Kiedy w styczniu 2026 roku Valerie Veatch stanęła na scenie Sundance Film Festival z dokumentem „Ghost in the Machine”, sala w Park City była pełna. Branżowi gracze wychodzili po seansie milcząco. Przypadek? Raczej nie.
Kluczowe fakty:
- Dokument "Ghost in the Machine" Valerie Veatch miał premierę na Sundance Film Festival w styczniu 2026 roku i stawia tezę, że dążenie do sztucznej inteligencji oraz Dolina Krzemowa są zakorzenione w eugenice.
- Według filmu termin "sztuczna inteligencja" został stworzony jako narzędzie marketingowe do pozyskiwania funduszy badawczych, a dziedzina statystyki była historycznie konstruowana w celu uzasadniania białej supremacji.
- Reżyserka zebrała ponad 30 ekspertów – filozofów, lingwistów, historyków i naukowców – oraz przywołuje postaci takie jak Francis Galton i William Shockley, łącząc historię obliczeń z pojęciami kontroli i naukowego rasizmu.
Film stawia tezę, że dążenie do sztucznej inteligencji i sama Dolina Krzemowa są zakorzenione w eugenice. To nie jest łagodna krytyka technologicznego optymizmu. To oskarżenie z nazwiskami, datami i archiwalnymi nagraniami.
Veatch otwiera dokument cytatem Antonio Gramsciego z 1929 roku, napisanym z głębi faszystowskiego więzienia: „Stary świat umiera, a nowy zmaga się, by narodzić. Teraz nadchodzi czas potworów”. Prowokacyjny wybór. I bardzo świadomy.
Skąd właściwie pochodzi „sztuczna inteligencja”?
Film prowadzi widza przez historię, której większość entuzjastów AI woli nie znać. Reżyserka zebrała ponad 30 ekspertów: filozofów, lingwistów, historyków, naukowców zajmujących się obliczeniami. Każdy z nich dokłada kolejny kawałek do układanki.
Jednym z najmocniejszych argumentów filmu jest to, że sam termin „sztuczna inteligencja” został wymyślony jako narzędzie marketingowe, służące do pozyskiwania funduszy badawczych. Pojęcie inteligencji i cała dziedzina statystyki zostały skonstruowane po to, by uzasadniać białą supremację. A obecne obietnice superinteligencji to pseudonauka czerpiąca z tych dziedzictw hiperboli i rasizmu.
Brzmi jak spisek? Można tak pomyśleć. Ale film nie operuje teoriami. Operuje konkretami.
Historia obliczeń osobistych, półprzewodników, matematyki statystycznej i tak zwanej sztucznej inteligencji są nierozerwalnie powiązane z pojęciami kontroli, dominacji i naukowego rasizmu. To nie są słowa aktywistów, to wnioski z rozmów z kilkudziesięcioma badaczami różnych dziedzin.
Kto stoi za fundatorami Doliny Krzemowej?
Galeria postaci, które Veatch przywołuje, jest osobliwa. Francis Galton, wiktoriański eugenik. William Shockley, ojciec założyciel Doliny Krzemowej i otwarty rasista. Elon Musk, którego w filmie potraktowano bezlitośnie.
Reżyserka nie pozwala Silicon Valley udawać, że nie ma historii. To jeden z celniejszych opisów, które przeczytałem po premierze. Bo właśnie to robi branża od lat: historię zastępuje narracją o postępie.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl:
Oglądałem kilka podobnych dokumentów w ostatnich latach i za każdym razem mam ten sam problem: teza jest ważna, dowody są przekonujące, ale czy to wystarczy, żeby coś zmienić? „Ghost in the Machine” podnosi pytania, które branża technologiczna od lat zamywa pod warstwą PR-owego optymizmu. Eugeniczne korzenie statystyki, rasowe uprzedzenia wbudowane w modele językowe od samego początku, skoncentrowanie władzy w rękach garstki białych mężczyzn z Palo Alto, to nie są nowe obserwacje. Martwi mnie jednak coś innego. Filmy takie jak ten trafiają głównie do ludzi, którzy już są przekonani. Branża ogląda co innego. A może właśnie o to chodzi: żeby wyposażyć tych, którzy zadają pytania, w argumenty? Nie wiem. Ale pytanie, czy AI jest ze swojej natury narzędziem kontroli, czy może jednak narzędziem emancypacji, wydaje mi się ważniejsze niż kiedykolwiek wcześniej.
Jak film trafił do szerokiej dystrybucji?
Dokument miał premierę 26 stycznia 2026 roku w sekcji NEXT Sundance Film Festival. Trwa 110 minut.
Prawa do dystrybucji w USA nabyła ITVS dla serii Independent Lens. Film przejdzie przez trasę community screenings wiosną, lato to premiery kinowe, a jesienią 2026 trafi na PBS. W Wielkiej Brytanii wchodzi do kin 5 czerwca 2026.
Warto dodać: film powstał w całości ze środków własnych reżyserki, a materiał złożony jest niemal w czterdziestu wywiadach przeprowadzonych przez Zoom. Żadnych wielkich studiów, żadnych funduszy technologicznych. Nie przypadkowo.
Co mówią ci, którzy widzieli?
Recenzje są podzielone, ale w charakterystyczny sposób. Nie ma sporu o fakty. Jest spór o to, czy film idzie wystarczająco daleko, czy za daleko.
RogerEbert.com opisuje „Ghost in the Machine” jako „przypomnienie dla ludzi, żeby postawili maszynę na właściwym miejscu, zanim ona postawi nas na swoim”. Ms. Magazine określa go jako obowiązkowe oglądanie dla każdego, kto beztrosko używa chatbotów nie zastanawiając się nad ich realnym, ludzkim kosztem.
Engadget zauważa, że dla kogoś, kto śledził meteoryczny wzrost AI lub Doliny Krzemowej, metodyczne rozkładanie technologii na czynniki przez Veatch nie odkrywa niczego nowego. To uczciwa ocena. Ale może o to właśnie chodzi: żeby to, co wiedziało wąskie środowisko krytyków, dotarło wreszcie do szerokiej publiczności.
Jeden zarzut pojawia się konsekwentnie w różnych recenzjach. Film używa materiałów wygenerowanych przez AI do ilustrowania swoich własnych argumentów. A potem kończy ostrzeżeniem przed nadużywaniem AI. Ironia jest oczywista i trudno powiedzieć, czy zamierzona.
Dlaczego warto śledzić tę premierę?
Bo to nie jest kolejny film o tym, że chatboty mogą być śmieszne albo nieścisłe. To jest argument o władzy. O tym, kto buduje systemy, czyje wartości w nie wbudowuje i komu służą. Te pytania nie znikną po zakończeniu seansu.
Kto zbudował te systemy, czyje wartości zakodowali i kto na tym korzysta? To są pytania, które film zadaje głośno i bez dyplomacji.
W Polsce „Ghost in the Machine” jeszcze nie ma potwierdzonej daty premiery. Ale skoro trafia do brytyjskich kin, szanse na europejską dystrybucję rosną. Warto mieć na radarze.
Jeden komentarz
Szkoda tylko – bo temat jest ważny i rzeczywiście warto tych szaleńców z Doliny Krzemowej przyszpilić (tam jest pełno ludzi wierzących w eugenikę, transhumanizm, zwykłych rasistów i socjopatów) – ale już w trailerze mamy ignoranckie nonsensy, typu że odchylenie standardowe, korelacja czy regresja, to pojęcia które wzięły się z eugeniki. Ten dokument wygląda nie tylko na zmarnowaną szansę, ale coś co zawsze będzie można wytknąć krytykom tych zjawisk – patrzcie jakie głupoty wasze środowisko wygaduje.