Przez lata pojazdy autonomiczne jeździły po ulicach Kalifornii w swego rodzaju prawnej próżni. Żadnego kierowcy za kierownicą oznaczało: żadnego mandatu. To się zmienia 1 lipca 2026 roku.
Kluczowe fakty:
- 1 lipca 2026 roku wejdą w życie nowe przepisy w Kalifornii, które zamykają lukę prawną uniemożliwiającą wystawianie mandatów pojazdom autonomicznym bez kierowcy. Dotychczas policja nie mogła karać robotaxi za łamanie przepisów, ponieważ prawo drogowe było pisane z myślą o ludziach za kierownicą.
- Nowe regulacje wprowadzają system "notices of noncompliance" dla firm obsługujących pojazdy autonomiczne, które będą musiały zgłaszać incydenty w ciągu 72 godzin i odpowiadać na wezwania służb ratunkowych w 30 sekund. Przy poważnych naruszeniach DMV może ograniczyć flotę, obszar działania lub cofnąć licencję.
- Przepisy otwierają także możliwość eksploatacji autonomicznych ciężarówek powyżej 10 000 funtów, co było wcześniej w Kalifornii zakazane. Waymo dysponuje obecnie flotą około 1000 pojazdów autonomicznych w obszarze San Francisco Bay Area.
Luka w prawie, która trwała dekady
Przepisy drogowe w Stanach Zjednoczonych pisano z myślą o ludziach. Słowo „kierowca” pojawia się w nich wielokrotnie i to do kierowcy, a nie do pojazdu czy firmy, adresowana jest odpowiedzialność za wykroczenia drogowe. Kiedy ulicami San Francisco zaczęły jeździć robotaxi bez żywej duszy za sterami, funkcjonariusze policji stanęli przed absurdalnym dylematem: co zrobić z pojazdem, który łamie przepisy, ale technicznie nie ma kierowcy?
Przypadek z San Bruno pokazał ten problem jak w soczewce. Patrol policji zatrzymał się na czerwonym świetle i na własne oczy obserwował, jak Waymo wykonuje nielegalny zawrót przy znaku zakazu. Funkcjonariusze chcieli wystawić mandat, ale prawo ich paraliżowało: przepisy były pisane z myślą o pojazdach z kierowcą, więc bez człowieka za kierownicą nie można było wystawić mandatu.
Nikt w Kalifornii celowo nie postanowił, że robotaxi będą bezkarnie naruszać przepisy. To był historyczny relikt, efekt uboczny prawa pisanego jeszcze w erze przejścia od koni do samochodów.
Odpowiedź Kalifornii: nowe regulacje DMV
Ponad dwa lata temu NBC Bay Area jako pierwsze nagłośniło lukę, która uniemożliwiała wystawianie mandatów pojazdom autonomicznym. Po tym reportażu gubernator Newsom podpisał ustawę Assembly Bill 1777, której celem było zamknięcie tej luki poprzez nowy system egzekwowania prawa przez DMV.
Nowe przepisy, które wejdą w życie 1 lipca 2026 roku, pozwalają organom ścigania wystawiać „notices of noncompliance” firmom obsługującym pojazdy autonomiczne, gdy te łamią przepisy ruchu drogowego. Kalifornijskie DMV określiło swoje nowe regulacje mianem „najbardziej kompleksowych przepisów dotyczących pojazdów autonomicznych w kraju”.
Kluczowe elementy nowych zasad:
- Zgłoszenie incydentu w 72 godziny od otrzymania zawiadomienia o naruszeniu, a w poważnych przypadkach w ciągu 24 godzin
- Odpowiedź na wezwania służb ratunkowych w ciągu 30 sekund
- Geofencing awaryjny – lokalne służby mogą nakazać pojazdom autonomicznym opuszczenie strefy działań ratunkowych w ciągu 2 minut
- Raportowanie danych bezpieczeństwa: liczba unieruchomień, zdarzenia nagłego hamowania, kolizje
- Przy powtarzających się lub poważnych naruszeniach – możliwość ograniczenia floty, obszaru działania, prędkości, a ostatecznie zawieszenie lub cofnięcie licencji
Głos redaktora
Cieszę się, że Kalifornia w końcu zamknęła tę prawną absurdalność. Autonomiczne pojazdy nie mogą działać w próżni odpowiedzialności – to oczywiste. Ale zanim ogłosimy triumf, warto zadać pytanie: czy „notice of noncompliance” to rzeczywiście wystarczające narzędzie egzekwowania prawa, czy tylko jego atrapa? Mandat dla człowieka niesie bezpośrednie konsekwencje. Tutaj mamy biurokratyczną procedurę między DMV a korporacją. Pytanie, czy firmy takie jak Waymo potraktują te zawiadomienia serio, czy staną się kolejną pozycją w dziale kosztów operacyjnych. Z drugiej strony – transparentność i obowiązek raportowania każdego incydentu to potężne narzędzie presji. Dane publiczne robią swoje. Zobaczymy, czy regulatorzy będą mieli odwagę z nich korzystać.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Waymo i reszta branży pod lupą
Waymo, dysponujący flotą około 1000 pojazdów autonomicznych w obszarze San Francisco Bay Area, jest jedną z największych firm, na które nowe regulacje wywrą bezpośredni wpływ. W odpowiedzi na wcześniejszy projekt zmian DMV firma wyraziła obawy dotyczące konieczności publicznego ujawniania informacji związanych z otrzymanymi zawiadomieniami o niezgodności.
Ahmed Banafa, profesor inżynierii na San Jose State University, uważa, że nowe przepisy mogą zmusić firmy do poprawy. „That’s going to force them to do it better, because this is the only way they can force a company to do better” / „To zmusi je do lepszej pracy, bo jedynym sposobem, by zmusić firmę do działania, jest właśnie taka presja” – stwierdził Banafa.
Nowe regulacje częściowo wynikają z głośnych incydentów w San Francisco. W grudniu ubiegłego roku, podczas awarii prądu, pojazdy Waymo blokowały skrzyżowania, czekając na potwierdzenie od człowieka. Straż pożarna San Francisco wielokrotnie skarżyła się na robotaxi wjeżdżające w strefy działań ratunkowych.
Ciężarówki bez kierowcy – wchodzą do gry
Nowe regulacje otwierają też furtkę dla autonomicznych ciężarówek. Firmy mogą teraz ubiegać się o zezwolenia na eksploatację bezzałogowych pojazdów ciężarowych powyżej 10 000 funtów – wcześniej było to w Kalifornii zakazane.
Związek zawodowy Teamsters sprzeciwiał się wprowadzeniu ustawy AB 1777, twierdząc, że cofa Kalifornię o krok wstecz. Związkowcy krytykowali w szczególności to, że funkcjonariusze będą mogli wystawiać jedynie „notices of noncompliance”, a nie faktyczne mandaty finansowe dla firm.
Branża autonomicznych pojazdów stawia właśnie przed Kalifornią jeden z trudniejszych testów w historii regulacji technologicznych. Prawo próbuje dotrzymać kroku technologii, która jeździ szybciej niż ustawodawcy piszą przepisy. Od 1 lipca przekonamy się, czy nowe narzędzia DMV mają realną moc, czy tylko stwarzają pozory nadzoru.
