Elon Musk staje przed ławą przysięgłych. Nie na X, nie w podcaście – w sądzie, pod przysięgą, twarzą w twarz z dziewięcioma osobami, które zdecydują o przyszłości jednej z największych firm AI na świecie.
Kluczowe fakty:
- Elon Musk, współzałożyciel OpenAI z 2015 roku, który przekazał organizacji co najmniej 44 miliony dolarów, pozywa OpenAI, Sama Altmana i Grega Brockmana za przekształcenie firmy ze struktury non-profit w spółkę nastawioną na zysk.
- Musk żąda przywrócenia OpenAI struktury non-profit, odwołania zarządu oraz około 130 miliardów dolarów odszkodowania, które miałyby wrócić do fundacji OpenAI.
- Wyrok może zmienić układ sił w branży AI – wygrana Muska mogłaby storpedować planowane IPO OpenAI, podczas gdy porażka wzmocni pozycję Altmana i jego firmy.
Już w tym tygodniu, być może dziś, Musk ma zeznawać w procesie przeciwko OpenAI, Samowi Altmanowi i Gregowi Brockmanowi. Sprawa dotyczy fundamentalnych pytań: czy OpenAI zdradziło swoją pierwotną misję, kiedy przekształciło się ze struktury non-profit w spółkę nastawioną na zysk? I czy Musk – jako współzałożyciel i jeden z pierwszych sponsorów organizacji – ma prawo żądać cofnięcia tych zmian?
Musk kontra Altman: stara znajomość, nowe rachunki
W poniedziałek Musk nie tracił czasu i zalewał X serią postów o procesie. Jeden z nich brzmiał wprost: „Scam Altman and Greg Stockman stole a charity. Full stop” / „Scam Altman i Greg Stockman ukradli organizację charytatywną. Kropka”. Ale tym razem nie chodzi o poklask followersów – chodzi o przekonanie ławy przysięgłych.
Musk współzakładał OpenAI w 2015 roku i przez pierwsze lata przekazał organizacji co najmniej 44 miliony dolarów. Opuścił ją w 2018 roku po wewnętrznym konflikcie o władzę. Rok po jego odejściu OpenAI powołało spółkę córkę nastawioną na zysk, a w 2025 roku przekształciło się w tzw. public benefit corporation. Musk twierdzi, że to zdrada pierwotnych założeń – budowy bezpiecznej, otwartej sztucznej inteligencji dla dobra publicznego.
OpenAI odpowiada bez ogródek: Musk chciał przejąć pełną kontrolę nad firmą, a kiedy mu to nie wyszło, odszedł. Teraz pozywa ze złości i zazdrości.
Co Musk chce wywalczyć?
Lista żądań jest długa:
- przywrócenie OpenAI struktury non-profit
- odwołanie Sama Altmana i Grega Brockmana z zarządu
- około 130 miliardów dolarów odszkodowania, które miałyby wrócić do fundacji OpenAI
Decyzja należy do sędzi Yvonne Gonzalez Rogers, która weźmie pod uwagę rekomendację ławy przysięgłych. Dziewięć osób wybranych w poniedziałek to w większości ludzie deklarujący neutralny stosunek do Muska i do AI. Jeden z odrzuconych kandydatów na przysięgłego określił miliardera jako „chciwego” i „kawałek śmietnika” w kwestionariuszu przedprocesowym. Sędzia skomentowała to wprost: „The reality is that people don’t like him. Many people don’t like him. That does not mean that Americans can’t have integrity for the judicial process” / „Rzeczywistość jest taka, że ludzie go nie lubią. Wielu ludzi go nie lubi. Ale to nie znaczy, że Amerykanie nie mogą podchodzić z integralnością do procesu sądowego”.
Co na to dowody?
Przed sądem trafiły setki stron e-maili, wiadomości tekstowych i notatek z rozmów. To rzadka okazja, żeby zajrzeć za kulisy relacji dwóch gigantów AI. Jeden z ujawnionych e-maili z 2023 roku pokazuje Altmana piszącego do Muska, że ten jest jego „bohaterem”, ale czuje się zraniony jego atakami na OpenAI. Odpowiedź Muska: „I hear you and it is certainly not my intention to be hurtful, for which I apologize, but the fate of civilization is at stake” / „Słyszę cię i z pewnością nie moim zamiarem było sprawianie bólu, za co przepraszam, ale w grze są losy cywilizacji”.
Microsoft, wymieniony jako współpozwany, odrzuca zarzuty. W wniosku o oddalenie sprawy określił argumenty Muska jako pozbawione „faktycznej konkretności i uzasadnienia”.
Patrząc na ten proces z zewnątrz, trudno nie dostrzec, że to coś więcej niż spór prawny między dwoma miliarderami. Z jednej strony mamy pytanie jak najbardziej zasadne: czy firma, która powstała z misją tworzenia AI dla dobra ludzkości, powinna móc po cichu zmienić swój charakter na komercyjny? To pytanie dotyczy nas wszystkich. Z drugiej strony – motywacje Muska są co najmniej niejednoznaczne. Człowiek, który sam założył konkurencyjną firmę AI (xAI), żąda teraz cofnięcia komercjalizacji rywala. To trochę jakby grać w szachy i jednocześnie zmieniać zasady gry, bo przegrywamy. Mam nadzieję, że sąd skupi się na meritum, a nie na ego którejkolwiek ze stron. Bo stawka jest naprawdę wysoka.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Stawka: przyszłość OpenAI i wyścigu AI
Wyrok może dosłownie zmienić układ sił w branży. OpenAI planuje wejście na giełdę – być może jeszcze w tym roku – i liczy na spektakularny IPO, który dostarczy miliardów na dalszy rozwój. Wygrana Muska mogłaby ten plan storpedować. Porażka z kolei wzmocni pozycję Altmana i utoruje drogę do upublicznienia spółki.
Tymczasem xAI Muska czeka z boku. Jeśli OpenAI straci tempo przez perypetie sądowe, konkurent może to wykorzystać. Interes Muska jest czytelny – niezależnie od tego, jaką retorykę o „misji” i „losach cywilizacji” serwuje publiczności.
Jedno jest pewne: w tej sali sądowej rozegra się jeden z najważniejszych aktów w historii sztucznej inteligencji.
