Bernie Sanders, 84-letni senator z Vermont, ogłosił właśnie najśmielszą propozycję regulacji AI w historii amerykańskiej polityki. Chce, żeby rząd federalny przejął połowę udziałów w OpenAI, Anthropic i xAI, a zyski trafiły bezpośrednio do zwykłych Amerykanów.
Kluczowe fakty:
- Senator Bernie Sanders ogłosił 1 czerwca 2026 roku projekt ustawy American AI Sovereign Wealth Fund Act, zakładający przejęcie przez rząd federalny 50-procentowego udziału własnościowego w największych laboratoriach AI, takich jak OpenAI, Anthropic i xAI.
- Mechanizm przejęcia opiera się na jednorazowym podatku w wysokości 50 procent, płatnym nie w gotówce, lecz w akcjach spółek, które trafiłyby do nowo utworzonego państwowego funduszu majątkowego.
- Sanders argumentuje, że modele AI były trenowane na zbiorowym dorobku ludzkości – książkach, dziełach sztuki, badaniach naukowych i kodzie – bez zgody twórców i bez jakiejkolwiek rekompensaty, co uzasadnia prawo publiczne do udziału w zyskach.
Propozycja pojawiła się 1 czerwca 2026 roku w formie felietonu na łamach New York Timesa i od razu wywołała burzę. Sanders zapowiedział wprowadzenie projektu ustawy o nazwie American AI Sovereign Wealth Fund Act, który zobowiązywałby rząd do przejęcia 50-procentowego udziału własnościowego w największych laboratoriach AI. Mechanizm? Jednorazowy podatek w wysokości 50 procent, płatny nie w gotówce, lecz w akcjach.
Krótko mówiąc: nie chodzi o wypłatę pieniędzy. Chodzi o oddanie samych firm.
Argument o skradzionym dorobku ludzkości
Sanders buduje swoją propozycję na konkretnym fundamencie. Twierdzi, że AI powstała na bazie zbiorowej inteligencji ludzkości: książek, piosenek, dzieł sztuki, dziennikarstwa, kodu, badań naukowych, filmów i idei tworzonych przez pokolenia. Co więcej, powołuje się przy tym na samego Sama Altmana, który przyznał, że modele AI były trenowane na „collective experience, knowledge and learnings of humanity” („zbiorowym doświadczeniu, wiedzy i przemyśleniach ludzkości”).
I tu jest sedno całego argumentu. Według Sandersa giganci technologiczni wbudowali ten dorobek w swoje modele bez zgody twórców, bez uznania ich praw i bez jakiejkolwiek rekompensaty. Skoro AI stoi na publicznych fundamentach, publiczność powinna mieć prawo do dywidendy.
Jak działałby fundusz
Mechanizm jest dość konkretny, choć szczegóły legislacyjne mają pojawić się dopiero przy oficjalnym złożeniu projektu. Zebrane akcje trafiłyby do nowo utworzonego państwowego funduszu majątkowego, a rząd federalny zasiadłby w zarządach spółek z prawem głosu i równą reprezentacją, co dałoby mu możliwość blokowania decyzji szkodliwych dla obywateli.
Sanders wskazuje na precedens. Norweski fundusz majątkowy, zasilony przychodami z ropy naftowej, jest dziś wart ponad 2 biliony dolarów i służy całemu społeczeństwu. Alaska od 50 lat wypłaca mieszkańcom coroczne dywidendy ze swojego funduszu surowcowego. Do tego dochodzi ciekawostka: nawet prezydent Trump w swoim zarządzeniu wykonawczym zaproponował kiedyś powołanie amerykańskiego suwerennego funduszu majątkowego.
Nawiasem mówiąc, timing ogłoszenia był wyjątkowo celny. Tego samego dnia, gdy Sanders opublikował swój felieton, Anthropic poufnie złożyło w SEC wstępny dokument rejestracyjny S-1 przed planowanym IPO. Branża AI musiała potraktować ryzyko legislacyjne nie jako margines, lecz jako konkretną pozycję w kalkulacjach.
„Blef branży”
Propozycja Sandersa jest prowokacyjna i celowo maksymalistyczna. Ale jedno robi bardzo dobrze: stawia branżę AI przed jej własnymi słowami. OpenAI od dawna mówi o potrzebie funduszu bogactwa dla obywateli. Anthropic opublikowało research wprost rekomendujący krajowe fundusze suwerenne z udziałem w AI. Elon Musk pisał na X o „universal high income” jako najlepszej odpowiedzi na bezrobocie spowodowane przez AI. Teraz ktoś chce to po prostu wprowadzić w życie. I nagle okazuje się, że wszyscy mają problem. To nie jest przypadek. Pytanie, które naprawdę warto zadać, nie brzmi „czy Sanders ma rację?”, ale „dlaczego firmy, które same proponowały takie rozwiązania, nagle milczą, kiedy pojawia się konkretna ustawa?”. Oczywiście szczegóły mają znaczenie. Przejęcie 50 procent akcji przez rząd federalny to zupełnie inna skala niż dobrowolna CSR. Rządowe miejsca w zarządach to ryzyko polityzacji decyzji technologicznych, co może mieć efekty odwrotne do zamierzonych. Ale sama idea redystrybucji zysków z AI nie jest lewacką fanaberią. To pytanie, które za kilka lat zadadzą sobie wszystkie kraje.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Branża mówi „tak”, ale…
I tu jest prawdziwy haczyk tej całej historii. OpenAI zaproponowało kiedyś stworzenie „publicznego funduszu bogactwa, który zapewni każdemu obywatelowi udział we wzroście gospodarczym napędzanym przez AI”. Anthropic podobnie rekomendowało „krajowe suwerenne fundusze majątkowe z udziałami w AI”. Musk napisał na X, że „Universal HIGH INCOME via checks issued by the Federal government is the best way to deal with unemployment caused by AI” („Powszechny WYSOKI DOCHÓD wypłacany przez rząd federalny to najlepszy sposób na poradzenie sobie z bezrobociem spowodowanym przez AI”).
Sanders po prostu wziął ich słowa i przekuł je w projekt ustawy.
Gizmodo skontaktowało się z OpenAI i Anthropic w celu uzyskania komentarza. Brak odpowiedzi w momencie publikacji artykułu.
Trzecia odsłona batalii
To nie pierwsza tego roku akcja Sandersa wymierzona w branżę AI.
- W marcu senator współzłożył razem z Alexandria Ocasio-Cortez projekt moratorium na budowę nowych centrów danych AI.
- W lutym na sali senackiej ostrzegał przed masowym bezrobociem i wzywał do regulacji.
- Teraz przyszła kolej na żądanie własności.
Kilka dni przed opublikowaniem felietonu Sandersa senator Elizabeth Warren opublikowała w magazynie Time tekst „Why We Need to Tax AI”, wzywając do opodatkowania sektora z przeznaczeniem na programy ochrony zatrudnienia i opiekę zdrowotną. Lewicowe skrzydło Demokratów wyraźnie zdecydowało, że AI to ich kolejny front.
Szanse na uchwalenie? Raczej symboliczne
Trzeba być szczerym: projekt ma znikome szanse na uchwalenie w obecnym Kongresie, bo zasadniczo żadna ustawa nie przechodzi dziś przez legislatywę bez ogromnego oporu. Ale właśnie o to może chodzić. Sanders od dekad składa propozycje, które przepadają, ale wyznaczają kierunek debaty publicznej. Tak było z minimalnym wynagrodzeniem 15 dolarów. Tak było z powszechną opieką zdrowotną.
Dla funduszy venture capital i inwestorów wchodzących w późne rundy finansowania AI propozycja już teraz oznacza jedno: ryzyko legislacyjne musi być wyceniane jako realna pozycja, a nie przypis do umowy inwestycyjnej.
Branża AI przez lata mówiła, że zmieni wszystko. Sanders mówi: w takim razie wszyscy powinniśmy mieć w tym udział. Kto z nich blefuje?