Omnibus AI zawarty na poziomie Unii Europejskiej daje firmom więcej czasu na dostosowanie się do wymogów rozporządzenia o sztucznej inteligencji. Polska popiera to porozumienie, ale ma własny plan i własne ambicje.
Kluczowe fakty:
- Pakiet Omnibus AI przesuwa terminy stosowania przepisów dla systemów AI wysokiego ryzyka, ponieważ Komisja Europejska nie wydała jeszcze obiecanych standardów technicznych.
- Polska planuje uruchomić krajową piaskownicę regulacyjną dla firm testujących rozwiązania AI jeszcze w tym roku, wyprzedzając unijny termin z 2027 roku.
- Omnibus wprowadza nowe zakazy dotyczące generowania przez AI materiałów przedstawiających seksualne wykorzystywanie dzieci oraz tworzenia intymnych wizerunków bez zgody.
Wiceminister cyfryzacji Dariusz Standerski w wywiadzie opublikowanym dziś przez Rzeczpospolitą mówi wprost: nie można wymagać od przedsiębiorców pełnego dostosowania się do skomplikowanych przepisów, skoro Komisja Europejska do dziś nie wydała obiecanych standardów i wytycznych technicznych. To uczciwe przyznanie się do problemu, który od miesięcy frustruje zarówno firmy, jak i prawników próbujących interpretować AI Act.
Co zmienia pakiet Omnibus AI?
Pakiet legislacyjny, który czeka jeszcze na formalne przyjęcie przez unijne instytucje w czerwcu, skupia się na kilku kluczowych zmianach. Po pierwsze i najważniejsze: przesuwa terminy stosowania przepisów dla systemów wysokiego ryzyka. Chodzi o systemy AI, które przetwarzają wrażliwe dane lub bezpośrednio wpływają na życie ludzi, między innymi w obszarach:
- rekrutacji pracowników
- oceny zdolności kredytowej
- decyzji administracyjnych
- opieki zdrowotnej
Dla firm, samorządów i urzędów to realna ulga. Więcej czasu oznacza więcej przestrzeni na dostosowanie infrastruktury, procedur i kompetencji. Przypomnijmy jednak: sam AI Act obowiązuje. Nikt z niego nie rezygnuje.
Omnibus wprowadza też dwie nowe kategorie zakazów. Pierwsza dotyczy systemów AI generujących materiały przedstawiające seksualne wykorzystywanie dzieci. Druga zakazuje tworzenia intymnych wizerunków możliwej do zidentyfikowania osoby bez jej zgody. Standerski podkreśla, że Polska popierała oba rozwiązania, bo są potrzebne, ale jasno zaznacza: to nie są uproszczenia, to rozszerzenia zakresu prawa.
Piaskownice regulacyjne: Polska chce iść szybciej
To chyba najciekawszy wątek całej rozmowy. Unia Europejska przesunęła termin na uruchomienie krajowych piaskownic regulacyjnych do 2 sierpnia 2027 roku. Polska mówi: nie będziemy czekać.
Standerski zapowiada, że pierwsze firmy mogłyby korzystać z polskiej piaskownicy regulacyjnej jeszcze w tym roku. Piaskownica to w uproszczeniu kontrolowane środowisko testowe: firma zgłasza chęć przetestowania rozwiązania opartego na AI, zostaje zakwalifikowana, testuje je przez od sześciu do dwunastu miesięcy bez ryzyka natychmiastowej kontroli i kar, a na końcu otrzymuje potwierdzenie zgodności z przepisami lub wskazówki dotyczące poprawek. Małe przedsiębiorstwa nie będą za to ponosić opłat.
Do tego dochodzi drugi instrument: opinie indywidualne, które firma będzie mogła uzyskać od nowo tworzonej Komisji Rozwoju i Bezpieczeństwa Sztucznej Inteligencji. Logika jest prosta i sensowna: lepiej pomóc firmie na etapie projektowania systemu niż karać ją, gdy błąd już wystąpi.
Omnibus AI to ciekawy przykład unijnej pragmatyki: zamiast wymuszać coś, czego nikt jeszcze nie potrafi zrobić dobrze, daje się czas. To rozsądne. Ale kiedy słyszę zapowiedź, że Polska będzie szybsza od całej Unii w budowaniu piaskownic regulacyjnych, to chcę wierzyć, że to nie jest tylko polityczna deklaracja. Bo tych deklaracji mieliśmy już w Polsce sporo. Jeśli jednak Komisja Rozwoju i Bezpieczeństwa Sztucznej Inteligencji faktycznie ruszy jeszcze w tym roku i faktycznie przyjmie postawę wspierającą firmy, a nie kontrolującą, to może być prawdziwy atut dla polskiego ekosystemu AI. Pytanie, które zadaję sobie i wam: czy polskie firmy są gotowe z tego skorzystać? Czy nie okaże się, że narzędzie jest, a chętnych brak?
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Fabryki AI i co z nich wyniknie dla małej firmy
Wiceminister wspomina też o dwóch polskich fabrykach sztucznej inteligencji: Gaia AI Factory w Krakowie i Piast AI Factory w Poznaniu. Obie należą do europejskiej sieci dziewiętnastu takich obiektów. Polska jest jednym z trzech państw, które mają po dwie fabryki. Niemcy i Hiszpania to jedyni pozostali z tym osiągnięciem.
Łącznie mówimy o ponad 700 mln zł przeznaczonych na moce obliczeniowe. Standerski przekonuje, że to nie jest projekt dla dużych korporacji: firma transportowa będzie mogła zgłosić się i dostosować model AI do optymalizacji tras lub zakupów części zamiennych. Gaia AI Factory ma się specjalizować w technologiach kosmicznych, Piast AI Factory w ochronie zdrowia.
Brzmi ambitnie. Rzeczywistość polskich firm i ich gotowości do korzystania z infrastruktury AI to jednak osobna rozmowa, a dane z rynku wskazują, że popyt ze strony krajowych klientów nie zawsze nadąża za rozwojem mocy obliczeniowych.
Deepfake’i i oznaczanie treści AI: termin przesunięty, problem nie
Omnibus przesuwa termin na obowiązkowe oznaczanie treści generowanych przez AI na grudzień 2026 roku. Standerski zaznacza, że Polsce zależało na tym, żeby przesunięcie nie oznaczało nieokreślonej przyszłości i że obowiązek wejdzie w życie w tym roku.
Problem jest już teraz i jest poważny. Syntetyczne nagrania, deepfake’i i polityczne manipulacje zalewają sieć. Wiceminister mówi wprost, że politycy i rosyjskie trolle wykorzystywały grafiki generowane przez AI, wprowadzając w błąd miliony ludzi.
Samo oznaczanie treści nie uzdrowi debaty publicznej, ale jest pierwszym krokiem. Odbiorca powinien wiedzieć, że patrzy nie na rzeczywiste zdjęcie, lecz na obraz wygenerowany przez system sztucznej inteligencji.
Jedno pytanie na koniec: kto to wszystko wyegzekwuje?
Standerski tłumaczy, że egzekwowanie AI Act będzie oparte na współpracy Komisji Rozwoju i Bezpieczeństwa Sztucznej Inteligencji z AI Office w Brukseli. Polska komisja ma też zasiadać w Radzie Sztucznej Inteligencji pod przewodnictwem AI Office. Zakaz generowania treści krzywdzących dzieci czy intymnych wizerunków bez zgody to przepisy, które mają przenosić interwencję na wcześniejszy etap, zanim konkretna treść w ogóle powstanie i trafi do sieci.
Pytanie o skuteczność tego mechanizmu w przypadku platform działających poza Unią Europejską pozostaje otwarte. AI Act nie działa w próżni, ale próżnia geograficzna wciąż istnieje.
