Relacje między Anthropic a administracją Trumpa przez ostatnie miesiące przypominały raczej wojnę na słowa niż dialog technologiczny. W piątek coś się jednak zmieniło.
Biały Dom potwierdził, że spotkanie z CEO Anthropic, Dario Amodeim, przebiegło w „produktywnej i konstruktywnej” atmosferze. Amodei rozmawiał z sekretarzem skarbu Scottem Bessent oraz szefową personelu Białego Domu Susie Wiles. Informację podał jako pierwszy serwis Axios.
Mythos w tle rozmów
Spotkanie odbyło się zaledwie tydzień po tym, jak Anthropic wypuściło podgląd modelu Claude Mythos – narzędzia, które firma określa jako zdolne do wykonywania niektórych zadań hakerskich i z zakresu cyberbezpieczeństwa lepiej niż człowiek. Dostęp do Mythos otrzymały jak dotąd tylko kilkadziesiąt firm. Badacze opisują model jako „strikingly capable at computer security tasks” (zdumiewająco zdolny w zadaniach z zakresu bezpieczeństwa komputerowego). Według Anthropic narzędzie potrafi:
- wykrywać błędy ukryte w kilkudziesięcioletnich bazach kodu,
- autonomicznie znajdować sposoby ich wykorzystania,
- działać bez nadzoru człowieka przy analizie podatności systemów.
To właśnie te możliwości sprawiają, że Mythos budzi jednocześnie zainteresowanie rządu i poważne obawy dotyczące bezpieczeństwa.
Technologia zbyt ważna, żeby ją ignorować
Piątkowe spotkanie to wyraźny sygnał, że administracja Trumpa – mimo ostrej retoryki – nie może pozwolić sobie na trwałe odcięcie się od technologii Anthropic. Biały Dom wydał oświadczenie, w którym napisał, że „omówiono możliwości współpracy, a także wspólne podejścia i protokoły dotyczące wyzwań związanych ze skalowaniem tej technologii”. Dodano, że rozmowy „zbadały równowagę między rozwojem innowacji a zapewnieniem bezpieczeństwa”.
Trudno nie dostrzec w tym spotkaniu pragmatyzmu po obu stronach. Anthropic buduje modele, których możliwości w obszarze cyberbezpieczeństwa są po prostu zbyt duże, żeby rząd mógł je zignorować – zwłaszcza w kontekście rywalizacji z Chinami. Z drugiej strony, firma słusznie broni się przed etykietą „zagrożenia dla łańcucha dostaw” i nieograniczonym dostępem do swoich narzędzi. Pytanie, które naprawdę warto postawić, brzmi: gdzie kończy się uzasadnione użycie AI przez wojsko, a zaczyna ryzyko masowej inwigilacji? Na to pytanie piątkowe spotkanie nie dało odpowiedzi.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Pozew, etykieta i słowa Trumpa
Kontekst polityczny tego spotkania jest wyjątkowo skomplikowany. W marcu Anthropic złożyło pozew przeciwko Departamentowi Obrony i innym agencjom federalnym, po tym jak firma została oznaczona jako „supply chain risk” (zagrożenie dla łańcucha dostaw). To pierwszy przypadek w historii USA, kiedy amerykańska firma publicznie otrzymała taką etykietę – oznaczającą, że technologia nie jest wystarczająco bezpieczna do użytku rządowego.
Anthropic argumentuje w sądzie, że decyzja była zwykłym odwetem ze strony sekretarza obrony Pete’a Hegsetha. Powód? Amodei odmówił Pentagonowi nieograniczonego dostępu do swoich narzędzi AI, obawiając się, że mogłyby być wykorzystane do masowej inwigilacji obywateli lub w pełni autonomicznych systemów bojowych. Federalny sąd w Kalifornii w dużej mierze przyznał Anthropic rację, jednak sąd apelacyjny odmówił tymczasowego wstrzymania oznaczenia „supply chain risk”.
Mimo to narzędzia Anthropic są nadal używane w wielu agencjach rządowych, które korzystały z nich przed wydaniem tej decyzji – wynika z dokumentów sądowych. Firma współpracuje z rządem i wojskiem od 2024 roku.
Trump: „No idea”
Tylko dwa miesiące temu Biały Dom publicznie nazwał Anthropic „radykalnie lewicową, woke firmą”. Sam Trump pisał w mediach społecznościowych, że firma jest prowadzona przez „left wing nut jobs” (lewackich wariatów), którzy próbują „strong arm” (wymuszać) na wojsku swoje warunki. „We don’t need it, we don’t want it, and will not do business with them again!” (Nie potrzebujemy tego, nie chcemy tego i nie będziemy z nimi więcej robić interesów!) – pisał prezydent.
Gdy w piątek dziennikacze zapytali Trumpa o wizytę Amodeiego w Białym Domu podczas wydarzenia w Phoenix w Arizonie, prezydent odpowiedział, że nie ma o tym „żadnego pojęcia”.
Trudno powiedzieć, czy to dyplomatyczna nieznajomość tematu, czy rzeczywista nieświadomość. Tak czy inaczej – spotkanie się odbyło, a technologia znowu okazała się silniejsza od polityki.
