Donald Trump wrzucił na swój profil w Truth Social wygenerowany przez AI wizerunek siebie w roli Jezusa Chrystusa. Stało się to dosłownie kilkadziesiąt minut po tym, jak ostro zaatakował papieża Leona XIV, nazywając go „słabym” i „strasznym”. Kontrowersji nie brakuje.
Na grafice Trump ubrany jest w powłóczyste szaty, jego dłoń spoczywa na leżącym mężczyźnie, którego – jak można się domyślić – uzdrawia. Wokół pełno symboliki: flaga USA, Statua Wolności, Pomnik Lincolna, orły bieliki, wojskowe samoloty i anielskie postacie w mundurach. Obraz sprawia wrażenie religijnej ikony połączonej z patriotycznym plakatem wyborczym.
Post natychmiast wywołał lawinę komentarzy. Część internautów kpiła, część wyrażała oburzenie. Nawet wierni sojusznicy Trumpa nie zostawili na nim suchej nitki.
Jak doszło do konfliktu?
Wszystko zaczęło się od rosnących napięć między Białym Domem a Watykanem. Leon XIV, pierwszy amerykański papież w historii Kościoła, od miesięcy krytykuje politykę administracji Trumpa.
Papież wprost potępił wojnę USA z Iranem jako „niesprawiedliwą”. Gdy Trump zagroził Iranowi słowami „tonight, an entire civilization will die / dziś w nocy umrze całe cywilizacja”, Leon XIV określił takie sformułowanie jako „truly unacceptable / absolutnie nie do przyjęcia”. Skrytykował też deportacje przeprowadzane przez ICE, nazywając traktowanie migrantów „nieludzkim” i „obelgą dla Bogiem danej godności człowieka”. Odmówił przyjazdu do USA na obchody 250-lecia niepodległości, wybierając zamiast tego spotkanie z migrantami.
To wszystko wystarczyło, żeby Trump wziął go na celownik.
„WEAK on Crime, and terrible for Foreign Policy”
W obszernym wpisie na Truth Social Trump napisał m.in.:
„Pope Leo is WEAK on Crime, and terrible for Foreign Policy. He talks about 'fear’ of the Trump Administration, but doesn’t mention the FEAR that the Catholic Church, and all other Christian Organizations, had during COVID when they were arresting priests, ministers, and everybody else, for holding Church Services.”
„Papież Leon jest SŁABY w kwestii przestępczości i fatalny w polityce zagranicznej. Mówi o 'strachu’ przed administracją Trumpa, ale nie wspomina o STRACHU, który Kościół katolicki i wszystkie inne organizacje chrześcijańskie odczuwały podczas COVID, kiedy aresztowano księży, pastorów i wszystkich innych za organizowanie nabożeństw.”
Poszedł dalej. Stwierdził, że Leon XIV w ogóle nie byłby papieżem, gdyby nie Trump: „If I wasn’t in the White House, Leo wouldn’t be in the Vatican / Gdyby mnie nie było w Białym Domu, Leona nie byłoby w Watykanie.” Przyznał też, że bardziej lubi brata papieża, bo „Louis jest w pełni MAGA.”
Gdy lądował na Joint Base Andrews w Maryland, dogryzł dziennikarzom: „I’m not a big fan of Pope Leo. He’s a very liberal person, and he’s a man that doesn’t believe in stopping crime / Nie jestem fanem papieża Leona. To bardzo liberalna osoba i człowiek, który nie wierzy w powstrzymywanie przestępczości.”
Co na to papież?
Leon XIV, choć stara się nie wymieniać Trumpa z nazwiska, odpowiedział pośrednio:
„God does not bless any conflict. Anyone who is a disciple of Christ, the Prince of Peace, is never on the side of those who once wielded the sword and today drop bombs.”
„Bóg nie błogosławi żadnemu konfliktowi. Każdy, kto jest uczniem Chrystusa, Księcia Pokoju, nigdy nie stoi po stronie tych, którzy niegdyś dzierżyli miecz, a dziś zrzucają bomby.”
Podczas modlitwy wielkanocnej papież mówił też o „złudzeniu wszechwładzy” napędzającym wojnę, wzywał przywódców do „dialogu i mediacji” zamiast zasiadania przy stole, gdzie „planuje się zbrojenia i decyduje o śmiercionośnych działaniach.”
Nawet MAGA mówi „dość”
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl:
Nie bez powodu ten temat trafia na łamy AIPORT.pl – bo wygenerowany przez AI wizerunek głowy państwa jako Jezusa Chrystusa to nie jest już tylko polityczny skandal. To symptom czegoś szerszego: AI stała się narzędziem do kreowania wizerunku, do budowania narracji o niemal boskiej wyjątkowości. I tu pojawia się pytanie, które mnie niepokoi bardziej niż sam obrazek: czy w erze generatywnej AI jeszcze rozumiemy granicę między satyrą, propagandą a profanacją? Ktoś tę grafikę stworzył, ktoś ją zaakceptował, ktoś kliknął „opublikuj”. Z jednej strony można powiedzieć, że to tylko post w mediach społecznościowych. Z drugiej – to post prezydenta największego mocarstwa na świecie, który przeczytają miliony wierzących. Warto o tym rozmawiać – bez histerii, ale też bez bagatelizowania.
Co ciekawe, jeden z głosów krytycznych wyszedł ze środowiska bliskiego samemu Trumpowi. Marjorie Taylor Greene, dawna kongresmenka i przez lata wierna sojuszniczka prezydenta, nie gryzła się w język:
W swoim wpisie na X napisała: „On Orthodox Easter, President Trump attacked the Pope because the Pope is rightly against Trump’s war in Iran and then he posted this picture of himself as if he is replacing Jesus. This comes after last week’s post of his evil tirade on Easter and then threatening to kill an entire civilization. I completely denounce this and I’m praying against it!!! / W Prawosławną Wielkanoc prezydent Trump zaatakował papieża – bo papież słusznie sprzeciwia się wojnie Trumpa z Iranem – a potem zamieścił ten obrazek, jakby zastępował Jezusa. To po zeszłotygodniowym złośliwym tyradzie w Wielkanoc i groźbach zabicia całej cywilizacji. Całkowicie to potępiam i modlę się przeciwko temu!!!”
Dodała też wprost: „To więcej niż bluźnierstwo.”
Precedens z papieskimi szatami
To nie pierwszy raz, gdy AI-generowane wizerunki Trumpa w strojach religijnych wywołują dyplomatyczne napięcia. Gdy w maju 2025 roku wybrano Leona XIV na pierwszego amerykańskiego papieża, Trump świętował to na Truth Social z entuzjazmem. Jednak niemal natychmiast zamieścił wygenerowany przez AI obraz siebie w papieskich szatach. Watykan określił to jako „indecent political interference / niestosowną ingerencję polityczną.”
Teraz historia zatoczyła koło. Tylko tym razem skala jest większa, a kontekst poważniejszy.
Sondaż przeprowadzony w marcu 2026 roku wśród zarejestrowanych wyborców pokazuje, że wśród katolików Trumpowi ufa 48%, a 52% ocenia jego prezydenturę negatywnie. Niewielka różnica, ale w kontekście ostatnich wydarzeń ta proporcja może się przesunąć.
AI w służbie politycznego wizerunku
Całe to zdarzenie ma też wymiar czysto technologiczny, który warto odnotować:
- Generatywna AI umożliwia dziś tworzenie przekonujących, wielowarstwowych kompozycji wizualnych w ciągu sekund
- Granica między memem, satyrą polityczną a celową dezinformacją wizualną jest coraz trudniejsza do uchwycenia
- Platformy takie jak Truth Social nie stosują mechanizmów oznaczania treści AI tak konsekwentnie jak Meta czy X
- W kampaniach politycznych wizerunki AI zastępują coraz częściej tradycyjne materiały graficzne
Trump jest jednym z pierwszych przywódców, który w tak otwarty sposób używa AI-generowanych treści jako elementu komunikacji politycznej. I – bez względu na ocenę – stawia to przed mediami, regulatorami i samymi platformami nowe pytania, na które nie mamy jeszcze dobrych odpowiedzi.
