Wrocław, 23 maja. Jedna scena, kilkanaście prelegentów, trzy bloki tematyczne i jedno pytanie, które przez cały dzień wisiało w powietrzu: czy naprawdę rozumiemy, dokąd nas prowadzi technologia? Pierwsza edycja TEDxWSKZ, zorganizowana przez Wyższą Szkołę Kształcenia Zawodowego pod hasłem „Sky is the… beginning!”, okazała się czymś więcej niż uczelnianą konferencją. Była próbą poważnej rozmowy o AI, cyfrowym uzależnieniu i edukacji, której polska scena intelektualna potrzebuje bardziej, niż przyznaje.
Kluczowe fakty:
- Pierwsza edycja TEDxWSKZ odbyła się 23 maja we Wrocławiu, zorganizowana przez Wyższą Szkołę Kształcenia Zawodowego pod hasłem "Sky is the... beginning!" i obejmowała trzy bloki tematyczne poświęcone m.in. AI, cyfrowemu uzależnieniu i edukacji.
- Według raportu NASK z 2024 roku aż 55 procent uczniów dostrzega u siebie potrzebę ograniczenia używania telefonu, a przeciętny użytkownik smartfona klika w urządzenie ponad 2600 razy dziennie.
- Prof. Mariusz Jędrzejko omówił mechanizm cyfrowego uzależnienia oparty na reakcjach dopaminowych, wskazując, że projektanci aplikacji świadomie wykorzystują te mechanizmy, co skutkuje m.in. trudnościami z koncentracją i kompulsywnym sprawdzaniem powiadomień przez dorosłych Polaków.
Telefon, który wchodzi na 10 sekund i wychodzi po 4 minutach
Jednym z mocniejszych punktów programu było wystąpienie prof. Mariusza Jędrzejko, który opowiedział o mechanizmach cyfrowego uzależnienia w sposób, który każdy słuchacz prawdopodobnie od razu odniósł do siebie. Bo zdanie o „10 sekundach, po których wychodzimy po 4 minutach” to nie metafora. To opis mózgowego mechanizmu dopaminowego, który projektanci aplikacji znają równie dobrze, co neuropsycholodzy.
I liczby to potwierdzają. Przeciętny użytkownik smartfona klika w urządzenie ponad 2600 razy dziennie. Raport NASK z 2024 roku wykazał, że ponad połowa uczniów, bo aż 55 procent, dostrzega u siebie potrzebę ograniczenia używania telefonu. Coraz więcej dorosłych Polaków zgłasza trudności z koncentracją, problemy ze snem i kompulsywną potrzebę sprawdzania powiadomień. To nie jest problem „młodego pokolenia”. To problem nas wszystkich.
Obserwuję tę debatę od lat i szczerze: wreszcie trafia ona tam, gdzie powinna, czyli na sceny akademickie. Bo przez długi czas rozmawialiśmy o AI i technologii wyłącznie przez pryzmat możliwości, produktywności i wzrostu. Ignorowaliśmy człowieka po drugiej stronie ekranu. Prof. Jędrzejko ma rację, że problem nie leży w samej technologii. Ale tu jest haczyk: jeśli narzędzie jest zaprojektowane tak, żeby przejmować nad nami kontrolę, to mówienie wyłącznie o „odpowiedzialnym korzystaniu” jest trochę jak radzenie palaczom, żeby „palili z umiarem”. Potrzebujemy zarówno edukacji cyfrowej, jak i poważniejszej regulacji po stronie platform. Jedno bez drugiego nie wystarczy. Pytanie brzmi, kto jest gotów podjąć tę rozmowę z dostawcami technologii, a nie tylko z uczniami i rodzicami.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
AI jako dźwignia, nie zamiennik
Artur Byczkowski, twórca popularnego kanału „A po co MI ta MATMA?”, wziął na celownik jeden z największych mitów ostatnich dwóch lat. Ten, że skoro AI może liczyć, analizować i generować, to nauka matematyki straciła sens. Jego odpowiedź była jednoznaczna: „AI to jest dźwignia i narzędzie, a nie zastąpienie człowieka.”
To ważna korekta w publicznym dyskursie. Bo problem ze skrótem myślowym „AI to zrobi za mnie” polega na tym, że działa, dopóki nie przestaje działać. Ktoś, kto nie rozumie logiki stojącej za wynikiem, nie jest w stanie ocenić, czy wynik jest poprawny. W edukacji, medycynie, prawie, finansach, czyli wszędzie tam, gdzie stawka jest realna, ta umiejętność oceny pozostaje ludzka. I nie ma modelu językowego, który ją zastąpi.
Delegujemy decyzje. Ale czy wiemy, komu?
Dr Rafał Muda w wystąpieniu „Społeczeństwo, które jeszcze nie istnieje” postawił tezę, która powinna zatrzymać każdego, kto wdraża AI w organizacji: coraz częściej delegujemy do systemów nie tylko obliczenia, ale decyzje. I robim to bez głębszej refleksji nad konsekwencjami.
Jego diagnoza brzmiała: „Przyszłość, w której będziemy żyć, jest tak naprawdę kształtowana przez nas samych, a sztuczna inteligencja jest lustrem nas.”
Łatwo tę myśl zbagatelizować jako filozoficzną abstrakcję. Ale wystarczy spojrzeć na to, jak algorytmy rekomendacyjne kształtują to, co czytamy, kogo słuchamy i w co wierzymy. Albo jak systemy scoringowe decydują o kredytach, ubezpieczeniach, dostępie do usług. AI jako lustro nas to nie metafora. To dosłowny opis infrastruktury, którą właśnie budujemy.
Neuroróżnorodność i koniec jednego modelu ucznia
Aneta Korycińska, znana w sieci jako „Baba od polskiego”, mówiła o czymś, o czym polska edukacja przez dekady nie chciała rozmawiać. O tym, że nie ma jednego sposobu uczenia się, bo nie ma jednego typu mózgu. I że system oparty na jednym modelu ucznia produkuje całe pokolenia ludzi przekonanych, że „nie nadają się do nauki”.
Neuroróżnorodność w edukacji to temat, który AI paradoksalnie może zarówno pogłębić, jak i pomóc rozwiązać. Pogłębić, jeśli systemy e-learningu i automatycznej oceny będą uniformizować podejście do nauczania. Pomóc, jeśli AI posłuży do personalizacji ścieżek i tempa nauki dla każdego ucznia osobno. To dwie bardzo różne drogi. I wybór między nimi to nie kwestia technologiczna, lecz polityczna i pedagogiczna.
Kosmos jest bliżej niż myślisz
Wśród prelegentów nie zabrakło głosów z sektora, który coraz mocniej splata się z AI. Dr Jędrzej Kowalewski, założyciel firmy Scanway specjalizującej się w projektowaniu teleskopów i kamer satelitarnych, przekonywał, że technologie kosmiczne są w naszym życiu codziennie. Każdy nawiguje, każdy korzysta z prognozy pogody. GPS, obrazowanie satelitarne, komunikacja. To wszystko kosmos.
Kowalewski prowadzi firmę, która specjalizuje się w projektowaniu teleskopów i kamer na użytek satelitów. Na TEDxWSKZ mówił też o czymś ważniejszym: o tym, że bariera wejścia do sektora kosmicznego drastycznie spada, a AI jest jednym z powodów. Analiza obrazów satelitarnych, autonomiczne systemy nawigacyjne, planowanie misji w czasie rzeczywistym. To już nie NASA z budżetem miliardów dolarów. To również startupy z Wrocławia.
Z kolei Martyna Łuszczek, 20-latka, która znalazła się na liście „25 under 25” Forbes i „Top 100 Women in AI”, zaprezentowała Aquacollector, urządzenie do zbierania mikroplastiku z akwenów wodnych. Projekt wyróżniony w konkursie E(x)plory. Łuszczek mówiła o tym, że AI i analiza danych mogą być narzędziami walki ze zmianami środowiskowymi. Nie tylko ślad węglowy serwerów po jednej stronie równania, ale realne zastosowania po drugiej.
Wśród prelegentów znaleźli się także:
- Prof. Jan Miodek, który o językoznawstwie i komunikacji mówił w czasach, gdy coraz więcej tekstów generuje nie człowiek, lecz model językowy
- Dr Magdalena El Ghamari, zajmująca się empatią międzykulturową
- Dr Kamil Stępniak i lek. med. Marcin Matych, poruszający kwestie zdrowia psychicznego
„Sky is the beginning” to zobowiązanie, nie slogan
Trzy bloki tematyczne TEDxWSKZ, „Dreams in progress”, „Zhackuj swój mózg” i „Przyszłość zaczyna się tu”, złożyły się w coś, co rzadko zdarza się na polskich konferencjach: spójną opowieść o tym, że debata o AI i technologii bez człowieka w centrum jest bezużyteczna.
Nie wiem, czy WSKZ planuje kolejną edycję. Ale model, który zaprezentowali, czyli połączenie nauki, technologii, edukacji i trudnych pytań na jednej scenie, powinien stać się standardem, a nie wyjątkiem.
