Google oficjalnie dołączyło do grona firm dostarczających sztuczną inteligencję do sklasyfikowanych zastosowań wojskowych Departamentu Obrony USA. Umowa zezwala Pentagonowi na korzystanie z modeli Gemini do „wszelkich zgodnych z prawem celów rządowych” – i rozgorzało to wewnętrzną burzę, która ma w historii firmy bardzo wyraźne precedensy.
Kluczowe fakty:
- Google podpisało umowę z Pentagonem na dostarczanie modeli Gemini do sklasyfikowanych zastosowań wojskowych, co wywołało protest ponad 580 pracowników, w tym ponad 20 dyrektorów i wiceprezesów.
- W lutym 2025 roku Google usunęło ze swoich zasad AI wszystkie zapisy dotyczące broni i inwigilacji, które wprowadzono po proteście przeciwko projektowi Maven w 2018 roku.
- Budżet obronny USA na rok fiskalny 2027 przewiduje 54,6 miliarda dolarów na Defence Autonomous Warfare Group – wzrost o 24 000% względem poprzedniego roku w ramach ogólnego budżetu obronnego wynoszącego 1,5 biliona dolarów.
Historia, która zatoczyła koło
Ci, którzy pamiętają rok 2018, poczują déjà vu. Wtedy blisko 4000 pracowników Google podpisało petycję przeciwko projektowi Maven – programowi Pentagonu wykorzystującemu AI do analizy nagrań z dronów. Protest zakończył się sukcesem: firma nie przedłużyła kontraktu, wprowadziła nowe zasady etyczne dla AI, a Maven przejął Palantir. Kontrakt był wart kilka milionów dolarów. Dziś, po ośmiu latach, inwestycja Palantira w Maven wyceniana jest na 13 miliardów dolarów.
W 2026 roku pracownicy znów piszą listy. Tym razem zebrali ponad 580 podpisów, w tym ponad 20 dyrektorów i wiceprezesów oraz starszych badaczy z Google DeepMind. List trafił do CEO Sundara Pichaia w poniedziałek. Skala jest inna, kontekst jest inny – i wynik może być inny.
Co Google obiecało, a co z tych obietnic zostało
Żeby zrozumieć, dlaczego ten spór jest tak poważny, warto prześledzić, co stało się z zasadami etycznymi Google przez ostatnie lata:
- 2018 – po proteście przeciwko Mavena Google wprowadza zasady AI, które wprost wykluczają rozwijanie broni i technologii masowej inwigilacji
- Grudzień 2022 – Google zdobywa udział w kontrakcie JWCC (Joint Warfighting Cloud Capability) wartym 9 miliardów dolarów, razem z Amazon, Microsoft i Oracle
- Luty 2025 – Google cicho usuwa z zasad AI wszystkie zapisy dotyczące broni i inwigilacji; blog firmowy podpisany przez Demisa Hassabisa powołuje się na „globalną rywalizację o prymat w AI”
- Grudzień 2025 – Pentagon uruchamia platformę GenAI.mil opartą na Gemini, dostępną dla wszystkich żołnierzy
- Marzec 2026 – Google wdraża agentów Gemini dla 3 milionów pracowników Pentagonu na poziomie jawnym
- Kwiecień 2026 – negocjacje dotyczące dostępu na poziomie tajnym dobiegają końca
Punkt po punkcie, przez trzy lata, Google systematycznie odbudowywał mosty, które pracownicy spalili w 2018 roku.
Kluczowy problem: air-gap
Serce sporu nie leży w samym fakcie współpracy z wojskiem. Leży w czymś technicznie subtelnym, ale strategicznie kluczowym – tak zwanych sieciach air-gapped.
Sklasyfikowane systemy wojskowe działają w sieciach odizolowanych od publicznego internetu. Google nie ma wglądu w to, jakie zapytania są uruchamiane, jakie odpowiedzi generowane ani jakie decyzje podejmowane na ich podstawie. Jedyną gwarancją jest słowo Pentagonu, że nie dojdzie do naruszeń.
Sofia Liguori, badaczka z Google DeepMind w Wielkiej Brytanii, która podpisała list, powiedziała, że główna odpowiedź firmy na obawy pracowników sprowadza się do apelu o zaufanie kierownictwu. „But it’s all left very broad / Ale to wszystko pozostaje bardzo nieprecyzyjne” – stwierdziła. „Agentic AI is particularly concerning because of the level of independence it can get to. It’s like giving away a very powerful tool at the same time as giving up on any kind of control on its usage / AI agentowa jest szczególnie niepokojąca ze względu na poziom niezależności, jaki może osiągnąć. To jak oddanie komuś bardzo potężnego narzędzia i jednoczesna rezygnacja z jakiejkolwiek kontroli nad jego użyciem.”
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl:
Ten spór można czytać na dwa sposoby. Pierwszy: Google robi to, co każda duża firma powinna robić w realiach geopolitycznej rywalizacji – wspiera własne państwo i dostarcza technologie, które i tak powstaną, tyle że może u konkurencji lub w Chinach. Drugi: firma, która zbudowała swoją reputację na wartościach etycznych w AI, krok po kroku rezygnuje z każdej czerwonej linii, którą sama dla siebie wyznaczyła. Mnie niepokoi przede wszystkim kwestia techniczna – air-gapped networks to środowisko, w którym nie ma możliwości monitorowania użycia. Zapisy w umowie o „braku masowej inwigilacji i autonomicznych systemach uzbrojenia” brzmią dobrze na papierze. Pytanie brzmi: kto to sprawdzi i jak? Pracownicy Google zadają właściwe pytanie. Czy kierownictwo ma na nie odpowiedź?
OpenAI, xAI i precedens Anthropic
Google nie jest jedyną firmą, która podpisała taką umowę. Kontrakt Google odzwierciedla umowy, które Pentagon niedawno podpisał z OpenAI i xAI, zezwalające na korzystanie z ich modeli AI w sieciach tajnych, jako część szerszego konsorcjum wspierającego bezpieczeństwo narodowe.
OpenAI podpisało swoją umowę kilka godzin po tym, jak Anthropic zostało wpisane przez Pentagon na listę zagrożeń dla łańcucha dostaw. Decyzja ta zapadła, gdy Anthropic odmówiło usunięcia zapisów ograniczających użycie modeli do autonomicznych systemów uzbrojenia i masowej inwigilacji. Anthropic zaskarżyło tę decyzję administracji Trumpa, podkreślając, że takie oznaczenie zazwyczaj dotyczy zagranicznych wrogów, a nie amerykańskich firm.
Wzorzec jest czytelny: firmy, które stawiają warunki, są wykluczane. Firmy, które nie stawiają warunków, dostają kontrakty.
54 miliardy dolarów na wojenny AI
Żeby zrozumieć skalę, warto spojrzeć na liczby. Budżet obronny USA na rok fiskalny 2027 przewiduje 54,6 miliarda dolarów na Defence Autonomous Warfare Group – to wzrost o 24 000% względem poprzedniego roku, w ramach ogólnego budżetu obronnego wynoszącego 1,5 biliona dolarów, co stanowi wzrost o 42% rok do roku.
To już nie jest eksperyment. To industrializacja AI w wojsku.
Co dalej z pracownikami Google?
Organizatorzy listu oświadczyli, że „Maven nie jest skończony. Pracownicy będą kontynuować organizowanie się przeciwko militaryzacji technologii AI Google, dopóki firma nie wytyczy jasnych, egzekwowalnych granic.”
W 2018 roku 4000 podpisów wystarczyło, by zatrzymać kontrakt wart kilka milionów. W 2026 roku 580 podpisów mierzy się z rynkiem wartym dziesiątki miliardów i firmą, która przez trzy lata konsekwentnie realizowała plan – niezależnie od tego, co myśleli jej pracownicy.
Rzecznik Google oświadczył, że firma nadal wspiera zarówno jawne, jak i tajne prace dla rządu, i podtrzymuje stanowisko, że AI nie powinna być używana do inwigilacji ani autonomicznych systemów uzbrojenia bez nadzoru człowieka. Brzmi znajomo. Dokładnie tak samo brzmiały zapisy, które Google usunęło ze swoich zasad w lutym 2025 roku.

Jeden komentarz
Czyli Karpiński miał racje?