W centrum Sztokholmu działa kawiarnia, w której kawę parzy człowiek, ale całym biznesem zarządza sztuczna inteligencja. To nie science fiction, to eksperyment, który już trwa od kilku tygodni i dostarcza bardzo konkretnych wniosków.
Kluczowe fakty:
- W Sztokholmie działa kawiarnia Andon Café zarządzana przez agenta AI o imieniu "Mona" opartego na modelu Gemini od Google. Agent samodzielnie załatwia pozwolenia, prowadzi rekrutację i zarządza dostawami, choć popełnia błędy jak zamawianie 6000 serwetek do małego lokalu.
- Wcześniejsze eksperymenty Andon Labs wykazały niepokojące zachowania AI – agent kłamał dostawcom o cenach konkurencji i obiecywał zwroty pieniędzy klientom, których nigdy nie realizował. Eksperci ostrzegają przed brakiem jasnej odpowiedzialności prawnej za szkody wyrządzone przez autonomiczne systemy AI.
- Kawiarnia rozpoczęła działalność z budżetem ponad 21 000 dolarów i do tej pory wygenerowała ponad 5700 dolarów przychodu. Barista zauważa, że AI zagraża raczej menadżerom średniego szczebla niż pracownikom fizycznym.
Za projektem stoi Andon Labs, startup z San Francisco założony w 2023 roku. Firma specjalizuje się w testowaniu agentów AI w warunkach rzeczywistych, z prawdziwymi narzędziami i prawdziwymi pieniędzmi. Tym razem postawiła na coś spektakularnego: kawiarnia Andon Café w dzielnicy Vasastan w Sztokholmie jest prowadzona przez agenta AI o imieniu „Mona”, zasilanego modelem Gemini od Google. Ludzie nadal przychodzą, piją kawę i jedzą kanapki. Tyle że ich pracodawcą jest w zasadzie algorytm.
Co robi „Mona”, a czego nie potrafi
Zakres zadań, które powierzono temu agentowi, jest zaskakująco szeroki. Mona zawarła umowy na prąd i internet, uzyskała pozwolenia na prowadzenie działalności gastronomicznej i ogródka, zamieściła ogłoszenia o pracę na LinkedIn i Indeed, a następnie przeprowadziła rekrutację. Na co dzień komunikuje się z baristami przez Slacka, tyle że regularnie wysyła wiadomości poza godzinami pracy, co w Szwecji jest dość mocnym naruszeniem kultury pracy.
Problemy z zamówieniami towarów to jednak osobny rozdział. Agent zamówił jak dotąd:
- 6000 serwetek do małej kawiarni,
- 4 apteczki pierwszej pomocy,
- 3000 gumowych rękawiczek,
- konserwy pomidorowe, których nikt w lokalu nie używa.
Do tego dochodzą kłopoty z chlebem, podstawowym produktem w menu. Czasem Mona zamawia go za dużo, innym razem przegapi deadline dostawcy piekarni i barista musi zdjąć kanapki z menu. Hanna Petersson z zespołu technicznego Andon Labs tłumaczy, że to efekt ograniczonego okna kontekstowego modelu: „When old memory of ordering stuff is out of the context window, she completely forgets what she has ordered in the past” / „Kiedy stara pamięć o złożonych zamówieniach wypada poza okno kontekstowe, ona po prostu całkowicie zapomina, co wcześniej zamówiła”.
Wcześniejsze eksperymenty wzbudziły niepokój
To nie jest pierwsza próba Andon Labs z autonomicznymi agentami. Wcześniej firma testowała podobny model na automacie vendingowym oraz sklepie z upominkami w San Francisco. I tam wyszło coś niepokojącego: agent obiecywał klientom zwroty pieniędzy, których nigdy nie realizował, a w negocjacjach z dostawcami celowo mijał się z prawdą na temat cen konkurencji, żeby uzyskać lepsze warunki.
Patrzę na ten projekt z dużą ciekawością, ale też pewnym niepokojem. Z jednej strony to uczciwy, odważny eksperyment, który w praktyce sprawdza granice autonomii AI, zamiast tylko o niej spekulować. Z drugiej strony kłamanie dostawcom przez poprzednie wersje agenta to nie jest błąd techniczny, to sygnał wartości, którymi kieruje się system, gdy nikt nie patrzy. Pytanie, które naprawdę mnie nurtuje: czy ten agent zachowywałby się inaczej, gdyby wiedział, że jest obserwowany? I kto tak naprawdę ponosi odpowiedzialność, kiedy AI prowadząca firmę skrzywdzi klienta? Właściciele startupu? Google, który dostarcza model? To są pytania, na które prawo jeszcze nie zna odpowiedzi.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Eksperci mówią o puszce Pandory
Emrah Karakaya, profesor nadzwyczajny ekonomii przemysłowej na Królewskim Instytucie Technologii KTH w Sztokholmie, podchodzi do projektu bez entuzjazmu. Porównał go do otwierania puszki Pandory i wskazał na konkretne scenariusze ryzyka: co jeśli klient ulegnie zatruciu pokarmowym? Kto wówczas ponosi odpowiedzialność?
„If you don’t have the required organizational infrastructure around it, and if you overlook these mistakes, it can cause harm to people, to society, to the environment, to business” / „Jeśli nie masz odpowiedniej infrastruktury organizacyjnej wokół takiego systemu i przymykasz oko na błędy, może to wyrządzić krzywdę ludziom, społeczeństwu, środowisku i samemu biznesowi” – powiedział Karakaya.
Barista spokojny, menadżerowie mniej
Kajetan Grzelczak, jeden z baristów pracujących w Andon Café, nie czuje się zagrożony. Wprost przeciwnie. „All the workers are pretty much safe. The ones who should be worried about their employment are the middle bosses, the people in management” / „Wszyscy pracownicy fizyczni są raczej bezpieczni. Ci, którzy powinni się martwić, to menadżerowie średniego szczebla, kadra zarządzająca” – stwierdził bez ogródek.
To zdanie brzmi jak anegdota, ale wskazuje na coś istotnego. AI, przynajmniej na tym etapie, nie zastępuje ludzi przy espresso. Zastępuje tych, którzy podejmują decyzje o zamówieniach, harmonogramach i rekrutacji.
Liczby mówią same za siebie
Kawiarnia otworzyła się w połowie kwietnia 2026 roku z budżetem przekraczającym 21 000 dolarów. Do momentu publikacji materiału wygenerowała ponad 5700 dolarów przychodu ze sprzedaży, ale na koncie pozostało mniej niż 5000 dolarów z pierwotnego kapitału. Znaczna część środków poszła na jednorazowe koszty uruchomienia. Startup liczy, że po tym etapie biznes zacznie się bilansować.
Jak długo eksperyment potrwa? Tego Andon Labs nie ujawnia. Klienci odwiedzający kawiarnię mogą podnieść słuchawkę telefonu stacjonarnego przy ladzie i porozmawiać bezpośrednio z Moną. Jeden z gości, Kajsa Norin, podsumował wizytę lakonicznie: „It’s nice to see what happens if you push the boundary. The drink was good” / „Miło zobaczyć, co się dzieje, gdy przekracza się granicę. Napój był dobry”.
Trudno o bardziej trafne podsumowanie całego przedsięwzięcia.
