, porównując sytuację do krachu dot-comów.
- Burry przedstawił wykresy Bloomberga pokazujące, że producenci chipów AI znacząco wyprzedzają resztę rynku, a indeks Philadelphia Semiconductor znajduje się blisko górnej granicy piętnastoletniego zakresu wycen.
- Szczególną krytykę Burry skierował pod adresem Micron Technology, wskazując na 34 spadki notowań przekraczające 30 procent w ciągu 42 lat, medianę zwrotu z zainwestowanego kapitału na poziomie 4 procent oraz medianę zwrotu z kapitału własnego na poziomie 7 procent.
W weekend inwestor znany z filmu „The Big Short” opublikował na X serię wpisów, w których nazwał obecną falę entuzjazmu wokół AI „niczym więcej niż masowym uzależnieniem”. Zwieńczył je cytatem z kultowej sceny filmowej: „Koniec jest bliski. Tańczę z diabłem w bladym świetle księżyca” / „The end is nigh. Dancing with the devil in the pale moon light”. To nawiązanie do postaci Jokera granej przez Jacka Nicholsona w produkcji z 1989 roku.
Wpis można znaleźć pod adresem https://twitter.com/michaeljburry.
Kim jest Burry i dlaczego rynek go słucha
Burry zbudował swoją reputację przewidując kryzys kredytów subprime w 2008 roku, co opisała książka i film „The Big Short”. Fundusz Scion Asset Management formalnie wyrejestrował z SEC pod koniec 2025 roku i od tamtej pory publikuje swoje tezy na Substacku, w newsletterze „Cassandra Unchained”. To zmiana formalna, ale nie merytoryczna: od maja Burry systematycznie ostrzega przed przegrzaniem rynku AI, porównując obecną sytuację do bańki dot-comów sprzed ćwierćwiecza.
Tym razem do wpisów dołączył wykresy Bloomberga. Jeden pokazuje, że producenci chipów AI zdecydowanie wyprzedzają zarówno dostawców infrastruktury chmurowej inwestujących w AI, jak i szerszy rynek spółek powiązanych z tym sektorem. Drugi ilustruje indeks Philadelphia Semiconductor blisko górnej granicy piętnastoletniego zakresu wycen.
Micron w centrum ognia
Najostrzejsza krytyka Burry’ego trafiła w Micron Technology. Inwestor przypomniał, że spółka przeżyła 34 spadki notowań przekraczające 30 procent w ciągu ostatnich 42 lat, co czyni ją wyjątkowo cykliczną. Wyliczył medianę zwrotu z zainwestowanego kapitału na poziomie zaledwie 4 procent i medianę zwrotu z kapitału własnego na 7 procent, określając te wskaźniki jako „po prostu fatalne”. Popularność pamięci HBM (high bandwidth memory), napędzaną popytem na akceleratory AI, nazwał „kolejną w długiej serii” ofert bez trwałej przewagi konkurencyjnej, a wzrost kursu przypisał strachowi przed przegapieniem okazji i teorii większego głupca.
2 lipca Burry ujawnił krótką pozycję na akcjach Micron otwartą przy cenie około 1051,87 dolara za akcję. To rozszerzenie kampanii, którą zaczął 30 czerwca krótkimi pozycjami na Nvidii, Applied Materials oraz funduszu iShares Semiconductor ETF (SOXX).
Rzeczywistość finansowa Micron w tym samym czasie wygląda zupełnie inaczej niż jego czarny scenariusz. Za kwartał zakończony w maju 2026 roku spółka pokazała przychody rzędu 41,5 miliarda dolarów, wzrost o 346 procent rok do roku. Marża brutto skoczyła do 84,6 procent z 37,7 procent rok wcześniej, a zysk netto wyniósł 28,2 miliarda dolarów wobec 1,9 miliarda dolarów w analogicznym kwartale poprzedniego roku. Akcje Micron zyskały około 242 procent od początku 2026 roku, a kapitalizacja spółki zbliża się do 1,17 biliona dolarów.
Trudno nie zauważyć ironii w tym sporze. Burry ma świetne track record z 2008 roku, ale jego tegoroczne wpisy brzmią bardziej jak seria alarmów niż jedna precyzyjna teza inwestycyjna. Wskaźniki wyceny faktycznie wyglądają ekstremalnie, a historia cykliczności branży pamięci jest realna. Z drugiej strony wyniki Micron czy Nvidii pokazują fundamenty, które trudno zignorować samym porównaniem do dot-comów. Prawda jak zwykle leży pewnie gdzieś pośrodku: rynek może być przegrzany punktowo, bez oznaczania to końca AI jako technologii. Byłbym ostrożny zarówno wobec ślepego kupowania każdej spółki z „AI” w nazwie, jak i wobec traktowania jednego spektakularnego wpisu na X jako pewnika.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
To nie pierwszy raz i nie jedyny cel
Burry od miesięcy konsekwentnie rozbudowuje portfel krótkich pozycji. W maju ujawnił, że nawet 80 procent jego funduszu było ulokowane w opcjach put na Nvidię i Palantir, o wartości nominalnej blisko 1,1 miliarda dolarów. W czerwcu doprecyzował swoją tezę, twierdząc że modele językowe to nie to samo co sztuczna inteligencja i że rynek kapitalizuje gigantyczną rozbudowę infrastruktury, zanim pojawią się dowody na to, że zwroty z tych inwestycji uzasadnią wydatki.
Warto rozróżnić dwa poziomy jego krytyki:
- kwestię wyceny i harmonogramu (czy spółki takie jak Micron czy Nvidia są przewartościowane w krótkim terminie)
- kwestię księgową (czy firmy kupujące infrastrukturę AI zaniżają amortyzację, przyjmując zbyt długie okresy użytkowania sprzętu, który realnie starzeje się szybciej)
Ten drugi wątek Burry rozwijał już wcześniej, szacując możliwe zaniżenie amortyzacji na około 176 miliardów dolarów w latach 2026-2028.
Co to oznacza dla polskiego czytelnika
Na GPW temat bańki AI odbija się inaczej niż na Wall Street. Sektor nowej gospodarki zbliża się do 200 miliardów złotych łącznej wyceny, co stanowi około 7 procent kapitalizacji całej giełdy warszawskiej. Analitycy z Biura Maklerskiego Banku Millennium podkreślają, że spółki takie jak Asseco, AB czy Asbis coraz mniej przypominają spekulacyjną „nową gospodarkę”, a coraz bardziej stabilny rdzeń rynku, oparty na powtarzalnych modelach biznesowych.
Czerwiec przyniósł jednak korektę również nad Wisłą. Grupa Magnificent Seven straciła w tym miesiącu łącznie około 3 bilionów dolarów kapitalizacji, co pociągnęło w dół globalne indeksy technologiczne i znalazło odbicie także w nastrojach na GPW. Polscy inwestorzy śledzący spółki eksponowane na AI powinni pamiętać, że korekta u źródła, czyli w USA, zwykle przenosi się z opóźnieniem na rynki peryferyjne, w tym polski.
Dla portfeli z ekspozycją na globalne spółki półprzewodnikowe czy chmurowe oznacza to jedno: warto sprawdzić, ile z zysku ostatnich miesięcy wynika z fundamentów, a ile z samego rozpędu narracji o AI.
Sceptycy kontra rynek
Nie brakuje głosów, które lekceważą alarmy Burry’ego. Analityk Wedbush Dan Ives w niedawnej notatce stwierdził, że o ile niedźwiedzie będą krzyczeć „bańka AI” ze swoich jaskiń hibernacyjnych, on nadal wskazuje na supercykl inwestycji technologicznych napędzający czwartą rewolucję przemysłową. To spór, który raczej nie zostanie rozstrzygnięty jednym wpisem na X, niezależnie od tego, jak filmowy cytat mu towarzyszy.
Rynek pokazał już zresztą, że reaguje na te ostrzeżenia nerwowo, ale wybiórczo. Po serii wpisów Burry’ego fundusz VanEck Semiconductor ETF spadł o 5,4 procent, a akcje Micron i SanDisk traciły ponad 10 procent w ciągu jednej sesji. Jednocześnie giełda w Seulu odnotowała kolejne spadki notowań Samsunga i SK Hynix, po tym jak Burry określił deklaracje inwestycyjne koreańskich producentów pamięci jako „początek końca”.
Źródła i metodologia
Artykuł powstał na podstawie analizy redakcji AIPORT.pl oraz materiałów źródłowych, w tym Seeking Alpha z 4-5 lipca 2026 roku oraz doniesień 24/7 Wall St, Yahoo Finance i TheStreet Pro dotyczących pozycji krótkich Michaela Burry’ego na Micron, Nvidię i Applied Materials. Dane finansowe Micron pochodzą z raportu kwartalnego spółki za kwartał zakończony w maju 2026 roku. Kontekst rynkowy dla polskich inwestorów oparto na analizach Parkiet.com i StockWatch.pl. Artykuł będzie aktualizowany w miarę pojawiania się nowych wpisów Michaela Burry’ego na temat rynku AI.
