Canon złożył w USA zgłoszenie patentowe US 2026/0278802 A1, opublikowane 17 września 2026 roku, które opisuje aparat z dwoma sensorami rejestrującymi tę samą scenę w tym samym momencie. Dane z drugiego sensora mają służyć do kryptograficznego zapisu historii zdjęcia zgodnie ze standardem C2PA, a przy okazji pozwalają w niewielkim zakresie skorygować ostrość już po wykonaniu fotografii.
- Canon złożył w USA zgłoszenie patentowe US 2026/0278802 A1, opisujące aparat z dwoma sensorami rejestrującymi tę samą scenę jednocześnie – dane z drugiego sensora mają służyć do kryptograficznego dokumentowania pochodzenia zdjęcia zgodnie ze standardem C2PA oraz umożliwiać drobną korektę ostrości po wykonaniu fotografii.
- Canon uruchomił już komercyjny Authenticity Imaging System dla mediów – ogłoszony 11 maja 2026 roku, obsługuje aparaty Canon EOS R1 i EOS R5 Mark II, był testowany przez agencję Reuters i wymaga płatnej aktywacji funkcji C2PA w aparacie.
- Od 2 sierpnia 2026 roku obowiązuje art. 50 unijnego AI Act, nakładający na dostawców systemów generatywnych obowiązek maszynowego oznaczania treści syntetycznych, jednak po stronie treści prawdziwych żadne przepisy nie wymagają poświadczania autentyczności zdjęć.
To nie jest detektor obrazów generowanych przez AI. Rozwiązanie Canona działa odwrotnie: zamiast szukać śladów manipulacji w gotowym pliku, od pierwszej milisekundy dokumentuje, skąd zdjęcie pochodzi i co się z nim później działo.
Dwa sensory naświetlane jednocześnie tworzą obraz referencyjny
Opisana w patencie konstrukcja wykorzystuje dwa elementy światłoczułe, które mogą być matrycami CCD lub CMOS i są naświetlane w tym samym czasie. Oba rejestrują tę samą scenę, ale uzyskane obrazy nieznacznie się różnią, bo pochodzą z dwóch nieco odmiennych torów optycznych.
Według Digital Camera World, który dotarł do treści zgłoszenia, jednoczesny zapis dwóch ujęć tworzy obraz referencyjny z paralaksą. Na jego podstawie aparat może wygenerować certyfikat autentyczności, a późniejsze porównanie z głównym zdjęciem pozwala stwierdzić, czy i w jakim stopniu plik został zmieniony.
Serwis zwraca uwagę na jeden praktyczny problem dzisiejszych certyfikatów pochodzenia: większość z nich oznacza zdjęcie jako „zmodyfikowane” nawet po drobnej korekcie ekspozycji czy kolorów. Drugi obraz mógłby pozwolić odróżnić kosmetyczną edycję od głębokiej ingerencji, bo rejestruje nie tylko fakt zmiany, ale też jej skalę. To jednak interpretacja Digital Camera World, a nie deklaracja Canona.
Patent wspomina również o soczewce polowej (field lens), wtórnej soczewce sprzęgającej (secondary coupling lens) oraz sterowaniu zoomem. Zdaniem Digital Camera World sugeruje to aparat z wbudowanym obiektywem, a nie bezlusterkowiec z wymienną optyką. Rysunki patentowe nie zdradzają jednak, jak miałby wyglądać gotowy produkt.
Zapis historii zdjęcia opiera się na standardzie C2PA, nie na rozpoznawaniu AI
Patent odwołuje się do standardu C2PA (Coalition for Content Provenance and Authenticity), czyli otwartej specyfikacji rozwijanej przez koalicję firm technologicznych i medialnych. C2PA pozwala dołączyć do pliku podpisany kryptograficznie manifest z informacjami o urządzeniu, na którym powstał obraz, oraz o kolejnych edycjach. Mechanizm wykorzystuje skróty kryptograficzne (hash) wyliczane z zawartości pliku i podpisy cyfrowe, dzięki czemu każda zmiana chronionych danych po ich uwierzytelnieniu staje się wykrywalna.
Z tego wynika ważne ograniczenie, które sam Antyweb w swoim omówieniu słusznie podkreśla: system może wykazać, że zdjęcie zostało zmienione, ale nie musi wskazywać, czy konkretną zmianę wykonała sztuczna inteligencja. C2PA potwierdza pochodzenie i integralność pliku, a nie prawdziwość przedstawionej sceny.
Drugie ograniczenie dotyczy trwałości danych. Manifest C2PA można usunąć celowo albo zgubić przy okazji, gdy plik przejdzie przez oprogramowanie lub platformę nieobsługującą standardu. Brak takich informacji nie dowodzi więc manipulacji, oznacza jedynie, że historii pliku nie da się potwierdzić. Koalicja C2PA odpowiada na to tzw. trwałymi poświadczeniami (Durable Content Credentials), które łączą manifest z niewidocznym znakiem wodnym i odciskiem treści, tak aby zdjęcie dało się ponownie powiązać z zapisem pochodzenia nawet po usunięciu metadanych.
Ten sam mechanizm pozwala przesunąć płaszczyznę ostrości po wykonaniu zdjęcia
Różnice między obrazami z dwóch sensorów pozwalają określić kierunek i wielkość błędu ustawienia ostrości. Podczas późniejszego przetwarzania można zmienić proporcje, w jakich łączone są oba obrazy, i w ograniczonym zakresie przesunąć płaszczyznę ostrości.
Digital Camera World pisze, że według zgłoszenia oba sensory rejestrują obraz w nieco innych zakresach ostrości, a użytkownik może ustawić tę różnicę w aparacie. Serwis dodaje, że zgodnie z treścią patentu certyfikat autentyczności pozostaje nienaruszony, jeśli jedyną wprowadzoną zmianą była korekta ostrości.
Nie chodzi o swobodne decydowanie po fakcie, który obiekt ma być ostry. Patent opisuje drobną korektę w granicach zarejestrowanych danych, która mogłaby uratować zdjęcie z minimalnie chybionym autofokusem, ale nie zastąpi poprawnego ustawienia ostrości w momencie fotografowania.
Canon ma już podobne doświadczenia. Funkcja Dual Pixel RAW w obecnych aparatach firmy wykorzystuje dwie fotodiody w każdym pikselu, umieszczone w nieco innych pozycjach, co tworzy niewielką paralaksę i pozwala oprogramowaniu Digital Photo Professional wykonać mikrokorekty ostrości. Nowy patent przenosi ten pomysł z poziomu piksela na poziom całego sensora.
Najciekawsze w tym patencie nie jest ani drugi sensor, ani sztuczka z ostrością, tylko kierunek myślenia. Przez ostatnie dwa lata branża próbowała wygrać wyścig z generatorami obrazów, budując coraz lepsze detektory. Ten wyścig jest z góry przegrany, bo każdy detektor uczy generatory, czego unikać. Canon i reszta koalicji C2PA robią coś odwrotnego: zamiast udowadniać, że coś jest fałszywe, chcą udowadniać, że coś jest prawdziwe. To jedyna strategia, która ma sens na dłuższą metę.
Tylko że ma ona jedną słabość, o której rzadko się mówi. Działa wyłącznie wtedy, gdy prawie wszystko, co prawdziwe, jest podpisane. Dopóki podpisują tylko reporterzy Reutersa z aparatami za kilkanaście tysięcy złotych, brak podpisu nic nie znaczy, bo nie ma go też pod zdjęciem z każdego telefonu. Pytanie, które mnie naprawdę interesuje, brzmi: kiedy ten mechanizm trafi do smartfonów za 1500 złotych, a nie do kolejnego patentu na aparat, który może nigdy nie powstać. I kto zapłaci za aktywację, skoro Canon już dziś pobiera za nią opłatę.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Canon wdraża już Authenticity Imaging System dla redakcji, przetestowany z Reutersem
Zgłoszenie patentowe nie jest odosobnionym pomysłem. 11 maja 2026 roku Canon Inc. i Canon Europe ogłosiły Authenticity Imaging System, czyli rozwiązanie zgodne z C2PA przeznaczone dla organizacji medialnych. System obsługuje zdjęcia z aparatów Canon EOS R1 oraz Canon EOS R5 Mark II z włączoną funkcją Image Authenticity i ma zachowywać informacje o pochodzeniu zdjęcia od momentu wykonania, przez edycję, aż do publikacji.
Z komunikatu Canona wynika kilka konkretów:
- Canon dołączył do C2PA oraz Content Authenticity Initiative (CAI) w 2023 roku.
- Przed oficjalną premierą system testowała agencja Reuters, która według Canona potwierdziła, że „uwierzytelnione dane o pochodzeniu mogły być generowane w sposób niezawodny” / „authenticated provenance data could be generated reliably”.
- Funkcja C2PA w aparatach wymaga płatnej aktywacji.
- Canon uzupełnia manifest tworzony w aparacie o certyfikaty publiczne i znaczniki czasu z zaufanych źródeł.
- Według Canon Europe wdrożenie rozpoczęło się w maju 2026 roku w regionie EMEA, obejmującym także Polskę.
Dla porównania, Sony testuje przepływy pracy zgodne z C2PA w profesjonalnych kamerach wideo, a Panasonic uczestniczy w rozwoju standardu z myślą o hybrydowych systemach foto-wideo. Żaden z producentów nie pokazał jednak dotąd aparatu z dwoma sensorami w roli obrazu referencyjnego.
Patent to nie produkt: Canon uzyskał w USA 2623 patenty w jednym roku
Na razie mamy do czynienia wyłącznie ze zgłoszeniem patentowym. Nie wiadomo, czy opisana konstrukcja trafi do seryjnego aparatu, nie ma modelu, daty premiery ani ceny.
Skalę zjawiska pokazują liczby. Według komunikatu Canona z 16 stycznia 2026 roku firma uzyskała w 2025 roku 2623 patenty przyznane przez amerykański urząd USPTO, co dało jej siódme miejsce w rankingu IFI CLAIMS Patent Services i 42. rok z rzędu w światowej pierwszej dziesiątce. Większość tych pomysłów nigdy nie wychodzi poza dokumentację.
Patent pokazuje jednak kierunek, w którym Canon konsekwentnie idzie od 2023 roku: uwierzytelnianie zdjęcia w momencie jego powstania, a nie weryfikacja po fakcie.
Od 2 sierpnia 2026 roku oznaczanie treści z AI jest w Polsce obowiązkiem, a poświadczanie prawdziwych zdjęć pozostaje dobrowolne
Temat ma bezpośrednie przełożenie na Polskę, bo od 2 sierpnia 2026 roku stosuje się art. 50 unijnego AI Act. Dostawcy systemów generatywnych muszą oznaczać treści syntetyczne w sposób odczytywalny maszynowo, a podmioty publikujące deepfake’i mają obowiązek ujawniać, że materiał został sztucznie wygenerowany lub zmanipulowany. Komisja Europejska opublikowała dobrowolny Kodeks postępowania w sprawie przejrzystości treści generowanych przez AI wraz z zestawem oficjalnych ikon.
Egzekwowanie tych przepisów w Polsce ma należeć do Komisji Rozwoju i Bezpieczeństwa Sztucznej Inteligencji (KRiBSI), którą przewiduje polska ustawa o systemach sztucznej inteligencji z 3 lipca 2026 roku. Według serwisu Infor.pl między sierpniem a jesienią 2026 roku istniała luka: unijny obowiązek już działał, ale krajowy organ nie mógł jeszcze prowadzić postępowań.
Mec. Tomasz Zalewski, cytowany przez Prawo.pl, zwraca uwagę, że deepfake w rozumieniu AI Act nie musi przedstawiać realnych osób ani przedmiotów, „wystarczy, że przypominają realistyczne obiekty”.
Przepisy działają więc po stronie treści sztucznych. Po stronie treści prawdziwych nikt niczego nie wymaga. Rozwiązania takie jak Authenticity Imaging System czy opatentowany aparat z dwoma sensorami wypełniają właśnie tę drugą połowę równania: pozwalają polskim redakcjom, agencjom fotograficznym, a docelowo także ubezpieczycielom i urzędom sprawdzić, czy zdjęcie faktycznie powstało w aparacie i co się z nim działo od tego momentu. Orange Polska w poradniku z 10 września 2026 roku opisuje tę metodę jako „cyfrowy paszport” dołączany do pliku i wskazuje ubezpieczenia oraz finanse jako obszary, w których weryfikacja zdjęć szkód i dokumentów ma praktyczne zastosowanie.
Źródła i metodologia
Artykuł powstał na podstawie analizy redakcji AIPORT.pl oraz dodatkowych źródeł, w tym amerykańskiego zgłoszenia patentowego US 2026/0278802 A1 opublikowanego 17.09.2026, omówienia tego zgłoszenia w serwisie Digital Camera World z dnia 23.09.2026, oficjalnego komunikatu Canon Inc. o Authenticity Imaging System z dnia 11.05.2026, komunikatu Canon Inc. o rankingu patentowym z dnia 16.01.2026 oraz polskich źródeł: Antyweb z dnia 18.10.2026 i Prawo.pl w zakresie obowiązków wynikających z art. 50 AI Act.
Cytat z komunikatu Canon Inc. został zweryfikowany z oryginalnym anglojęzycznym materiałem źródłowym. Cytat mec. Tomasza Zalewskiego pochodzi z publikacji Prawo.pl.
Komentarz redakcyjny i ocena kontekstu branżowego: Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl.
Artykuł będzie aktualizowany w miarę pojawiania się nowych informacji w temacie patentu Canona na aparat z dwoma sensorami oraz wdrożeń standardu C2PA.
