Adobe opublikowało wyniki za pierwszy kwartał roku fiskalnego 2026 – lepsze od oczekiwań rynku. Jednak giełda zareagowała przeceną, bo przy okazji ogłoszono coś, czego inwestorzy się nie spodziewali: Shantanu Narayen, CEO firmy od 18 lat, odchodzi.
Przychody Adobe wyniosły 6,39 mld dolarów, a zysk na akcję (EPS) sięgnął 6,06 dol. – analitycy zakładali odpowiednio 6,28 mld i 5,88 dol. Wyniki obiektywnie mocne. A mimo to kurs akcji ADBE runął w dół.
Koniec ery Narayena
Narayen dołączył do Adobe w 1988 roku jako wiceprezes i dyrektor generalny jednego z pionów, a fotel CEO objął w 2007. To on przeprowadził firmę przez transformację, która zdefiniowała jej obecną pozycję: przejście z licencji pudełkowych na subskrypcję Creative Cloud, a w ostatnich latach – intensywne wejście w świat generatywnej AI.
Pod jego kierownictwem kurs akcji Adobe urósł ponad sześciokrotnie, bijąc indeks S&P 500 na głowę. Narayen zarobił w roku fiskalnym 2025 łącznie 51 mln dolarów i posiada akcje Adobe warte 118 mln dol.
Nie wszystko jednak wyszło tak, jak planował. Próba przejęcia Figmy – szybko rosnącej platformy do projektowania – zakończyła się fiaskiem po sprzeciwie regulatorów, a Adobe zapłaciło 1 mld dol. opłaty za zerwanie umowy. To była bolesna lekcja o tym, jak bardzo organy antymonopolowe po obu stronach Atlantyku zaostrzyły kurs wobec technologicznych gigantów.
Co dalej z Adobe?
Narayen pozostanie na stanowisku do czasu wyznaczenia następcy i obejmie funkcję przewodniczącego rady nadzorczej. Rada powołała specjalny komitet, któremu przewodzi Frank Calderoni, dotychczasowy niezależny dyrektor – ma on przeprowadzić poszukiwania kandydatów zarówno wewnątrz firmy, jak i poza nią.
W liście do pracowników Narayen napisał: „I love Adobe and the privilege of leading it has been the greatest honor of my career. I will ensure that I set up Adobe for its next decade of greatness with the right leader and executive team, in partnership with the Board, while continuing to deliver on our FY26 Must Wins.”
Komentarz Piotra Wolniewicza, Redaktora Naczelnego AIPORT.pl:
Odejście Narayena to jeden z tych momentów, które wyglądają inaczej w zależności od tego, skąd na nie patrzysz. Z jednej strony – firma w dobrej kondycji finansowej, wyniki powyżej oczekiwań, AI wdrożone w produktach. Z drugiej – kurs spada o 7% przy ogłoszeniu w tym samym czasie co świetne liczby. Rynek mówi wprost: boimy się. I to jest zrozumiałe. Narayen był Adobe przez blisko dwie dekady. Kto przyjdzie po nim? Czy to będzie ktoś, kto potrafi konkurować z Canvą, Midjourneyem, rosnącą liczbą narzędzi AI dla twórców? Adobe ma mocną markę, ale presja jest ogromna. Pytanie otwarte: czy nowy CEO będzie ewolucją, czy rewolucją?
Prognoza na Q2 i kontekst AI
Na drugi kwartał Adobe prognozuje przychody między 6,43 a 6,48 mld dolarów. To mniej więcej zgodne z tym, czego oczekiwał Wall Street.
Firma aktywnie rozbudowuje swoje narzędzia o funkcje generatywne. Wśród kluczowych obszarów, na które Adobe stawia w tym roku:
- integracja AI w całym ekosystemie Creative Cloud (Photoshop, Premiere, Illustrator)
- rozwój agentycznych funkcji AI dla twórców i studio
- partnerstwo z Runway w zakresie generowania wideo (ogłoszone w grudniu 2025)
Firma stara się odnaleźć w zmieniającym się krajobrazie technologicznym, zdominowanym przez wzrost AI. I robi to z niezłą pozycją startową – ale w momencie, gdy traci architekta tej transformacji.
Adobe Summit zaplanowany na przyszły miesiąc będzie pierwszym ważnym testem: czy firma potrafi przekonać rynek, że ma wizję i lidera zdolnego ją realizować. Odpowiedzi inwestorzy – i branża kreatywna – czekają.
