Centrum danych firmy DC BLOX miało stanąć w Nashville, dosłownie kilkadziesiąt metrów od wybiegu z lampartami mglistymi i tygrysami sumatrzańskimi. Sprawa wywołała lawinę sprzeciwu, ponad 180 tysięcy podpisów pod petycją i pilną debatę w radzie miejskiej. Ale to nie tylko lokalna historia z Nashville.
Kluczowe fakty:
- Firma DC BLOX z Atlanty planuje budowę centrum danych o powierzchni około 6,4 tys. m² w Nashville, w bezpośrednim sąsiedztwie wybiegów z lampartami mglistymi i tygrysami sumatrzańskimi należących do tamtejszego zoo.
- Petycja uruchomiona przez Nashville Zoo zebrała ponad 160 tysięcy podpisów, a sprawa trafiła pod obrady rady miejskiej; prezes zoo Rick Schwartz wyraził zdecydowany sprzeciw wobec inwestycji.
- Główne obawy zoo dotyczą negatywnego wpływu hałasu, sztucznego oświetlenia i wibracji na zwierzęta, w szczególności na lamparty mgliste – gatunek zagrożony wyginięciem, którego ochrona jest jednym z priorytetów placówki.
Sąsiedztwo, którego nikt nie chciał
Zoo w Nashville, popularna atrakcja stolicy Tennessee, próbuje zablokować budowę centrum danych o powierzchni ponad 69 tysięcy stóp kwadratowych (około 6,4 tys. m²) na sąsiedniej działce. Dla porównania, to mniej więcej tyle, co boisko do futbolu amerykańskiego wraz ze strefami końcowymi.
Rick Schwartz, prezes i dyrektor generalny Nashville Zoo, powiedział wprost: „Jesteśmy zdecydowanie przeciwni budowie centrum danych tak blisko zwierząt” („We are vehemently opposed to having a data center so close to animals”). I trudno mu się dziwić, bo chodzi dosłownie o kilkadziesiąt metrów odległości od wybiegów.
Schwartz obawia się przede wszystkim wpływu hałasu na hodowlę lampartów mglistych, gatunku zagrożonego wyginięciem, którego ochrona jest jednym z priorytetów zoo. Poza tym: sztuczne oświetlenie, wibracje, nieustanny szum agregatów. Każdy, kto był kiedyś w pobliżu działającego centrum danych, wie, że to nie jest cicha instalacja.
Petycja uruchomiona przez zoo w ciągu zaledwie kilku dni zebrała ponad 160 tysięcy podpisów. W treści czytamy: „AI Data Centers are being built at an alarming pace, posing possible risks to diverse and vulnerable communities” / „Centra danych AI budowane są w zastraszającym tempie, stwarzając potencjalne ryzyko dla różnorodnych i wrażliwych społeczności”.
Czym jest DC BLOX i co dokładnie planuje?
Za projektem stoi DC BLOX, firma z Atlanty założona w 2014 roku, która operuje centrami danych na terenie całego południowo-wschodniego USA, w Georgii, Karolinie Południowej, Florydzie, Alabamie i zachodnim Tennessee.
Firma w komunikacie zapewnia, że nie planuje budowy „AI factory” obciążającej lokalne zasoby. Mówi o chłodzeniu bez zużycia wody, pokryciu kosztów infrastruktury energetycznej. Tyle że DC BLOX do tej pory nie ujawnił żadnych szczegółów dotyczących planowanego poboru energii, zapotrzebowania na wodę ani łącznych nakładów inwestycyjnych. Brzmi to znajomo, prawda?
Mieszkańcy komentują to tak: „Wygląda, jakby próbowali ruszyć do przodu bez żadnego badania wpływu na środowisko, bez szacunkowego zużycia energii czy zasobów użytkowych. Musimy to wszystko wiedzieć, zanim cokolwiek takiego zostanie przepchnięte”.
Obserwuję ten trend od jakiegoś czasu i muszę powiedzieć szczerze: ta sprawa jest symboliczna. Nie chodzi tylko o leopardy z Nashville. Chodzi o to, że branża data center przez lata przyzwyczaiła się do działania w trybie „najpierw złóż wniosek, potem pytaj o zgodę”. W erze boomu na AI to podejście zaczyna się sypać. Lokalne społeczności nie są już bierne. Ale z drugiej strony, musimy pamiętać, że infrastruktura AI gdzieś fizycznie powstać musi. Prawdziwe pytanie brzmi: gdzie i na jakich zasadach? Bo odmawianie budowy wszędzie to nie jest rozwiązanie, to odkładanie problemu w czasie.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Nashville nie jest wyjątkiem. To jest nowa normalność
I tu zaczyna się szerszy kontekst. W 2026 roku projekty ustaw o moratorium na budowę centrów danych zostały złożone w co najmniej 11 stanach USA, choć większość z nich napotkała opór. Równocześnie dziesiątki miast zdecydowały się na lokalne pauzy budowlane, co przesunęło ciężar gatunkowy regulacji z poziomu stanowego na samorządowy.
Kilka przykładów z ostatnich miesięcy:
- Maine niemal stało się pierwszym stanem z ogólnokrajowym moratorium, ale gubernator Janet Mills zawetowała projekt ustawy w kwietniu 2026.
- Denver ogłosiło plany tymczasowego moratorium na nowe centra danych, dopóki miasto nie opracuje bardziej restrykcyjnych ram regulacyjnych dla tej branży.
- Rada Miejska Nowego Orleanu przyjęła roczne moratorium na centra danych i farmy serwerów po protestach mieszkańców.
Rada Metropolitarna Nashville rozpatruje zresztą własne przepisy, które zakazałyby dużych centrów danych o powierzchni powyżej 500 tysięcy stóp kwadratowych i ograniczyłyby ich lokalizację, między innymi zakazując budowy w odległości poniżej pół mili od domów, szkół, kościołów i właśnie zoo. Projekt przeszedł pierwsze czytanie.
Zwierzęta jako twarz oporu
Jest coś taktycznie sprytnego w tym, jak zoo przeprowadziło tę kampanię. Lampart mglisty i tygrys sumatrzański to nie jest abstrakcja, to konkretne, wrażliwe stworzenia, przy których ludzka empatia działa inaczej niż przy wykresach poboru mocy czy kosztach infrastruktury energetycznej. 180 tysięcy podpisów w kilka dni to efekt wizerunkowy, który żadne lobby korporacyjne nie kupuje za żadne pieniądze.
Burmistrz Nashville Freddie O’Connell deklaruje „wiele obaw” w związku z projektem i informuje, że dział prawny miasta bada sytuację, ale jak dotąd nie zdecydował się na jednoznaczne odrzucenie projektu.
Czas gra tutaj rolę. Deweloper złożył wnioski o pozwolenia na budowę jeszcze zanim formalnie zamknął transakcję zakupu działki, próbując w ten sposób „zablokować” prawa budowlane przed ewentualnymi regulacjami. Zakup miał zostać sfinalizowany już w poniedziałek, 9 czerwca.
Infrastruktura AI kontra reszta świata
Boom na generatywną AI stworzył gigantyczny apetyt na moc obliczeniową, a co za tym idzie, na fizyczną przestrzeń i energię. Globalne zapotrzebowanie centrów danych na prąd rośnie w tempie, które jeszcze kilka lat temu byłoby trudne do wyobrażenia. Gdzieś te serwery muszą stać. Gdzieś muszą pobierać wodę do chłodzenia. Gdzieś muszą podłączyć się do sieci energetycznej.
Floryda, Oklahoma, Waszyngton, kolejne stany wprowadzają przepisy nakładające na operatorów centrów danych obowiązek pokrycia kosztów infrastruktury energetycznej i zakaz przerzucania tych kosztów na zwykłych odbiorców prądu. To akurat dobry kierunek.
Sprawa z Nashville jest jednak czymś więcej niż lokalnym sporem o zagospodarowanie przestrzenne. To pytanie o to, jak społeczeństwo chce negocjować warunki transformacji technologicznej. I widać, że coraz częściej odpowiedź brzmi: chcemy negocjować.
Czy lampardy mglisty wygrają z centrum danych? Zobaczymy w nadchodzących dniach.
