Influencer Frankie LaPenna stoczył 18 września 2026 roku w San Francisco walkę w klatce z humanoidalnym robotem EngineAI T800 i skończył na deskach po serii kopnięć maszyny. Pojedynek zorganizowała firma REK (Robot Entertainment Kombat), która nazwała go pierwszą walką „człowiek kontra Terminator”, choć robot nie walczył samodzielnie: każdym ciosem kierował operator w goglach VR.
- 18 września 2026 roku w San Francisco influencer Frankie LaPenna stoczył walkę w klatce z humanoidalnym robotem EngineAI T800, którym zdalnie sterował człowiek przez gogle VR – nie był to autonomiczny robot bojowy, lecz teleoperowany przez pilota.
- EngineAI T800 waży od 75 do 85 kg, dysponuje szczytowym momentem obrotowym 450 Nm i kosztuje od 40 500 do 80 800 dolarów w zależności od wersji.
- Siedmioosobowy polski zespół Brave Mind Fighters zajął 4. miejsce spośród 200 drużyn w eliminacjach ligi URKL 2026, trenując własny model AI do samodzielnego sterowania robotem T800 – w przeciwieństwie do REK, gdzie robotem kieruje człowiek w goglach VR.
Nagranie z walki: https://twitter.com/TheHumanoidHub/status/2101802694088495123
I was there Friday night in San Francisco for the @REK event, and this is something you had be in the room to get it, but I’ll try to describe it.
It hit completely differently from robot-versus-robot fights. Those are entertaining, sure, but after a while they start to feel…
— The Humanoid Hub (@TheHumanoidHub) September 20, 2026
Więcej materiałów publikują na Instagramie sam zawodnik (@frankielap) i organizator (@rekrobot).
LaPenna trafił kilka razy, potem T800 zaczął kopać
Frankie LaPenna, twórca internetowy znany głównie z TikToka, wszedł do klatki w kasku i ochraniaczu na klatkę piersiową. Na początku zadał robotowi kilka ciosów i sprawdzał, jak maszyna reaguje na kontakt. Potem T800 odpowiedział kopnięciami w tułów, a według opisu oficjalnego nagrania także w głowę. Ostatnie kopnięcie odrzuciło LaPennę na drugi koniec ringu i praktycznie zakończyło walkę.
Klip, który obiegł sieć, trwa 44 sekundy. Relacje po walce mówią o urazie ręki lub nadgarstka zawodnika, ale szczegóły różnią się w zależności od źródła. Różni się też opis wyniku: według Yahoo Tech REK publicznie ogłosiło, że „wygrał” człowiek, podczas gdy nagranie pokazuje LaPennę leżącego na macie.
REK opublikowało 20 września na platformie X wpis:
„Właśnie zapisaliśmy się w historii pierwszą walką człowieka z robotem Terminatorem” / „We just made history with the first Human VS Terminator robot fight”
Określenie „pierwsza” pochodzi od organizatora i samego LaPenny. Nikt niezależny tego nie zweryfikował.
Robotem sterował pilot, a system pokładowy pilnował równowagi
T800 nie podejmował w klatce żadnych decyzji bojowych. Operator zdalnie sterował robotem przez gogle VR i kontrolery ruchu, a oprogramowanie pokładowe odpowiadało za utrzymanie równowagi i postawy. Mówiąc wprost: człowiek walczył z człowiekiem, tyle że jeden z nich używał mechanicznego ciała ważącego tyle co dorosły mężczyzna i uderzającego z siłą siłowników.
Taka jest cała koncepcja REK. Jak opisywał w styczniu serwis UploadVR, piloci podczas walk korzystają z gogli VR podłączonych przewodem do komputera w tej samej sieci lokalnej co robot, żeby ograniczyć opóźnienia. Firma przygotowuje też grę VR, w której wirtualne roboty mają mieć tę samą mechanikę ruchu co fizyczne. Najlepsi gracze mają być zapraszani na żywe gale, żeby sterować prawdziwymi maszynami.
Nie wszyscy kupują to widowisko bez zastrzeżeń. Futurism zwraca uwagę, że LaPenna ma wyraźny problem z zadaniem porządnego ciosu, co może sugerować, że markował uderzenia. Redakcja pyta też, czy robot naprawdę miał dość siły, by jednym kopnięciem przerzucić człowieka przez cały ring.
Patrzę na to nagranie i widzę dwie rzeczy jednocześnie. Pierwsza to rzeczywisty postęp: dwunożna maszyna za kilkadziesiąt tysięcy dolarów utrzymuje równowagę, przyjmuje ciosy i sama zadaje kopnięcia, które przewracają dorosłego człowieka. Jeszcze trzy lata temu humanoidy miały problem z wejściem po schodach. Druga rzecz to marketing, który celowo zaciera granicę między teleoperacją a autonomią. Nazwa „Terminator” sugeruje maszynę, która sama wybiera cel, a tu cel wybierał człowiek za kulisami. Nie uważam tego za oszustwo, bo REK nigdy nie ukrywało pilotów. Ale w nagłówkach ta informacja znika, a w głowach widzów zostaje obraz robota, który pokonał człowieka.
Bardziej niepokoi mnie pytanie o bezpieczeństwo. Walka zawodnika z robotem o masie ok. 80 kg i momencie obrotowym rzędu 450 Nm w stawach to coś zupełnie innego niż sparing dwóch ludzi. Kto certyfikuje takie maszyny do kontaktu z człowiekiem? Kto odpowiada, gdy opóźnienie sygnału albo błąd systemu równowagi zamieni kopnięcie w uderzenie z pełną siłą? Na razie odpowiedzi nie ma, a kolejne gale już są zapowiadane.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
EngineAI T800 to ten sam robot, który walczy w chińskiej lidze URKL
T800 jest flagowym humanoidem EngineAI, startupu z Shenzhen, a jego nazwa to jawne nawiązanie do cyborga Cyberdyne Systems Series 800 z „Terminatora”. Forbes podawał w grudniu 2025 roku, że podstawowa wersja robota kosztuje 40 500 dolarów, a najmocniejsza wersja Max 80 800 dolarów. Katalogi robotów podają ok. 29 stopni swobody w samym korpusie i szczytowy moment obrotowy 450 Nm. Dane o wzroście i masie różnią się w zależności od wersji i źródła: od ok. 1,73 do 1,85 m oraz od 75 do 85 kg.
EngineAI samo zrobiło z T800 platformę do walk. 16 lipca 2026 roku w Shenzhen wystartowała liga URKL (Ultimate Robot Knock-out Legend), w której 32 zespoły z całego świata walczą na identycznych robotach T800. Różni je wyłącznie oprogramowanie. Pierwszy wieczór ligi zapamiętano z nagrania, na którym robot Matador stracił głowę po wysokim kopnięciu i walczył dalej.
Humanoidy przestają być laboratoryjną ciekawostką również w liczbach. Według danych chińskiego stowarzyszenia branżowego, cytowanych przez BitHub.pl, w pierwszej połowie 2026 roku na rynek trafiło ponad 40 tys. robotów humanoidalnych, a Chiny odpowiadały za 97 proc. światowych dostaw. Sam Unitree, najbardziej znany chiński producent, sprzedał w 2025 roku ponad 5500 humanoidów.
REK chce zrobić z walk robotów „UFC dla maszyn”
Za REK stoi Cix Liv, przedsiębiorca z branży VR, współtwórca narzędzia do transmisji LIV i aplikacji fitness YUR. Firma w ciągu niespełna dwóch lat przeszła drogę od magazynu w San Francisco do regularnych gal:
- w styczniu 2025 roku REK dostało pierwszego robota Unitree H1,
- we wrześniu 2025 roku zorganizowało pierwsze publiczne wydarzenie,
- jesienią 2025 roku, według organizatorów, sprzedało prawie 3400 biletów na galę w klubie Temple, co miało być rekordem frekwencji w 20-letniej historii lokalu,
- w lutym 2026 roku przeprowadziło turniej w hali Kezar Pavilion,
- w kwietniu 2026 roku wynajęło lokal przy 1415 Van Ness Avenue na pokazy, naprawy, wynajem i sprzedaż robotów,
- w sierpniu 2026 roku zorganizowało zawody z udziałem pełnowymiarowych humanoidów,
- 18 września 2026 roku po raz pierwszy wystawiło robota przeciwko człowiekowi.
Według serwisu Fightbook MMA, powołującego się na dokumenty złożone w amerykańskiej Komisji Papierów Wartościowych (SEC), REK zakłada przychody z biletów, sponsoringu, praw medialnych, gadżetów i licencjonowania swojej technologii teleoperacji. W materiałach firmowych określa się mianem „UFC robotów”. Walka z LaPennem dobrze pasuje do tej strategii: ludzkie ciało daje widzom punkt odniesienia, dzięki któremu od razu widać rozmiar, stabilność i siłę maszyny.
Polacy trenują T800 do walk bez pilota
Polski wątek w tej historii jest bardzo konkretny. Siedmioosobowy zespół Brave Mind Fighters zajął 4. miejsce spośród 200 drużyn w eliminacjach ligi URKL 2026, co było najlepszym wynikiem wśród zespołów z Europy. Polacy przygotowywali się do kolejnego etapu w Shenzhen, zaplanowanego na sierpień, na tej samej platformie EngineAI T800, która kopała LaPennę w San Francisco.
Różnica polega na podejściu. W REK robotem kieruje człowiek w goglach VR. W URKL zespoły trenują własne modele AI, które mają samodzielnie sterować ciosami, koordynacją i równowagą. Brave Mind Fighters korzystali przy tym z nagrań ruchów aktora i kaskadera Tomasza Koszańskiego jako materiału referencyjnego.
Piotr Gerke z zespołu mówił PAP, że walki są tylko poligonem dla znacznie szerszego problemu:
„Największym wyzwaniem, przed którym stoją robotycy na całym świecie, to opracowanie takiego sterowania robotem, by radził sobie w »ludzkim środowisku«. Na przykład będzie mu można pokazać jakąś czynność, a on ją sobie szybko przyswoi i powtórzy.”
Dla polskiego czytelnika to dobra wskazówka, jak czytać wiralowe nagrania z klatki. Widowisko sprzedaje się przez emocje i skojarzenia z „Terminatorem”, ale prawdziwa rywalizacja toczy się o oprogramowanie, które pozwoli humanoidom działać bez człowieka przy joysticku. W tej rywalizacji polscy inżynierowie mają już mierzalny wynik.
Źródła i metodologia
Artykuł powstał na podstawie analizy redakcji AIPORT.pl oraz dodatkowych źródeł, w tym wpisów REK i Frankiego LaPenny w mediach społecznościowych z 20.09.2026 oraz publikacji What’s Trending, UploadVR i Forbes. Do weryfikacji wykorzystano także materiały Yahoo Tech, Futurism, TMZ, Runtime Wire, San Francisco Chronicle, Mike Kalil, RoboSports Global, Fightbook MMA, Humanoid Index oraz BitHub.pl. Polski kontekst: PAP i Executive Magazine.
Cytat z wpisu REK został zweryfikowany z anglojęzycznymi relacjami przytaczającymi oryginalny wpis. Wypowiedź Piotra Gerkego pochodzi z materiału Polskiej Agencji Prasowej.
Komentarz redakcyjny i ocena kontekstu branżowego: Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl.
Artykuł będzie aktualizowany w miarę pojawiania się nowych informacji o walkach ludzi z robotami humanoidalnymi organizowanych przez REK.
