Goldman Sachs opublikował notę analityczną, która powinna dać do myślenia wszystkim tym, którzy liczyli, że rewolucja AI przyniesie szybkie oszczędności. Ekonomista banku Manuel Abecasis wskazał trzy konkretne kanały, przez które sztuczna inteligencja już teraz nakręca inflację w Stanach Zjednoczonych – i nie są to przyszłe scenariusze, lecz zjawiska obserwowane tu i teraz.
Kluczowe fakty:
- Goldman Sachs oblicza, że sztuczna inteligencja podniosła bazowy wskaźnik inflacji PCE o około 0,3 punktu procentowego w ciągu ostatniego roku w USA. Bank spodziewa się podobnego efektu w kolejnych dwunastu miesiącach.
- Centra danych odpowiadają za 40% całego wzrostu zapotrzebowania na energię elektryczną w USA, co przyczyniło się do wzrostu cen prądu o 6,9% rok do roku w 2025 roku. Ceny energii rosną ponad dwukrotnie szybciej niż główny wskaźnik inflacji.
- Firmy technologiczne systematycznie podnoszą ceny swoich produktów, dodając funkcje AI jako uzasadnienie - Microsoft podniósł ceny subskrypcji Microsoft 365, Adobe wprowadził wyższe stawki za narzędzia AI, a Duolingo i Intuit również zaktualizowały swoje cenniki.
Sęk w tym, że korzyści z produktywności, które AI ma przynieść, wciąż są kwestią przyszłości. Koszty już są teraźniejszością.
Elektronika drożeje przez głód na chipy
Pierwszy kanał inflacyjny biegnie przez sektor elektroniki. Gigantyczny popyt na infrastrukturę AI – serwery, akceleratory, pamięci – wywindował ceny kluczowych komponentów, przede wszystkim pamięci cyfrowych i baterii. To z kolei przekłada się na droższe akcesoria komputerowe, a w nadchodzących miesiącach prawdopodobnie uderzy też w ceny smartfonów i laptopów.
Nie jest to żaden zaskakujący mechanizm. Kiedy przemysł technologiczny w krótkim czasie wchłania ogromne ilości określonych komponentów, rynek po prostu reaguje wzrostem cen. Problem polega na tym, że skala jest bezprecedensowa.
Subskrypcje rosną, bo teraz mają „AI w cenie”
Drugi kanał to oprogramowanie. Firmy technologiczne odkryły wygodną formułę: dodają do swoich produktów funkcje oparte na AI i przy okazji podnoszą ceny. Goldman Sachs wymienia konkretne przykłady:
- Microsoft podniósł ceny subskrypcji Microsoft 365
- Adobe wprowadził wyższe stawki powiązane z narzędziami AI
- Duolingo podniósł ceny swojej aplikacji
- Intuit zaktualizował cennik produktów opartych na sztucznej inteligencji
Można to interpretować dwojako. Z jednej strony – firmy rzeczywiście inwestują miliardy w AI i muszą te koszty gdzieś przerzucić. Z drugiej strony – „AI” stało się wygodnym pretekstem do podwyżek, które konsumenci coraz mniej kwestionują, bo trudno im ocenić realną wartość dodaną.
Mam wrażenie, że stajemy wobec klasycznego dylematu technologicznego: technologia, która w długim terminie ma obniżać koszty, w krótkim generuje nowe wydatki. I rozumiem tę logikę. Rozumiem też, że firmy muszą odzyskać inwestycje. Pytanie, które warto zadać, brzmi jednak inaczej: czy te podwyżki są proporcjonalne do wartości, jaką AI faktycznie wnosi dla zwykłego użytkownika? W wielu przypadkach odpowiedź nie jest oczywista. A presja inflacyjna jest jak najbardziej realna – bez względu na to, czy nowe funkcje AI komukolwiek faktycznie pomagają.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Prąd dla centrów danych. Płacisz ty
Trzeci kanał jest chyba najbardziej systemowy. Centra danych napędzające boom AI pochłaniają energię elektryczną w tempie, które nie ma precedensu w historii ostatnich dekad. Po ponad dziesięciu latach stagnacji produkcji energii elektrycznej w USA, wytwarzanie wzrosło o 2,5% w 2024 roku, o 2,4% w 2025 roku, a w marcu 2026 było wyższe o 3% rok do roku. Znaczną część tego wzrostu napędza właśnie popyt ze strony centrów danych.
Ceny prądu wzrosły o 6,9% rok do roku w 2025 roku – to ponad dwukrotność ówczesnej stopy inflacji wynoszącej 2,9%. Goldman szacuje, że wyższe rachunki za energię mogą dołożyć od 0,1 do 0,2 punktu procentowego do głównego wskaźnika inflacji PCE w ciągu najbliższych kilku lat.
Centra danych odpowiadają już za 40% całego wzrostu zapotrzebowania na energię elektryczną, a budowa nowych elektrowni napotyka na bariery regulacyjne oraz niedobory materiałów i siły roboczej. Konsumenci nie mają w tej układance żadnego wpływu – płacą wyższe rachunki niezależnie od tego, czy korzystają z AI, czy nie.
Ile to już kosztuje?
Goldman szacuje, że łączna presja cenowa związana ze sztuczną inteligencją podniosła roczny bazowy wskaźnik inflacji PCE o około 0,3 punktu procentowego w ciągu ostatniego roku, a bazowy CPI o około 0,1 punktu procentowego. I bank spodziewa się podobnego efektu w ciągu kolejnych dwunastu miesięcy.
Abecasis wprost napisał: „So far, however, AI is boosting US inflation” / „Na razie sztuczna inteligencja napędza inflację w USA”.
To nie jest katastroficzna prognoza. To trzeźwa diagnoza, która każe jednak postawić pytanie: jak długo konsumenci będą finansować cudzą rewolucję technologiczną zanim zaczną z niej korzystać?
Dezinflacja AI – jutro, nie dziś
Analitycy Goldman Sachs nie twierdzą, że AI jest trwale inflacyjna. Wprost przeciwnie – bank zakłada, że w dłuższej perspektywie sztuczna inteligencja stanie się czynnikiem dezinflacyjnym, gdy korzyści z wyższej produktywności rozprzestrzenią się w całej gospodarce i zaczną obniżać koszty produkcji w różnych branżach.
Problem polega na asymetrii czasowej. Koszty są już teraz. Korzyści są w prognozie.
Dla przeciętnego konsumenta – zarówno w USA, jak i w Polsce, gdzie presja energetyczna i cenowa w sektorze oprogramowania jest równie odczuwalna – to niezbyt pocieszająca wiadomość. Rewolucja AI obiecuje nam niższe ceny i wyższą produktywność, ale najpierw każe nam za siebie zapłacić. I to gotówką.
