Chińska ambasada w Stanach Zjednoczonych opublikowała na platformie X krótki film animowany wyprodukowany przez agencję Xinhua, w którym wprost wyśmiewa inicjatywę Donalda Trumpa pod nazwą „Shield of the Americas”. Zaledwie 18-sekundowy klip wywołał niemałe poruszenie – i trudno się dziwić, bo jest celny jak rzadko.
Kluczowe fakty:
- Chińska ambasada w USA opublikowała na platformie X 18-sekundowy film animowany agencji Xinhua wyśmiewający inicjatywę Trumpa "Shield of the Americas".
- Szczyt "Shield of the Americas" odbył się 7 marca w Trump National Doral Miami z udziałem przywódców 12 prawicowych i centroprawicowych rządów Ameryki Łacińskiej.
- Administracja Trumpa powołuje się na "Trump Corollary" do doktryny Monroe'a, deklarując zakaz rozmieszczania sił przez "pozakontynentalne konkurenty" na zachodniej półkuli.
Film nosi tytuł „Shield of the Americas, or shackles of the Americas?” i przedstawia orła w garniturze (nikogo nie trzeba chyba szczególnie przedstawiać), który przewodniczy spotkaniu białych gołębi symbolizujących kraje Ameryki Łacińskiej. Orzeł naciska czerwony przycisk – najpierw pojawia się wybuch atomowy, po chwili jednak obiecuje wszystkim bezpieczeństwo za pomocą ogromnej tarczy w barwach amerykańskiej flagi. Tarcza szybko zamienia się w klatkę. Puentę stanowi zdanie, które pada z ust orła: „Relax, sometimes security comes with a little control.”
Trudno o bardziej czytelną metaforę.
Trump, Monroe i chińskie porty
Szczyt „Shield of the Americas” odbył się 7 marca w Trump National Doral Miami. Wzięli w nim udział przywódcy 12 prawicowych i centroprawicowych rządów Ameryki Łacińskiej. Trump przedstawił tam pomysł stworzenia regionalnej koalicji militarnej, a przy okazji – co nikogo nie zaskoczyło – ostrzegał przed rosnącą obecnością Chin w regionie.
Administracja Trumpa powołuje się przy tym na tzw. „Trump Corollary” do doktryny Monroe’a, ogłoszony jeszcze w listopadzie 2025 roku. Stany Zjednoczone deklarują w nim, że nie pozwolą „pozakontynentalnym konkurentom” rozmieszczać sił ani przejmować strategicznych aktywów na zachodniej półkuli. W praktyce chodzi oczywiście o Chiny.
I tu pojawia się pewne napięcie, bo rzeczywistość gospodarcza wygląda zupełnie inaczej niż retoryka Białego Domu.
Komentarz Piotra Wolniewicza, Redaktora Naczelnego AIPORT.pl:
To, co widzimy, to klasyczna walka narracyjna – i AI staje się jej narzędziem. Pekin doskonale rozumie, że krótki, dobrze skrojony film w mediach społecznościowych dociera dalej niż długie przemówienie dyplomatyczne. Z jednej strony trudno odmówić tej animacji celności – pytanie o to, czy „tarcza” nie stanie się „klatką”, jest legitymowane i warto je zadawać. Z drugiej strony nie zapominajmy, że film pochodzi od państwowej agencji kraju, który sam nie jest wzorem poszanowania suwerenności sąsiadów. Propaganda bywa trafna i kłamliwa jednocześnie. Kogo tak naprawdę bronią Chiny, angażując się gospodarczo w Ameryce Łacińskiej – tamtejszych obywateli czy własnych interesów strategicznych? To pytanie pozostaje bez odpowiedzi w tej animacji.
Liczby mówią same za siebie
Ekonomiczne zaangażowanie Chin w Ameryce Łacińskiej jest faktem, którego żadna animacja nie potrzebuje upiększać. Wystarczy spojrzeć na dane:
- Między styczniem a listopadem 2025 roku chiński eksport do Ameryki Łacińskiej wzrósł o 9,3% rok do roku
- W samej Argentynie import z Chin przekroczył w 2025 roku 16 miliardów dolarów – wzrost o 57,1% rok do roku
- W 2024 roku Chiny otworzyły megaport Chancay w Peru, obsługiwany przez COSCO Shipping, który drastycznie skraca czas transportu morskiego między Ameryką Południową a Azją
Co szczególnie wymowne – nawet Argentyna Javiera Mileia, politycznie bliskiego Trumpowi jak mało kto, utrzymuje bardzo intensywne relacje handlowe z Pekinem. Gospodarka rządzi się swoją logiką.
Kanał Panamski wciąż w tle
Trump powraca regularnie do kwestii Kanału Panamskiego. Na szczycie w Miami stwierdził, że USA „nie pozwolą wrogim obcym wpływom zdobyć przyczółka w tej hemisferze – włącznie z kanałem panamskim.” Jeszcze w przemówieniu inauguracyjnym w 2025 roku twierdził – nieprawdziwie – że Chiny „zarządzają” kanałem.
Stan faktyczny jest bardziej złożony: firmą kontrolującą dwa kluczowe terminale po obu stronach kanału była spółka z Hongkongu. W lutym panamski sąd najwyższy uznał te umowy za niezgodne z prawem – decyzję, którą Pekin określił jako „naprawdę haniebną i żałosną.”
Animacja chińskiej ambasady wpisuje się zatem w szerszą bitwę informacyjną, którą obie strony toczą o wpływy w Ameryce Łacińskiej. Różnica polega na tym, że Chiny robią to za pomocą 18-sekundowego filmu AI opublikowanego na X, a Waszyngton – za pomocą szczytów w luksusowych resortach golfowych.
Kto skuteczniej przekonuje do siebie kraje regionu? Odpowiedź na to pytanie nie jest tak oczywista, jak chciałby każdy z zainteresowanych.
