Po latach milczenia Amazon opublikował pierwsze w historii dane dotyczące zużycia wody przez swoje centra danych na całym świecie. Liczba robi wrażenie: 9,5 miliarda litrów w 2025 roku, czyli około 2,5 miliarda galonów. Tyle samo wody Amerykanie zużywają do podlewania trawników przez jakieś 36 godzin. Przynajmniej według własnych wyliczeń firmy.
Kluczowe fakty:
- Amazon po raz pierwszy w historii opublikował dane o zużyciu wody przez swoje centra danych – w 2025 roku wyniosło ono 9,5 miliarda litrów, a firma nie udostępniła żadnych danych historycznych do porównania.
- Amazon deklaruje wskaźnik efektywności wodnej na poziomie 0,12 l/kWh, co ma stanowić siedmiokrotną przewagę nad branżową średnią wynoszącą 0,84 l/kWh; dla porównania Microsoft osiągnął 0,27 l/kWh, a Google historycznie około 1,15 l/kWh.
- Około 90% czasu centra danych Amazona chłodzone są powietrzem zewnętrznym bez użycia wody, a aktywne chłodzenie ewaporacyjne stosowane jest przez mniej niż 10% czasu w roku.
Brzmi jak dużo? Amazon twierdzi, że wręcz przeciwnie.
Późno, ale jednak
Google, Meta i Microsoft raportują swoje dane o zużyciu wody od co najmniej 2020 roku. Amazon dołącza do tego grona dopiero teraz, w czerwcu 2026. Nie opublikował przy tym żadnych danych historycznych, co samo w sobie mówi całkiem sporo. Trudno ocenić trend bez punktu odniesienia.
Firma zapewnia jednak, że między 2024 a 2025 rokiem udało się obniżyć całkowite zużycie wody o 2%, mimo że liczba centrów danych na świecie wciąż rosła. To byłoby coś naprawdę rzadkiego w tej branży, gdzie zużycie wody generalnie rośnie rok do roku, ciągnięte przez boom na infrastrukturę AI.
Siedem razy lepiej niż średnia? Liczby trzeba czytać ostrożnie
Amazon chwali się wskaźnikiem efektywności wodnej na poziomie 0,12 litra na kilowatogodzinę zużytej energii elektrycznej. Dla porównania, branżowa średnia to według firmy 0,84 l/kWh, co daje Amazonowi siedmiokrotną przewagę. Dla zestawienia: Microsoft osiągnął w 2025 roku wynik 0,27 l/kWh, a Google historycznie plasuje się w okolicy 1,15 l/kWh.
Skąd ta różnica? Przede wszystkim z technologii chłodzenia. Około 90% czasu centra danych Amazona chłodzone są powietrzem zewnętrznym, bez użycia wody w ogóle. Dopiero przy wyższych temperaturach włącza się tzw. evaporative cooling, gdzie woda paruje i obniża temperaturę powietrza o kilka stopni. Amazon twierdzi, że aktywne chłodzenie wodne używane jest przez mniej niż 10% czasu w roku.
Brandon Oyer, szef ds. energii i wody na region Ameryk w AWS, mówi wprost:
„I think a water efficiency metric is the best metric to focus on. If you can do more with less, then that is the best way to scale up.” / „Uważam, że wskaźnik efektywności wodnej to najlepsza miara. Jeśli możesz robić więcej, zużywając mniej, to jest najlepszy sposób na skalowanie.”
I tu zaczyna się dyskusja.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Doceniam, że Amazon w końcu zdecydował się na ujawnienie tych danych. Transparentność, choćby spóźniona, jest lepsza niż jej brak. Ale widzę tu kilka problemów, o których nie możemy zapominać. Po pierwsze, brak danych historycznych sprawia, że nie możemy ocenić, czy firma rzeczywiście się poprawia, czy tylko teraz opowiada dobrą historię. Po drugie, liczby dotyczą wyłącznie własnych obiektów Amazona. Centra kolokacyjne, czyli miejsca, gdzie firma wynajmuje moc obliczeniową od innych operatorów, stanowiły około jednej piątej jej całkowitej infrastruktury w 2024 roku i nie zostały uwzględnione w raporcie. Po trzecie, i to chyba najbardziej mnie niepokoi, nikt nie liczy wody zużywanej przez elektrownie zasilające te centra. A to może być nawet więcej niż to, co wypływa bezpośrednio z rurki chłodzącej. Czy naprawdę możemy mówić o pełnym obrazie ekologicznym, pomijając połowę układanki?
5,8 miliarda galonów do oddania społecznościom
Amazon ogłosił też plan zwrotu wody. Firma twierdzi, że jest już w 75% na drodze do swojego celu „water positive” na 2030 rok, co oznacza zwracanie lokalnym społecznościom i środowisku więcej wody, niż się pobiera. W 2025 roku na każde cztery zużyte galony wracały trzy.
Realizowane jest to na kilka sposobów:
- 26 centrów danych działa już w 100% na wodzie odzyskanej ze stacji uzdatniania ścieków
- 130 obiektów korzysta częściowo z wody odzyskanej
- ponad 50 projektów wodnych ma docelowo zwracać do środowiska ponad 5,8 miliarda galonów rocznie, od magazynowania wody w akwifery w stanie Oregon po ograniczanie zużycia wody w rolnictwie
To sporo. Ale uczciwie patrząc, są to głównie dane deklarowane, przed pełną realizacją.
Społeczności lokalne mówią dość
Nie bez powodu Amazon zdecydował się na to ujawnienie właśnie teraz. Lokalne społeczności w USA, ale i w Europie, coraz głośniej sprzeciwiają się budowie kolejnych centrów danych. Obawy są różne: wpływ na lokalne sieci wodne, rachunki za prąd, hałas. Do tego dochodzą inwestorzy, którzy przed doroczymi walnymi zgromadzeniami zaczęli żądać bardziej szczegółowych danych, nie zagregowanych wskaźników ogólnych, ale raportowania na poziomie poszczególnych obiektów i lokalizacji.
Na razie tylko Google i Meta raportują zużycie wody na poziomie każdej gminy, w której działają. I to dopiero po tym, jak centrum danych jest już uruchomione, nie w fazie planowania, gdy decyzje lokalizacyjne jeszcze można zmienić.
Całe środowisko technologiczne stoi zresztą przed poważnym wyzwaniem. Tylko w Ameryce Północnej centra danych zużyły w 2025 roku łącznie około biliona litrów wody. Lawrence Berkeley National Laboratory przewiduje, że do 2028 roku samo bezpośrednie zużycie wody do chłodzenia w USA może wzrosnąć do blisko 125 miliardów litrów rocznie, czyli podwoić się w porównaniu do 2023.
Amazon zrobił krok w dobrym kierunku. Czy wystarczający? To się okaże, gdy pojawią się kolejne raporty i, przede wszystkim, dane historyczne, których dziś brakuje.
