Wyobraź sobie konflikt zbrojny w rejonie Pacyfiku. Najbliższa amerykańska fabryka dronów jest tysiące kilometrów stąd, a każdy transport części na front może zostać zestrzelony lub zatopiony. Firestorm Labs ma na to odpowiedź: ruchoma fabryka dronów zamknięta w standardowym kontenerze morskim.
Kluczowe fakty:
- Firestorm Labs pozyskał 82 miliony dolarów w rundzie Series B na rozwój mobilnej fabryki dronów umieszczonej w standardowym kontenerze morskim. Łączne finansowanie firmy wynosi już 153 miliony dolarów.
- Platforma xCell pozwala wydrukować kompletnego drona w mniej niż 24 godziny za pomocą przemysłowej drukarki HP 3D. Firma ma z HP pięcioletni globalny kontrakt na wyłączność w segmencie mobilnych jednostek produkcyjnych.
- Dwie jednostki xCell działają obecnie na terenie USA, a firma planuje pełne operacyjne wdrożenie w regionie Indo-Pacyfiku w ciągu najbliższych dwóch lat. Army używał już xCell do drukowania części zamiennych do bojowego wozu piechoty Bradley.
82 miliony dolarów na mobilną produkcję
Startup z San Diego ogłosił zamknięcie rundy Series B w wysokości 82 milionów dolarów. Rundę poprowadził Washington Harbour Partners, a wśród inwestorów znaleźli się NEA, Ondas, In-Q-Tel, Lockheed Martin, Booz Allen Ventures, Geodesic i Motley Fool Ventures. Łączne finansowanie firmy wynosi już 153 miliony dolarów.
Ciekawa jest historia samego pivotu. Firestorm nie zaczęło jako firma od fabryk – zaczęło jako producent dronów. Dopiero gdy klienci zaczęli pytać, czy można przenieść produkcję bliżej linii frontu, założyciele dostrzegli szerszą szansę biznesową.
Kontener, drukarka 3D i drony w 24 godziny
Sercem oferty Firestorm jest platforma xCell – zestaw mieszczący się w kontenerze, który pozwala wydrukować kompletnego drona w mniej niż 24 godziny. W środku każdego kontenera stoi przemysłowa drukarka HP 3D, która produkuje korpus i obudowę maszyny. Firestorm ma z HP pięcioletni globalny kontrakt na wyłączność w segmencie mobilnych jednostek produkcyjnych – co samo w sobie jest sporym aktywem strategicznym.
Drony nie są jednocelowe. Można je konfigurować do zadań rozpoznawczych, walki elektronicznej – a CEO Dan Magy potwierdził w rozmowie z TechCrunch, że platformy są zdolne do operacji ofensywnych. Wszystkie trafiają do regularnych jednostek Departamentu Obrony i są używane zgodnie z wojskową doktryną.
Warto dodać: Army używał xCell do drukowania części zamiennych do bojowego wozu piechoty Bradley – na miejscu, bez czekania miesiącami na dostawy z łańcucha logistycznego.
Indo-Pacyfik jako główny teatr działań
Firestorm nie ukrywa, gdzie widzi swój największy rynek. Firma wprost wskazuje na region Indo-Pacyfiku jako obszar, gdzie wyzwania logistyczne konfliktu zbrojnego są najtrudniejsze do rozwiązania. Cel to pełne operacyjne wdrożenie xCell w tym regionie – najlepiej w ciągu najbliższych dwóch lat.
Aktualnie dwie jednostki xCell działają na terenie USA:
- jedna w Air Force Research Laboratory w Rome w stanie Nowy Jork,
- druga w Air Force Special Operations Command na Florydzie.
Firma nie ujawnia, które jednostki w rejonie Indo-Pacyfiku już korzystają z platformy, choć potwierdza, że xCell jest tam operacyjny.
Pentagon traktuje tzw. contested logistics – czyli utrzymanie dostaw i uzbrojenia pod ogniem przeciwnika – jako jeden z zaledwie sześciu krytycznych obszarów technologicznych o znaczeniu narodowym. To nie przypadek, że w takiej przestrzeni pojawia się coraz więcej prywatnego kapitału.
Lekcja z Ukrainy
Firestorm wprost odwołuje się do doświadczeń z ukraińskiego frontu. Magy zauważa, że nowoczesny konflikt zbrojny wymaga błyskawicznej adaptacji sprzętu – projektowanie drona może zmienić się w ciągu dni, nie miesięcy. Stałe fabryki są natomiast podatne na ataki. Ukraina przekonała się o tym boleśnie.
Technologia mobilnych fabryk dronów to jeden z tych pomysłów, który łączy zimną logikę militarną z gorącą potrzebą chwili. Z jednej strony – rozumiem fascynację: możliwość produkowania sprzętu bezpośrednio przy linii frontu to prawdziwy przełom operacyjny, który może decydować o wyniku starcia. Z drugiej – nie możemy zamykać oczu na to, że obniżamy próg wejścia w produkcję broni. Kiedy drukarka 3D w kontenerze zastępuje zakład zbrojeniowy, pojawia się pytanie o kontrolę, certyfikację i odpowiedzialność. Kto i jak weryfikuje, co dokładnie zostaje wydrukowane i w jakim celu użyte? To nie jest science fiction – to pytanie, które musimy zadawać już teraz.
– Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Kontrakt z US Air Force i potencjał przychodowy
Firestorm generuje przychody zarówno ze sprzedaży sprzętu, jak i z kontraktów rządowych – z wszystkimi rodzajami sił zbrojonych USA. Kontrakt z US Air Force ma pułap 100 milionów dolarów, choć dotychczas zobowiązano zaledwie 27 milionów. Pole do wzrostu jest więc wyraźne.
Założyciele tworzą zgrany triumwirat: CEO Dan Magy to seryjny przedsiębiorca z branży defense tech. Chad McCoy to weteran operacji specjalnych. CTO Ian Muceus ma na koncie ponad dwanaście patentów w dziedzinie druku 3D. Rzadko się zdarza, żeby zespół tak precyzyjnie łączył know-how wojskowy z technologicznym.
Firestorm Labs stawia tezę, że przyszłość produkcji zbrojeniowej jest mobilna, modularna i blisko frontu. Jeśli mają rację, właśnie obserwujemy początki nowej kategorii rynkowej.
