Pekin zamienił się w jeden wielki pokaz przyszłości transportu. Na Beijing Auto Fair, największych targach motoryzacyjnych świata, które otworzyły się w piątek, pojawiło się ponad tysiąc pojazdów od setek producentów – ale za kierownicami prawie nikogo nie było.
Kluczowe fakty:
- Huawei ogłosił inwestycję w wysokości 80 miliardów juanów (około 8,7 miliarda funtów) przez najbliższe pięć lat w rozwój oprogramowania do autonomicznej jazdy i mocy obliczeniowej.
- Sprzedaż samochodów osobowych w Chinach spadła o 17% w pierwszym kwartale roku, podczas gdy chiński eksport samochodów wzrósł o ponad 60% w tym samym okresie.
- Chery sprzedał 13 500 aut w Wielkiej Brytanii między wrześniem 2025 a marcem 2026 roku, stając się jedną z najszybciej rosnących marek w kraju, a prognozy wskazują, że w 2025 roku co dziesiąte nowe auto w UK będzie pochodzić z Chin.
To celowy zabieg. Chińskie koncerny samochodowe, które zdominowały już krajowy rynek elektryczny, teraz stawiają wszystko na jedną kartę: autonomiczną jazdę. I robią to z rozmachem, który trudno zignorować.
Inwestycje liczone w miliardach
Targi odbywają się na powierzchni 380 000 metrów kwadratowych na obrzeżach stolicy. Każdy liczący się producent przyjechał tu z jakąś wersją technologii „jazdy bez rąk”. To nie przypadek – to efekt brutalnej konkurencji na chińskim rynku.
Symbolem skali tych ambicji jest Huawei. Koncern telekomunikacyjny ogłosił w tym tygodniu, że przez najbliższe pięć lat zainwestuje nawet 80 miliardów juanów (około 8,7 miliarda funtów) w rozwój oprogramowania do autonomicznej jazdy i mocy obliczeniowej.
Producenci samochodów elektrycznych licytują się na funkcje, które jeszcze niedawno brzmiałyby jak science fiction:
- Xpeng prezentuje model AI, który rozumie polecenia głosowe w stylu „zaparkuj blisko wejścia do centrum handlowego”, zamiast wymagać podania konkretnego miejsca na mapie
- Xiaomi wdrożyło system operacyjny, który pozwala zamawiać kawę, robić rezerwacje w restauracjach i dyktować notatki podczas jazdy
- Ten sam system Xiaomi potrafi wykryć, że kierowca jest zestresowany – i odpowiednio dostosować oświetlenie oraz muzykę przed dotarciem do domu
Krajowy rynek spada, eksport rośnie
Za tym technologicznym wyścigiem stoi twarda ekonomia. Sprzedaż samochodów osobowych w Chinach spadła o 17% w pierwszym kwartale tego roku, po tym jak rząd wycofał program dopłat. BYD, lider chińskiego rynku EV i swoisty barometr całej branży, odnotował siedem kolejnych miesięcy spadku sprzedaży z rzędu.
Tu Le, dyrektor zarządzający Sino Auto Insights, stawia sprawę wprost: „The fact that almost every automaker has some version of intelligent driving makes it different to almost any market in the world” / „Fakt, że niemal każdy producent samochodów ma jakąś wersję inteligentnej jazdy, sprawia, że ten rynek różni się od niemal każdego innego na świecie.”
Jego zdaniem samo sprzedawanie aut osobowych przestało być opłacalne na tak konkurencyjnym rynku. Potrzebne są dodatkowe źródła przychodów – jak leasing oprogramowania napędzanego przez AI.
W tym samym czasie chiński eksport samochodów wzrósł o ponad 60% w pierwszym kwartale. Firmy, które tracą w kraju, szukają przestrzeni za granicą.
Komentarz redaktora
Patrząc na to, co dzieje się w Pekinie, trudno nie odnieść wrażenia, że Chiny rozgrywają długoterminową partię, której zachodnie firmy jeszcze w pełni nie rozumieją. Z jednej strony – tempo innowacji i skala inwestycji są imponujące. Z drugiej – warto zadać pytanie: czy integracja tylu czujników, systemów AI i połączeń sieciowych w jednym pojeździe to komfort, czy też nowy wektor ryzyka? Kto kontroluje dane zbierane przez samochód wykrywający stres kierowcy i zamawiający mu kawę? Autonomizacja transportu to bez wątpienia przyszłość – ale pytanie o to, czyja to przyszłość i na jakich zasadach, pozostaje otwarte.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Robottaksówki chcą podbić Londyn
Ambitne plany ma też Geely – koncern zapowiedział, że w przyszłym roku rozmieści tysiące bezzałogowych taksówek na całym świecie za pośrednictwem swojego ramienia ride-hailingowego Caocao. Cel: konkurować bezpośrednio z amerykańskim Waymo, który z sukcesem operuje już w San Francisco i Los Angeles.
Robotaksówki działają już w kilku chińskich miastach, ale szersze wdrożenie hamują przeszkody regulacyjne. W ubiegłym tygodniu rząd zakończył konsultacje publiczne dotyczące nowych standardów bezpieczeństwa dla aut autonomicznych – na razie ogólnokrajowych wytycznych nie ma.
Wpadka nie ominęła nawet czołowych graczy. W zeszłym miesiącu kilka robotaksówek Apollo Go firmy Baidu utknęło pośrodku drogi w Wuhanie, pozostawiając pasażerów na wiele godzin bez pomocy.
Mimo to właśnie Baidu – poprzez partnerstwa z Lyftem i Uberem – ma w tym roku wprowadzić swoje autonomiczne pojazdy na ulice Londynu.
Wielka Brytania jako brama do Europy
Wobec ceł w USA i UE, chińscy producenci kierują wzrok na rynki, gdzie drzwi są otwarte szerzej. Wielka Brytania stała się jednym z ich głównych celów.
Chery, największy chiński eksporter samochodów, wylądował w UK w sierpniu 2025 roku i błyskawicznie stał się jedną z najszybciej rosnących marek w kraju – 13 500 aut sprzedanych między wrześniem 2025 a marcem 2026 roku. Na targach firma ogłosiła cel 10 milionów sprzedanych aut rocznie globalnie do 2030, w porównaniu do 5 milionów w 2025.
Jeden z branżowych insiderów ujął to dosadnie: Wielka Brytania jest dla chińskich firm atrakcyjna, bo postrzegana jest jako „kulturowo neutralna” wobec chińskich EV – podczas gdy inne kraje blokowały je ze względów bezpieczeństwa narodowego.
Prognozy mówią, że już w 2025 roku co dziesiąte nowe auto sprzedane w Wielkiej Brytanii będzie pochodzić z Chin. A Chery rozważa już otwarcie zakładów produkcyjnych i centrum R&D na Wyspach.
Wyścig trwa. I coraz wyraźniej widać, że odbywa się bez kierownicy.
