Jeff Bezos oficjalnie przerwał milczenie. Przez kilka miesięcy krążyły przecieki, spekulacje i urywkowe doniesienia o tajemniczym projekcie, który skupował talenty i cicho zbierał gotówkę. Dziś wiemy już niemal wszystko.
Kluczowe fakty:
- Startup Prometheus ogłosił zamknięcie rundy Series B na kwotę 12 miliardów dolarów, osiągając wycenę na poziomie 41 miliardów dolarów.
- Jeff Bezos pełni funkcję co-CEO startupu razem z Vikiem Bajajem – byłym pracownikiem Google X, współzałożycielem Verily oraz profesorem Stanford University School of Medicine.
- Jest to pierwsza rola CEO Bezosa od 2021 roku, gdy przekazał kierownictwo Amazona Andy'emu Jassy'emu.
Startup Prometheus (wcześniej funkcjonujący pod nazwą Project Prometheus) ogłosił w czwartek, 11 czerwca, zamknięcie rundy Series B na kwotę 12 miliardów dolarów przy wycenie spółki na poziomie 41 miliardów dolarów. To nie jest mały zastrzyk gotówki na rozruch. To sygnał, że Bezos gra o coś naprawdę dużego.
Kim są ludzie za Prometheusem?
Bezos współzarządza startupem jako co-CEO razem z Vikiem Bajajem, naukowcem z wykształcenia fizykiem i chemikiem, byłym pracownikiem Google X oraz współzałożycielem Verily, czyli laboratorium badań nad naukami przyrodniczymi należącego do Alphabetu. Bajaj jest też profesorem na Stanford University School of Medicine. To nie jest przypadkowy dobór. Połączenie eksperta od skalowania gigantycznych biznesów z kimś, kto rozumie naukę od podstaw, ma tutaj sens.
Dla Bezosa to pierwsza rola CEO od czasu, gdy w 2021 roku oddał stery Amazona Andy’emu Jassy’emu. Przez kilka lat trzymał się z daleka od operacyjnych stanowisk, koncentrując się na Blue Origin i inwestycjach. Teraz mówi wprost: zaczął jako inwestor pod koniec 2024 roku, ale z czasem tak bardzo zaimponowało mu to, co widział, że postanowił zaangażować się w pełni. Cytat z wywiadu dla CNBC:
„I became so impressed by what was happening and the potential that I decided I couldn’t sit on the sidelines and I needed to jump in with both feet.”
(Byłem tak pod wrażeniem tego, co się działo i jakie są możliwości, że zdecydowałem, że nie mogę siedzieć z boku i musiałem skoczyć na głęboką wodę.)
Co tak naprawdę robi Prometheus?
Tutaj wiele osób się myliło, i sam Bezos to wyprostował już kilka tygodni temu. Prometheus nie zajmuje się robotami. Ani modelem językowym dla konsumentów. Ani kolejnym asystentem AI do poczty elektronicznej.
Chodzi o coś, co Bezos nazywa „artificial general engineer”, czyli sztucznym ogólnym inżynierem. AI, która potrafi projektować fizyczne obiekty, przewidywać ich właściwości i wspomagać cały łańcuch produkcji, od szkicu na tablicy po gotowy produkt.
Bajaj w rozmowie z CNBC posłużył się przykładem silnika odrzutowego. Jego zaprojektowanie, prototypowanie i doprowadzenie do produkcji zajmuje dziesiątki inżynierów przez dekadę lub dłużej. To jeden z najbardziej skomplikowanych procesów twórczych, jakich dokonują ludzie. A Prometheus chce ten proces przyspieszyć radykalnie, traktując go od początku do końca jako problem do rozwiązania przez AI.
Branże, na które celuje spółka, to między innymi:
- przemysł lotniczo-kosmiczny
- motoryzacja i zaawansowana produkcja przemysłowa
- półprzewodniki i chipy
- opracowywanie leków
Skąd tyle pieniędzy przed pokazaniem jakiegokolwiek produktu?
Prometheus zebrał łącznie, licząc obie rundy, ponad 18 miliardów dolarów, zanim cokolwiek publicznie pokazał. Inwestorzy w rundzie Series B to JPMorgan, BlackRock, Goldman Sachs, DST Global i Arch Venture Partners. Sam Bezos uczestniczył w obu rundach finansowania jako inwestor.
Firma liczy dziś około 150 pracowników z biurami w San Francisco oraz zespołami w Londynie i Zurychu. Bezos nie podał harmonogramu produktowego, ale sygnalizuje, że pierwsze wdrożenia są już blisko.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl:
Prometheus to interesujący przypadek, bo wymyka się schematom, do których przyzwyczaił nas ostatni wyścig AI. Nie kolejny czatbot, nie kolejny model językowy, który ma „zmienić świat”. Bezos stawia na coś konkretnego, na przyspieszenie pracy inżynierów projektujących fizyczne produkty. I to mi się podoba. Mam jednak pytanie, na które nie znalazłem odpowiedzi w żadnym z wywiadów: kto będzie głównym odbiorcą tych narzędzi? Giganci przemysłowi mają już swoje działy R&D, własne procesy i własne dane. Czy kupią technologię od zewnętrznego dostawcy, nawet jeśli stoi za nim Bezos? A jeśli Prometheus będzie przejmował firmy produkcyjne, żeby wdrażać swoją AI od środka, to już nie jest startup technologiczny, to fundusz przemysłowy z komponentem AI. Obie ścieżki są możliwe. Obie niosą ryzyko. I szczerze, ciekawi mnie bardziej ta druga.
„Historia wyciekała sama, więc postanowiliśmy przemówić”
Bezos nie ukrywa, że nie planował ujawniać szczegółów w tym momencie. Powiedział w wywiadzie, że historia zaczęła „wypływać” sama, a jeśli zostawi po sobie próżnię informacyjną, media wypełnią ją nonsensem.
Trochę zabawne, bo przez kilka miesięcy to właśnie się działo. Krążyły doniesienia o potencjalnym funduszu o wartości nawet 100 miliardów dolarów, który miałby przejmować firmy produkcyjne zagrożone przez AI. Bezos potwierdził tylko tyle: Prometheus może wchodzić w posiadanie części spółek, które skorzystałyby na jego technologii. Ale fundusz o wartości 100 miliardów? Komentarza brak.
A co z Blue Origin?
Na koniec rozmowy z CNBC, prowadzonej przez Davida Fabera w siedzibie Prometheusa w San Francisco, padły pytania o Blue Origin. Pod koniec maja rakieta New Glenn eksplodowała podczas testów na stanowisku startowym na Florydzie. Bezos skomentował to krótko:
„It was a very bad day for Blue, very tough on the whole team.”
(To był bardzo zły dzień dla Blue. Bardzo trudny dla całego zespołu.)
Dodał, że firma się zbiera, odbudowuje stanowisko startowe i liczy na powrót do lotów jeszcze przed końcem tego roku. A przy okazji wspomnianego IPO SpaceX, zaplanowanego na piątek: „Będę obserwował razem z resztą z was.”
Bezos wrócił. I tym razem nie buduje rakiet na własny rachunek.
