Google oficjalnie zaprezentowało Googlebook – nową linię laptopów, która ma zastąpić Chromebooki i od podstaw przebudować sposób, w jaki firma myśli o komputerach osobistych. Urządzenia, zbudowane na fundamencie Androida z głęboko zintegrowaną sztuczną inteligencją Gemini, trafią na rynek jesienią 2026 roku.
Kluczowe fakty:
- Google oficjalnie zaprezentowało Googlebook - nową linię laptopów opartą na Androidzie 17, która zastąpi Chromebooki i trafi na rynek jesienią 2026 roku.
- Najważniejszą nowością jest Magic Pointer - kursor zasilany przez Gemini, który kontekstowo reaguje na elementy ekranu i podpowiada możliwe działania po "potrząśnięciu" myszką.
- Googlebooki będą produkowane przez największe marki PC (Acer, Asus, Dell, HP, Lenovo) i pozycjonowane jako urządzenia premium konkurujące bezpośrednio z MacBook Neo od Apple.
Koniec ery ChromeOS
Minęło 15 lat od momentu, gdy Google pokazało światu Chromebooka. Tanie, przeglądarkowe laptopy zdobyły szkoły i biura na całym świecie, ale zawsze były postrzegane jako „te gorsze” – ograniczone systemem, zależne od połączenia z internetem. Google przez lata udawało, że to zaleta. Teraz przyznaje, że era ChromeOS dobiega końca.
Googlebook działa na systemie opartym na Androidzie 17, co technicznie łączy dwa wcześniej rozdzielone światy – mobilny Android i desktopowy ChromeOS. To nie jest kosmetyczna zmiana. To faktyczne przeprojektowanie od zera.
Google zapewnia, że obecni użytkownicy Chromebooków nadal będą otrzymywać aktualizacje przez cały zadeklarowany okres wsparcia dla swoich urządzeń. Część z nich ma też być kwalifikowana do przejścia na nową platformę – choć firma nie podała jeszcze żadnych szczegółów, jak miałoby to wyglądać w praktyce.
Magic Pointer, czyli kursor, który myśli
Najbardziej spektakularną nowością jest Magic Pointer – kursor zasilany przez Gemini, który reaguje kontekstowo na to, co aktualnie widzi na ekranie. Wystarczy „potrząsnąć” myszką w pobliżu elementu, żeby zobaczyć sugestie działań. Najeżdżasz na datę w mailu? Pojawia się opcja szybkiego dodania spotkania do kalendarza. Zaznaczasz dwie fotografie – swoją kanapę i salon? Gemini może je zwizualizować razem.
Alexander Kuscher, Senior Director of Android Tablets and Laptops w Google, tak opisał filozofię stojącą za tą funkcją w rozmowie z dziennikarzami:
„We thought, we can take Gemini Intelligence and make the pointer truly smart and intelligent. As you wiggle and you move over the screen, it will tell you what it can interact with, and contextually offer you the actions that you can do… It really exemplifies how we think about AI features throughout Googlebooks. It’s built-in, but not in your face.”
„Pomyśleliśmy, że możemy wziąć Gemini Intelligence i sprawić, by kursor był naprawdę inteligentny. Kiedy poruszasz nim po ekranie, będzie wskazywał, z czym może wejść w interakcję i kontekstowo podpowiadał dostępne działania… To doskonale pokazuje, jak myślimy o funkcjach AI w Googlebooks. Są wbudowane, ale nie nachalne.”
Widgety na żądanie i łączność z telefonem
Googlebooki wprowadzają też funkcję „Create My Widget”, czyli tworzenie własnych widgetów przez zwykłe polecenie tekstowe do Gemini. Asystent potrafi połączyć dane z Gmaila, Kalendarza i sieci, żeby zbudować spersonalizowany dashboard. Planując zjazd rodzinny w Berlinie, Googlebook sam zbierze informacje o locie, hotelu i restauracjach i wyświetli je w jednym miejscu.
Duże znaczenie ma też integracja z telefonami z Androidem. Użytkownicy będą mogli:
- uruchamiać aplikacje ze swojego telefonu bezpośrednio na laptopie (bez sięgania po telefon),
- przeglądać pliki z pamięci telefonu przez menedżer plików na Googlebooku,
- synchronizować dane między urządzeniami głębiej niż dotychczas pozwalał na to ChromeOS.
Komentarz redakcji
Googlebook to jeden z tych ruchów, który wygląda jak odpowiedź na wszystkie fronty jednocześnie: na Apple z MacBook Neo, na Microsoft z Copilot+ PC i na własne zaniedbania w segmencie laptopów premium. Pytanie, które zadaję sobie od wczoraj, brzmi: czy integracja AI na poziomie systemu to rzeczywiście przełom, czy kolejna warstwa marketingowego opakowania na funkcje, które większość użytkowników wyłączy po tygodniu? Magic Pointer brzmi ekscytująco w prezentacji, ale historia pokazuje, że „inteligentne kursory” i kontekstowe podpowiedzi rzadko przeżywają zderzenie z codziennym użytkowaniem. Z drugiej strony – jeśli Google faktycznie zbudowało coś, co działa płynnie i nie przeszkadza, to pierwszy raz od lat mamy realną alternatywę dla dominacji Windows i macOS. Cena będzie tu kluczowa. Jeśli Googlebook będzie „premium”, musi uzasadnić tę premię czymś więcej niż nazwą.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Kto to zbuduje?
Google nie planuje wejść na rynek z własnym sprzętem jako jedynym graczem. Do platformy Googlebook dołączyli największe marki w branży PC: Acer, Asus, Dell, HP i Lenovo. Urządzenia mają być dostępne w różnych rozmiarach i konfiguracjach. Platforma Google to zatem nie tylko hardware – to ekosystemowy zakład na to, że Android w wersji laptopowej zdoła zająć miejsce przy stole, przy którym od dekad siedzą Microsoft i Apple.
Ceny urządzeń nie zostały jeszcze ogłoszone. Wiadomo natomiast, że Google używa słowa „premium” – co sugeruje, że Googlebook nie będzie walczył ceną z budżetowymi Chromebookami, lecz spróbuje zmierzyć się bezpośrednio z MacBook Neo od Apple, wycenionym na 599 dolarów.
Więcej szczegółów Google obiecuje przed jesienną premierą. Aktualizacje dostępne są na stronie googlebook.com.
