Google ogłosiło w czerwcu 2026 roku coś, na co użytkownicy smartfonów czekali od dawna, choć niewielu potrafiłoby to dokładnie nazwać: system wykrywający sfałszowane połączenia telefoniczne, w których oszuści podszywają się pod bliskie osoby za pomocą klonowania głosu opartego na sztucznej inteligencji. Nowa funkcja trafi do urządzeń z Androidem 12+ już w tym miesiącu, startując od Pixeli.
Kluczowe fakty:
- Google ogłosiło w czerwcu 2026 roku nową funkcję dla Androida 12+, która wykrywa sfałszowane połączenia telefoniczne wykorzystujące klonowanie głosu oparte na sztucznej inteligencji. Wdrożenie rozpoczyna się od urządzeń Pixel.
- Oszuści łączą dwie techniki: podszywanie się pod numer telefonu znajomej osoby oraz technologię deepfake, która pozwala brzmieć identycznie jak ta osoba, co uniemożliwia odróżnienie syntetycznego głosu od prawdziwego.
- Według raportu INTERPOL z marca 2026 roku oszustwa z podszywaniem się pod inne osoby generują ponad 400 miliardów dolarów strat globalnych rocznie, a same Stany Zjednoczone odnotowały w 2024 roku straty w wysokości 2,95 miliarda dolarów.
Gdy „Mama” dzwoni, a to nie mama
Wyobraź sobie: telefon wyświetla imię mamy. Odbierasz. Brzmi dokładnie jak ona, ten sam ton, ten sam głos. Ale po drugiej stronie jest oszust, który używa narzędzi AI do podszywania się pod nią i wyłudzenia pieniędzy pod pretekstem fałszywej sytuacji kryzysowej.
To nie fabuła thrillera. Eksperci od lat ostrzegają, że deepfake’owe klonowanie głosu stało się na tyle dopracowane, że większość ludzi po prostu nie jest w stanie odróżnić syntetycznego głosu od prawdziwego. I właśnie dlatego samo patrzenie na caller ID przestało wystarczać.
Oszuści łączą dwie techniki: podszywają się pod numer telefonu kontaktu, kierując połączenia przez oprogramowanie internetowe tak, by wyglądało, że dzwoni znajoma osoba, a następnie używają powszechnie dostępnej technologii deepfake, by brzmieć dokładnie jak ta osoba.
Skala problemu jest gigantyczna
Zanim przejdę do samej funkcji, jedna liczba robi wrażenie. Raport INTERPOL z marca 2026 roku wskazuje, że oszustwa z podszywaniem się pod inne osoby odpowiadają za ponad 400 miliardów dolarów strat globalnych rocznie. Same Stany Zjednoczone odnotowały w 2024 roku straty rzędu 2,95 miliarda dolarów.
Cztery. Setki. Miliardów.
I to tylko oficjalnie zgłoszone przypadki. W Polsce skala tego procederu jest trudna do zmierzenia, bo większość ofiar po prostu nie zgłasza oszustwa. Wstydzą się. Albo nie wiedzą, że mogły cokolwiek zrobić.
Cieszę się, że Google w ogóle podjęło ten temat. Deepfake’owe połączenia to realne zagrożenie, nie science fiction. Ale mam jedno poważne zastrzeżenie: ta ochrona działa wyłącznie wtedy, gdy obie strony używają Phone by Google. Czyli jeśli twoja mama ma iPhone’a albo jakikolwiek inny aparat telefoniczny bez tej aplikacji, jesteś dokładnie tak samo narażony jak wcześniej. To nie jest ochrona systemowa, to jest ochrona w obrębie zamkniętego ekosystemu. Pytanie, czy to nie za mało na skalę problemu, który dotyczy wszystkich, bez względu na markę telefonu?
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Jak to działa technicznie?
Funkcja jest domyślnie włączona i działa automatycznie w tle. Można to porównać do cyfrowego uścisku dłoni między urządzeniami. Gdy kontakt do ciebie dzwoni i oboje używacie Phone by Google, jego urządzenie wysyła w czasie rzeczywistym cichą wiadomość potwierdzającą, że połączenie jest prawdziwe i faktycznie pochodzi z jego telefonu. Cyfrowy uścisk dłoni korzysta z szyfrowanego end-to-end protokołu RCS, więc jest w pełni prywatny.
Jeśli oszust próbuje podszyć się pod twój kontakt, tego sygnału potwierdzającego po prostu nie będzie. Twój telefon natychmiast to wykryje i zweryfikuje z prawdziwym urządzeniem kontaktu. Jeśli tamto urządzenie odpowie, że nie wykonuje żadnego połączenia, na ekranie pojawi się ostrzeżenie z zaleceniem natychmiastowego rozłączenia.
Ważne szczegóły techniczne:
- Wymaga, by obie strony używały Phone by Google jako domyślnego dialera
- Potrzebna jest obsługa RCS w Google Messages
- Funkcję można wyłączyć w ustawieniach aplikacji
- Google zbudowało tę funkcję na otwartym standardzie RCS, co teoretycznie pozwala innym producentom i deweloperom ją zaadoptować
Nie tylko detekcja deepfake’ów. Co jeszcze przynosi czerwcowy Feature Drop?
Google June Feature Drop to co roku porcja nowości rozsiana po różnych aplikacjach. W tym roku lista jest całkiem konkretna.
AirDrop przez Quick Share trafia teraz na znacznie więcej urządzeń. Wśród obsługiwanych telefonów znalazły się wszystkie Pixele od modelu 8a wzwyż, Galaxy S24 do S26, Galaxy Z Fold 6 i nowsze, Flip 6 i nowsze, Z Trifold, seria Oppo Find X9, Oppo Find N6, Honor Magic V6, Vivo X300 oraz OnePlus 15. Wkrótce dołączą Oppo Find X8, Motorola razr fold 2026 i Honor Magic 8 Pro.
Google Photos dostaje funkcję „Wardrobe”, która kataloguje ubrania widoczne w zdjęciach z biblioteki i pozwala wirtualnie przymierzać zestawy. Funkcja trafi w przyszłym tygodniu do użytkowników w USA, Indiach i Brazylii z Androidem 10+.
Play Books z kolei otrzymuje funkcję „Catch me up”, dzięki której można wrócić do czytanej książki z krótkim podsumowaniem fabuły, a zaznaczony fragment można skomentować pytaniem do AI.
Pixel AirDrop, czyli koniec frustracji między androidowcami a użytkownikami iPhone’ów?
Rozszerzenie AirDrop przez Quick Share to temat, który w Polsce może budzić więcej emocji niż wykrywanie deepfake’ów. Google i Apple nawiązały współpracę w listopadzie 2025, umożliwiając wymianę plików między Pixelami a iPhone’ami przez połączenie Quick Share z AirDrop. Początkowo dotyczyło to wyłącznie serii Pixel 10. Teraz zakres się drastycznie poszerza.
Dla wszystkich, którzy na spotkaniach służbowych przeklinali, że ktoś ma iPhone’a i nie da się przesłać pliku „normalnie”, to jest zmiana, którą odczują w codziennym życiu. Zwłaszcza w Polsce, gdzie na rynku dominuje mieszanka urządzeń z różnych półek cenowych.
Android 17 nadchodzi
Google zapowiada rychłe pojawienie się Androida 17 dla Pixeli, z innymi producentami podążającymi niedługo po nich. Czerwcowy Feature Drop to de facto przystawka przed głównym daniem sezonu.
Wykrywanie sfałszowanych połączeń to krok w dobrym kierunku. Naprawdę. Ale realną ochronę da dopiero wtedy, gdy technologia stanie się standardem branżowym, a nie ekskluzywnością jednej platformy. Google deklaruje, że o to właśnie chodzi z otwartym standardem RCS. Zobaczymy, czy konkurencja rzeczywiście po to sięgnie.
