Proces Elona Muska przeciwko Samowi Altmanowi i OpenAI wchodzi w decydującą fazę. Drugi dzień zeznań przyniósł ostre wymiany słowne, ujawnione e-maile i interwencje sędzi, która musiała wielokrotnie uciszać świadka.
Kluczowe fakty:
- Elon Musk domaga się w procesie przeciwko OpenAI 134 miliardów dolarów odszkodowania, odwołania Sama Altmana i Grega Brockmana oraz cofnięcia konwersji OpenAI na strukturę for-profit.
- Ujawnione e-maile pokazują, że Musk sam rozważał strukturę for-profit dla OpenAI i werbował jej pracowników do Tesli, będąc jednocześnie członkiem rady organizacji.
- Wynik procesu może wpłynąć na planowane IPO OpenAI o wycenie biliona dolarów i stworzyć precedens dla innych spraw dotyczących przekształcania organizacji non-profit w struktury komercyjne.
Musk na ławce świadków po raz drugi
Przesłuchanie krzyżowe Muska przez prawników OpenAI okazało się znacznie bardziej widowiskowe niż pierwszy dzień. Główny prawnik OpenAI, William Savitt, zasypał Muska pytaniami o wewnętrzne e-maile z czasów, gdy był jeszcze współzałożycielem firmy. Celem było wykazanie, że Musk od początku wiedział o planach przekształcenia OpenAI w strukturę for-profit.
Musk nie ułatwiał zadania nikomu. Odmawiał prostych odpowiedzi, wielokrotnie próbował wygłaszać długie wywody zamiast odpowiadać na pytania, a sędzia Yvonne Gonzalez Rogers musiała interweniować słowami „proszę o odpowiedź tak lub nie”. Na jednym z pytań Musk zaczął porównanie z „biciem żony” – sędzia go natychmiast ucięła, a sala sądowa zareagowała wyraźnym zaskoczeniem.
„Your questions are not simple, they are designed to trick me, essentially.” / „Pana pytania nie są proste, są w istocie zaprojektowane, żeby mnie wrobić” – powiedział Musk wprost do Savitta.
E-maile, które komplikują narrację
Savitt przedstawił serię dokumentów sugerujących, że Musk sam rozważał strukturę for-profit dla OpenAI. W jednym z e-maili, wysłanym z konta firmowego Neuralink, Musk pisał wprost, że „setting it up as a nonprofit might be the wrong move” / „założenie tego jako organizacji non-profit może być błędnym posunięciem”. Do sądu trafiły też notatki z tzw. „haunted mansion meeting” – spotkania w podobno nawiedzonej posiadłości, którą Musk właśnie kupił w San Francisco, gdzie według tych notatek to właśnie Musk zaproponował stworzenie struktury for-profit.
Musk ma na to gotową odpowiedź: „I don’t think creating a for-profit as an adjunct to a non-profit is breaking a promise.” / „Nie sądzę, żeby stworzenie spółki for-profit jako uzupełnienia non-profit było złamaniem obietnicy.”
Osobny wątek dotyczył rekrutowania pracowników OpenAI do Tesli. Savitt wypomniał Muskowi, że zasiadając w radzie OpenAI do lutego 2018 roku miał prawny obowiązek działania w najlepszym interesie firmy, a jednocześnie ponoć werbował jej pracowników – w tym uznanego inżyniera Andreja Karpathy’ego. W jednym z e-maili do wiceprezesa Tesli Musk napisał: „The OpenAI guys are going to want to kill me” / „Ludzie z OpenAI będą chcieli mnie zabić” – wyraźnie zdając sobie sprawę z konfliktu interesów.
„Armia robotów” wchodzi do akt sądowych
Najbardziej medialne okazało się jednak ujawnienie dokumentu, w którym Musk opisuje plany budowy „enormous AI-enabled robot army” / „ogromnej armii robotów wyposażonej w AI”. Pytany o to na sali sądowej, Musk wyjaśnił:
„If we build the robots, I wanted to make sure we’re safe and we don’t have a terminator situation.” / „Jeśli budujemy roboty, chciałem mieć pewność, że jesteśmy bezpieczni i nie znajdziemy się w sytuacji rodem z Terminatora.”
Patrząc na ten proces, widzę coś więcej niż wojnę dwóch ego. Musk ma rację w kilku kluczowych kwestiach: transformacja OpenAI z organizacji non-profit w komercyjny gigant wart bilion dolarów to coś, o czym warto dyskutować publicznie. Pytanie o to, czy misja „bezpiecznego AI dla ludzkości” przeżyje zderzenie z presją inwestorów i wyścigiem o IPO, jest fundamentalne. Ale jednocześnie ujawnione dokumenty pokazują, że Musk sam rozważał struktury for-profit, sam werbował pracowników OpenAI do Tesli i sam odszedł z rady – okoliczności, które mocno komplikują jego narrację o skradzionej charytatywności. Kto jest tu prawdziwym obrońcą misji, a kto gra o wpływy? To pytanie pozostaje otwarte.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Co Musk chce osiągnąć?
Przypomnijmy, czego faktycznie domaga się w tym procesie. Lista jest długa:
- odwołania Sama Altmana i Grega Brockmana ze stanowisk
- cofnięcia konwersji OpenAI na strukturę for-profit
- 134 miliardów dolarów odszkodowania, które mają trafić do ramienia non-profit OpenAI
OpenAI odpiera zarzuty, twierdząc, że roszczenia Muska są motywowane zazdrością. Firma przypomina, że Musk odszedł z rady w 2018 roku po nieudanej próbie przejęcia kontroli nad organizacją, a jego 38 milionów dolarów wpłat było darowizną z odpisem podatkowym, nie inwestycją dającą mu prawo głosu. Zarząd OpenAI podkreśla też, że nad całą strukturą nadal formalnie czuwa pierwotny podmiot non-profit.
Stawka wykracza daleko poza ten spór
Sala sądowa w Oakland jest pełna – kolejki przed świtem, dziennikarze, a według relacji reporterów Guardian również tłum „eager young men” próbujących zrobić zdjęcie Muskowi. Sędzia Gonzalez Rogers musiała zagrozić zamknięciem sali dla widzów, bo obserwatorzy łamali zakaz fotografowania.
Branża technologiczna obserwuje proces z zapartym tchem, bo stawką jest nie tylko wynik tej konkretnej sprawy. OpenAI planuje wejście na giełdę jeszcze w tym roku przy wycenie rzędu jednego biliona dolarów. Jakiekolwiek zmiany w kierownictwie lub strukturze korporacyjnej mogłyby zniszczyć te plany. Do tego dochodzi kwestia precedensu: jeśli sąd uzna, że zamiana non-profit w strukturę for-profit była bezprawna, może to wywołać falę podobnych spraw w całej branży.
Proces ma potrwać około trzech tygodni. Ostateczny werdykt w sprawie ewentualnych sankcji wyda sędzia, nie ława przysięgłych.
