Cieśnina Ormuz jest zamknięta od lutego, Kanada i Stany Zjednoczone weszły w ostry spór handlowy, a rentowności obligacji poszły ostro w górę. Światowa gospodarka powinna to odczuć znacznie mocniej, niż odczuwa, a powód tej odporności jest jeden: pieniądze wpompowywane w infrastrukturę sztucznej inteligencji.
- Cieśnina Ormuz pozostaje zamknięta od lutego, a konflikt Iranu ze Stanami Zjednoczonymi i Izraelem trwa już siódmy miesiąc, mimo to ropa utrzymuje się poniżej 90 dolarów za baryłkę, a indeksy giełdowe są blisko historycznych szczytów.
- Według Kristaliny Georgievej, dyrektor zarządzającej MFW, inwestycje w infrastrukturę sztucznej inteligencji pełnią rolę globalnego amortyzatora gospodarczego, równoważąc negatywny szok podażowy z Bliskiego Wschodu pozytywnym szokiem popytowym.
- Zamknięcie Ormuz okazało się mniej dotkliwe niż prognozowano m.in. dlatego, że kraje sięgnęły po rezerwy surowców, wzrosła podaż spoza Zatoki Perskiej, a Chiny – największy importer ropy na świecie – znacząco ograniczyły zakupy, obniżając globalne ceny.
Ropa trzyma się poniżej 90 dolarów za baryłkę, indeksy giełdowe są blisko szczytów, a badania koniunktury w gospodarkach rozwiniętych pokazały latem przyspieszenie. Handel międzynarodowy ma się dobrze. Wszystko to dzieje się w momencie, w którym najważniejszy szlak transportu ropy pozostaje nieprzejezdny, a konflikt Iranu ze Stanami Zjednoczonymi i Izraelem trwa siódmy miesiąc.
Piszę o tym, bo mamy do czynienia z sytuacją, która nie ma dobrego precedensu. Jedna branża, w praktyce jeden segment wydatków inwestycyjnych, zaczęła pełnić funkcję amortyzatora dla całej gospodarki światowej.
Przeciąganie liny, o którym mówi MFW
Kristalina Georgieva, dyrektor zarządzająca Międzynarodowego Funduszu Walutowego, opisała to we wtorek 25 sierpnia podczas spotkania z dziennikarzami w Waszyngtonie, przed szczytem finansowym G20 w Karolinie Północnej.
„Mamy tu dosłownie przeciąganie liny” / „We have literally a tug of war”, powiedziała, mając na myśli starcie negatywnego szoku podażowego z Bliskiego Wschodu z pozytywnym szokiem popytowym płynącym z inwestycji w sztuczną inteligencję. Dodała, że to, co zaczęło się jako zjawisko amerykańskie, staje się motorem wzrostu dla całej gospodarki światowej, bo centra danych powstają w coraz większej liczbie krajów.
Georgieva wyliczyła też, dlaczego zamknięcie Ormuz okazało się mniej dotkliwe, niż Fundusz zakładał. Kraje sięgnęły po rezerwy ropy i gazu, zwiększyła się podaż spoza Zatoki, przybyło mocy w odnawialnych źródłach, część państw wróciła do węgla, a spadek popytu okazał się głębszy od prognoz. Chiny, największy importer ropy na świecie, mocno ograniczyły zakupy i tym samym zbiły globalne ceny. Marieke Blom, główna ekonomistka ING, mówi wprost, że chińskie rezerwy zadziałały jak bufor dla całego świata.
Fundusz utrzymuje w tym roku prognozę globalnego wzrostu w okolicach 3 procent, z odbiciem do 3,4 procent w 2027 roku. Dla samego Bliskiego Wschodu obniżył ją do 0,7 procent, czyli o 1,2 punktu procentowego względem kwietnia.
Azja eksportuje ten boom w liczbach
Najlepiej widać to w danych o handlu. Kto siedzi w łańcuchu dostaw półprzewodników, ten w tym roku zarabia.
- Chiny: eksport w lipcu wyższy o jedną czwartą rok do roku
- Japonia: wzrost o 22 procent
- Tajwan: wzrost o jedną trzecią
- Korea Południowa: skok o 63 procent
- Singapur: podniesienie prognozy wzrostu na ten rok do 5,5 procent z wcześniejszych 4 procent
- Tajlandia: rekordowe odczyty eksportowe mimo znacznie mniejszej skali gospodarki
ING szacuje, że sama gorączka wokół sztucznej inteligencji odpowiada obecnie za około jedną trzecią wzrostu amerykańskiej gospodarki. Budowa centrów danych wciąga półprzewodniki, elektronikę, kable, metale i maszyny z całego świata, a to przekłada się na zamówienia w kilkunastu krajach jednocześnie.
Nvidia jako termometr całego cyklu
Dzień przed publikacją tekstu „The Wall Street Journal” swoje wyniki pokazała Nvidia i trudno o lepszą ilustrację skali zjawiska. Przychody za kwartał zakończony 26 lipca wyniosły 96,2 miliarda dolarów, o 106 procent więcej niż rok wcześniej. Sam segment centrów danych dał 89 miliardów dolarów, wzrost o 117 procent. Marża brutto utrzymała się na poziomie 75 procent, a prognoza na bieżący kwartał to 108 miliardów dolarów, przy założeniu zerowych przychodów z chińskiego rynku.
„Teraz moc obliczeniowa to przychód” / „Now, compute is revenue”, skomentował Jensen Huang, założyciel i prezes Nvidii, dodając, że rok temu rozbudowę napędzało jedno laboratorium, a dziś robi to kilka ośrodków badawczych naraz.
Za tym stoją wydatki inwestycyjne największych operatorów chmury. TrendForce szacuje, że dziewięciu największych graczy, od Google i AWS po Alibabę i ByteDance, wyda w tym roku około 830 miliardów dolarów, o 79 procent więcej niż w 2025 roku. Dell’Oro Group prognozuje, że łączne nakłady na centra danych przekroczą w 2026 roku bilion dolarów. To są liczby, które przestały mieścić się w kategoriach jednej branży i weszły do rachunków makroekonomicznych.
Nie mam problemu z tym, że sztuczna inteligencja podtrzymuje wzrost. Mam problem z tym, jak wąska stała się podstawa tego wzrostu. Kiedy jedna kategoria wydatków inwestycyjnych odpowiada za jedną trzecią dynamiki największej gospodarki świata, przestaje być kołem zamachowym, a zaczyna być pojedynczym punktem awarii. Georgieva mówi o przeciąganiu liny i to dobra metafora, ale w przeciąganiu liny jedna strona w końcu puszcza. Pytanie, które sobie zadaję, brzmi inaczej niż zwykle stawiane pytanie o bańkę. Nie chodzi o to, czy wyceny są napompowane, bo to spór dla giełdy. Chodzi o to, ile realnej produkcji, zatrudnienia i wpływów podatkowych w kilkunastu krajach opiera się dziś na założeniu, że kilka amerykańskich firm będzie zwiększać nakłady w tempie kilkudziesięciu procent rocznie przez kolejne trzy lata. Bo jeśli to tempo spadnie do zera, nawet bez żadnego krachu, rachunek dostaną Tajwan, Korea i Singapur, a nie Dolina Krzemowa.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Ekonomiści pytają, jak długo to potrwa
Sama Georgieva nie brzmi jak entuzjastka. Ostrzegła przed ryzykiem dla stabilności finansowej, zwróciła uwagę na rosnące zadłużenie firm związanych ze sztuczną inteligencją i na to, że skutki gospodarcze tej technologii wciąż są obarczone dużą niewiadomą. Powiedziała też, że ryzyko pozostania w tyle jest najpoważniejsze dla gospodarek rozwijających się.
Stefan Angrick, szef zespołu ekonomistów Moody’s Analytics na region Azji i Pacyfiku, ujął to krócej.
„Może po prostu żyjemy na pożyczonym czasie” / „Maybe we are just living on borrowed time”
Max Zenglein, starszy ekonomista The Conference Board odpowiedzialny za Azję i Pacyfik, zwraca uwagę na coś, co uważam za sedno sprawy. Wzrost staje się coraz węższy, a po okresie karkołomnego tempa wzrostu popytu na infrastrukturę AI dochodzimy do momentu, w którym co najmniej spowolnienie jest przesądzone. Do tego dochodzi stara diagnoza dotycząca Azji, przede wszystkim Chin: zbyt duże uzależnienie od eksportu i za mało konsumpcji wewnętrznej jako źródła wzrostu.
Zimą sytuacja może się dodatkowo skomplikować. Rezerwy ropy i gazu topnieją, popyt na energię na półkuli północnej wzrośnie, a ponowny skok cen surowców zmusiłby banki centralne do utrzymania restrykcyjnej polityki. Wtedy przeciąganie liny przestanie być remisem.
Gdzie w tym wszystkim jest polska gospodarka
Polska nie siedzi w łańcuchu dostaw półprzewodników i nie ma z tego boomu tego, co mają Tajwan czy Korea. Za to siedzi w łańcuchu dostaw niemieckiego przemysłu, a ten wygląda słabo. W lipcowej projekcji NBP obniżył prognozę wzrostu dla strefy euro na 2026 rok do 0,5 procent, z 1,1 procent zakładanych w marcu, a dla Niemiec do 0,7 procent. Nasz wzrost, prognozowany na 3,7 procent, opiera się przede wszystkim na kulminacji wydatkowania środków z KPO. To znaczy, że napędza nas coś, co ma datę ważności, bo w 2027 roku ten strumień się kończy.
Szok energetyczny z Bliskiego Wschodu odbił się u nas bezpośrednio. Inflacja CPI wzrosła z 2,1 procent rok do roku w styczniu i lutym do 3,1 procent w maju, a NBP zrewidował ścieżkę inflacji w górę, do 2,9 procent na koniec 2026 roku, wobec 2,3 procent w projekcji marcowej. Dostaliśmy więc minus z Ormuz bez plusa z Tajwanu.
Kanał, przez który globalny boom AI faktycznie do nas dociera, to budownictwo centrów danych i energetyka. Polski rynek jest największy w Europie Środkowo-Wschodniej i odpowiada za około 30 procent mocy IT w regionie. Według raportu Polskiego Stowarzyszenia Data Center i PwC Polska z czerwca tego roku w 2025 roku osiągnął 250 MW, a do 2031 roku ma przekroczyć 550 MW, dając ponad 41 tysięcy miejsc pracy. PMR wylicza, że skumulowana wartość inwestycji w budowę obiektów data center w latach 2019 do 2025 sięgnęła 5 miliardów złotych, a na rynku planowanych jest ponad 20 kolejnych projektów.
I tu potrzebna jest szczerość co do proporcji. Pięć miliardów złotych rozłożone na siedem lat to ułamek procenta rocznego PKB. Budowa centrów danych realnie zmienia rachunki gmin, w których powstają, zmienia bilans energetyczny i tworzy dobrze płatne miejsca pracy dla inżynierów. Ale nie jest i długo nie będzie kołem zamachowym polskiej gospodarki w takim sensie, w jakim jest nim dla Singapuru czy Korei. Nasza ekspozycja na globalny cykl AI jest asymetryczna: koszty energetyczne odczuwamy natychmiast, korzyści przychodzą z kilkuletnim opóźnieniem i w znacznie mniejszej skali.
Co z tego wynika praktycznie? Jeśli tempo inwestycji w infrastrukturę AI wyhamuje w 2027 roku, Polska odczuje to nie przez własny sektor technologiczny, tylko przez Niemcy i przez ceny surowców. Dlatego uważam, że dyskusja o tym, czy mamy bańkę na akcjach spółek AI, jest w polskich warunkach dyskusją drugorzędną. Ważniejsze jest pytanie, co zastąpi KPO jako źródło inwestycji, kiedy pieniądze się skończą, a niemiecki przemysł nadal będzie stał w miejscu.
Źródła i metodologia
Artykuł powstał na podstawie analizy redakcji AIPORT.pl oraz materiałów źródłowych, w tym artykułu Jasona Douglasa w The Wall Street Journal z 27.08.2026, komunikatu finansowego NVIDIA z 26.08.2026 oraz relacji z briefingu Kristaliny Georgievej opublikowanej przez The National z 25.08.2026. Wykorzystano również dane Międzynarodowego Funduszu Walutowego, ING, TrendForce, Dell’Oro Group i The Conference Board. Dane o polskiej gospodarce pochodzą z lipcowej projekcji inflacji i PKB Narodowego Banku Polskiego, opisanej przez Polską Agencję Prasową, a dane o rynku centrów danych z raportu Polskiego Stowarzyszenia Data Center i PwC Polska z czerwca 2026 roku oraz analiz PMR. Cytaty Kristaliny Georgievej, Jensena Huanga i Stefana Angricka zostały zweryfikowane z oryginalnym anglojęzycznym materiałem źródłowym. Komentarz redakcyjny i ocena kontekstu branżowego: Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl. Artykuł będzie aktualizowany w miarę pojawiania się nowych danych o wpływie inwestycji w sztuczną inteligencję na globalny wzrost gospodarczy.
