Ponad 150 naukowców z najlepszych uczelni świata podpisało dokument, który w bezpośredni sposób kwestionuje narrację wielkich firm technologicznych o rewolucyjnych możliwościach AI w matematyce. „Leiden Declaration on Artificial Intelligence and Mathematics” to jedenaście stron konkretnych zarzutów, rekomendacji i ostrzeżeń. I pierwsze takie jednoznaczne stanowisko środowiska akademickiego na taką skalę.
Kluczowe fakty:
- Ponad 150 naukowców (a docelowo ponad 1500 matematyków) podpisało "Leiden Declaration on Artificial Intelligence and Mathematics" – dokument kwestionujący narrację firm technologicznych o rewolucyjnych możliwościach AI w matematyce. Deklaracja ukazała się 2 czerwca 2026 roku i powstała po ośmiu miesiącach pracy grupy roboczej.
- Bezpośrednim impulsem do stworzenia deklaracji były głośne doniesienia o "przełomach" AI w matematyce, w tym ogłoszenie OpenAI, że jego model samodzielnie obalił liczącą 80 lat hipotezę o "unit distance" – co firma opisała jako pierwszy przypadek autonomicznego rozwiązania przez AI prominentnego otwartego problemu matematycznego.
- Wśród sygnatariuszy deklaracji znaleźli się czołowi matematycy świata, m.in. Terence Tao z UCLA, Peter Scholze z Instytutu Maxa Plancka oraz Bryna Kra z Northwestern University. Dokument wskazuje pięć głównych zagrożeń związanych z niekontrolowanym rozwojem AI dla matematyki.
Dokument ukazał się 2 czerwca 2026 roku. Powstał po ośmiu miesiącach pracy 16-osobowej grupy roboczej, której prace zapoczątkowała konferencja w Lorentz Center na Uniwersytecie Leiden w Holandii we wrześniu 2025 roku. Dziś deklarację podpisało już ponad 1500 matematyków z całego świata. Popierają ją m.in. Terence Tao z UCLA (jeden z najwybitniejszych żyjących matematyków), Peter Scholze z Instytutu Maxa Plancka czy Bryna Kra z Northwestern University.
Pełny tekst deklaracji dostępny jest pod adresem leidendeclaration.ai.
Punkt zapalny: OpenAI i „przełomy” matematyczne
Bezpośrednim impulsem do działania były doniesienia z ostatnich miesięcy. Na początku roku 23-latek bez żadnego formalnego przygotowania matematycznego ogłosił, że przy pomocy ChatGPT rozwiązał jeden z tzw. problemów Erdősa, czyli zbioru trudnych hipotez pozostawionych przez węgierskiego matematyka Paula Erdősa. A w maju OpenAI poinformowało, że jego model samodzielnie obalił liczącą 80 lat hipotezę o „unit distance”.
„This marks the first time AI has autonomously solved a prominent open problem central to a field of mathematics” / „To pierwszy raz, gdy AI samodzielnie rozwiązała prominentny otwarty problem będący centralnym zagadnieniem w dziedzinie matematyki” — ogłosiło OpenAI.
Matematycy nie zostawili na tym twierdzeniu suchej nitki. Tyle tylko, że tym razem nie poprzestali na komentarzach w mediach społecznościowych. Napisali deklarację.
„Nie wierzcie w hype” — co konkretnie zarzucają naukowcy
Deklaracja z Leiden wskazuje pięć głównych zagrożeń, jakie niekontrolowany rozwój AI niesie dla matematyki jako dyscypliny. Brzmią konkretnie i niepokojąco:
- Modele AI generują pozornie poprawne, ale błędne lub niepewne dowody, których odróżnienie od prawdziwych jest coraz trudniejsze
- Systemy trenowane na publikacjach naukowych nie cytują właściwie ludzkich autorów, podważając system atrybucji
- Finansowanie badań coraz częściej trafia do projektów powiązanych z AI, a nie do fundamentalnych badań matematycznych
- Wyniki ogłaszane są przez komunikaty prasowe i blogi, zanim przejdą przez recenzję naukową
- Autonomia dyscypliny jest zagrożona, bo kierunki badań zaczynają dyktować korporacje, nie matematycy
Leslie Ann Goldberg, szefowa wydziału informatyki na Uniwersytecie Oksfordzkim, ujmuje to bez ogródek:
„Current automated techniques can produce plausible but unreliable (or even incorrect) arguments which are difficult to distinguish from correct mathematical proofs. This is a serious problem: research in mathematics (and in mathematical disciplines like theoretical Computer Science) almost always builds on previous research, so it is essential for researchers to know that the results in the literature are correct.” / „Obecne techniki automatyczne mogą tworzyć pozornie przekonujące, ale zawodne lub wręcz błędne argumenty, których trudno odróżnić od poprawnych dowodów matematycznych. To poważny problem: badania matematyczne prawie zawsze opierają się na wcześniejszych wynikach, więc naukowcy muszą mieć pewność, że to, co znajdą w literaturze, jest prawdą.”
Akademicy pod presją finansową
Jest jeszcze jeden wymiar tej sprawy, rzadziej poruszany publicznie. Środowisko naukowe od lat boryka się z niedofinansowaniem. Etaty są niepewne, granty trudne do zdobycia. A przemysł technologiczny oferuje matematykom dobrze płatne posady, dostęp do mocy obliczeniowych i intelektualnie stymulujące projekty.
Deklaracja nazywa to wprost:
„We recognize that industry has offered lucrative jobs, monetary rewards, computing resources, and intellectually stimulating opportunities that some mathematicians have found attractive. This has taken place in an era of underfunding of higher education and precarious academic employment.” / „Zdajemy sobie sprawę, że przemysł zaoferował matematykom lukratywne posady, wynagrodzenia, zasoby obliczeniowe i intelektualnie stymulujące możliwości, które dla części z nich okazały się atrakcyjne. Dzieje się to w epoce niedofinansowania szkolnictwa wyższego i niepewnego zatrudnienia akademickiego.”
Innymi słowy: system zmusza badaczy do współpracy z korporacjami, bo publiczne finansowanie nauki jest niewystarczające.
Czytam tę deklarację i widzę coś więcej niż tylko spór o to, czy AI „naprawdę” rozwiązuje problemy matematyczne. Widzę symptom głębszego kryzysu: nauka traci autonomię, bo traci finansowanie. Firmy technologiczne wchodzą w tę przestrzeń, bo mogą, bo nikt im nie staje na drodze, i bo środowisko akademickie jest strukturalnie słabsze negocjacyjnie. Z drugiej strony, trudno zignorować fakt, że AI rzeczywiście wykazuje zdolności, które jeszcze kilka lat temu wydawały się niemożliwe. Pytanie nie brzmi „czy AI może być pomocna w matematyce”, tylko „kto decyduje, jak i kiedy jest używana, i kto za tym stoi finansowo”. Na to deklaracja z Leiden nie daje odpowiedzi, ale przynajmniej zadaje właściwe pytania.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Praca naukowców używana bez zgody
Rodrigo Ochigame z Uniwersytetu Leiden, antropolog AI i współautor deklaracji, wskazuje na problem, który w Polsce jest prawie nieobecny w debacie publicznej:
„Mathematicians who never intended to contribute to AI development are having their work used for this purpose without their consent. I think that’s a deeply concerning situation.” / „Matematycy, którzy nigdy nie zamierzali przyczyniać się do rozwoju AI, mają swoje prace wykorzystywane w tym celu bez ich zgody. Uważam, że to głęboko niepokojąca sytuacja.”
Modele językowe są trenowane na dziesiątkach tysięcy artykułów naukowych. Autorzy tych prac nie mieli żadnego wpływu na to, czy ich dorobek trafi do zbioru treningowego OpenAI, Google czy Mety. Deklaracja domaga się, żeby organizacje naukowe zaczęły aktywnie bronić praw autorów do decydowania o takim wykorzystaniu.
Co rekomenduje Deklaracja z Leiden
Dokument kieruje zalecenia do czterech grup: indywidualnych matematyków, organizacji naukowych, rządów i firm technologicznych. Tym ostatnim deklaracja nie może niczego nakazać, bo „społeczność matematyczna nie ma porównywalnej roli w korporacyjnym procesie decyzyjnym”. Ale przynajmniej stawia oczekiwania publicznie.
Rządom mówi jasno: nie opierajcie decyzji politycznych na komunikatach prasowych firm AI. Konsultujcie się z naukowcami. Regulujcie branżę, szczególnie w kontekście jej zaangażowania w programy wojskowe i masową inwigilację.
Indywidualnym badaczom zaleca przede wszystkim transparentność, ujawnianie, jakich narzędzi AI użyli, oraz rozważenie etycznych konsekwencji swojej pracy. W razie potrzeby, wycofanie się z projektów uznanych za szkodliwe.
Matematycy kontra PR wielkich korporacji
Deklaracja zostanie omówiona w przyszłym miesiącu podczas Międzynarodowego Kongresu Matematyków w Filadelfii. Czas nieprzypadkowy. Właśnie teraz rządy na całym świecie, w tym w USA i w Europie, podejmują decyzje regulacyjne i inwestycyjne dotyczące AI. Lobbyści firm technologicznych są wszędzie. Matematycy byli dotąd niemal nieobecni w tej debacie.
Być może to się właśnie zmienia.
Wiceprezydentka Międzynarodowej Unii Matematycznej Ulrike Tillmann napisała, popierając deklarację:
„It opens new and exciting opportunities, but it also raises questions that cannot be left unexamined. The future of mathematical research must be guided by human judgment, fair and transparent practices, and the shared values of the global mathematical community.” / „Otwiera nowe i ekscytujące możliwości, ale stawia też pytania, których nie można pozostawić bez odpowiedzi. Przyszłość badań matematycznych musi być kształtowana przez ludzki osąd, uczciwe i przejrzyste praktyki oraz wspólne wartości globalnej społeczności matematycznej.”
Jeden z najsłynniejszych żyjących matematyków, Fields Medal zdobywca Peter Scholze, dołączył do sygnatariuszy z komentarzem, który jest w istocie osobistym manifestem:
„I am pondering my mathematical ideas without use of AI, and generally avoid reading AI-generated text as best as I can.” / „Rozważam swoje pomysły matematyczne bez użycia AI i na ogół staram się unikać czytania tekstów wygenerowanych przez AI.”
Można się z tym zgadzać lub nie. Ale trudno nie zauważyć, że człowiek tej klasy wypowiada się w ten sposób publicznie, i to w momencie, gdy cała branża technologiczna przekonuje, że AI to niezbędne narzędzie dla każdego naukowca.
