Jedna z największych europejskich firm technologicznych wyraźnie sygnalizuje, że Europa może stracić miliardowe inwestycje w sztuczną inteligencję na rzecz USA i Chin. Siemens, niemiecki gigant przemysłowy, przeznacza miliard euro na rozwój narzędzi AI, ale priorytetem są rynki poza Starym Kontynentem.
„Stojąca woda” kontra „rwąca rzeka”
Roland Busch, prezes Siemens AG, nie owijał w bawełnę w rozmowie z dziennikarzami. Porównał europejskie podejście do AI do „stojącej wody”, podczas gdy gospodarka amerykańska to „rwąca rzeka”, która pędzi do przodu bez zatrzymywania się na regulacyjne rafy.
Busch przeznacza miliard euro na rozwój własnych narzędzi AI, ale priorytetem są inwestycje w USA i Chiny, nie w Europie. To nie jest przypadkowe przesunięcie budżetu. To sygnał.
AI Act i Data Act jako „toksyczne” hamulce
Busch wprost nazwał Data Act „toksycznym” dla rozwoju cyfrowych modeli biznesowych. Zdaniem prezesa Siemens, problemem nie jest brak dostępu do mocy obliczeniowej, ale niemożność uwolnienia zasobów danych, którymi Europa dysponuje.
„Siedzimy na skarbnicy danych w Europie, ale jeszcze nie jesteśmy w stanie z niej skorzystać” („We are sitting on a treasure trove of data in Europe, but we are not yet able to tap into it”) – powiedział Busch w rozmowie z Frankfurter Allgemeine Zeitung.
To nie jest tylko opinia jednego menedżera. Niedawno 46 europejskich prezesów, w tym szefowie ASML, Spotify i Airbusa, apelowało o dwuletnie opóźnienie wdrożenia AI Act, powołując się na potrzebę rozsądnego okresu wdrożenia i uproszczenia nowych przepisów.
Suwerenność technologiczna jako pułapka
Bruksela idzie w przeciwnym kierunku. Komisja Europejska opóźniła już dwukrotnie swój flagowy „pakiet suwerenności technologicznej”. Początkowo planowano jego przyjęcie na 25 marca, potem przesunięto na 15 kwietnia, a teraz termin wyznaczono na 27 maja.
W skład pakietu wchodzą:
- Cloud and AI Development Act (CAIDA), który ma zliberalizować przepisy dotyczące budowy centrów danych
- zaktualizowany Chips Act 2, mający zwiększyć produkcję półprzewodników w UE
- strategia na rzecz otwartego oprogramowania jako alternatywy dla rozwiązań amerykańskich
- plan digitalizacji i wykorzystania AI w energetyce
Busch ostrzegł, że budowanie własnej infrastruktury AI uczyniłoby Europę „bardziej odporną” w dłuższej perspektywie, ale jednocześnie podkreślił, że Europa nie powinna czekać, aż fabryki AI powstaną na jej terenie, zanim zacznie dostosowywać własne modele.
Rozumiem frustrację Buscha i kierunek, który wyznacza. Siemens to firma przemysłowa z ogromnym potencjałem w AI – od cyfrowych bliźniaków po automatyzację fabryk. Jeśli europejskie regulacje sprawiają, że łatwiej jest inwestować w Stanach czy Chinach niż w Niemczech, to mamy poważny problem z sensownością tych regulacji. Ale nie dajmy się ponieść emocjom: Europa naprawdę potrzebuje pewnego poziomu suwerenności technologicznej, żeby nie być całkowicie uzależnioną od amerykańskich platform w kluczowych momentach geopolitycznych. Pytanie brzmi, czy da się to pogodzić ze zdrowym tempem innowacji? Czy AI Act w obecnym kształcie to narzędzie ochrony obywateli, czy raczej regulacyjna pułapka, która odpycha inwestycje? To pytanie, na które Bruksela musi odpowiedzieć szybciej, niż buduje swoje centra danych.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Europa stoi w miejscu, reszta biegnie
Liczby mówią same za siebie. Całkowite europejskie wydatki na suwerenną infrastrukturę chmurową mają wynieść zaledwie 10,6 mld euro w 2026 roku. To wzrost o 83 procent rok do roku, ale przy skali inwestycji amerykańskich to nadal zaledwie ułamek.
Dla porównania: sam Amazon planuje wydać w 2026 roku około 200 mld dolarów na infrastrukturę AI, a łączne wydatki największych graczy przekroczą 700 mld dolarów, czyli więcej niż cały nominalny PKB Szwecji.
UE pozostaje w tyle za USA i Chinami pod względem inwestycji w AI i mocy obliczeniowej. Na jej terenie działa tylko jeden frontierowy duży model językowy – francuski Mistral.
CEO Mistrala Arthur Mensch ujął to krótko: „Europe is building excellent regulation with the AI Act, but you cannot regulate your way to computing supremacy” (Europa buduje znakomite regulacje w ramach AI Act, ale nie da się regulacjami dojść do supremacji obliczeniowej).
Czy Bruksela usłyszy alarm?
Busch oskarżył UE o „błędnie skalibrowane” podejście do kontroli nad technologią AI, ostrzegając, że opóźnienia we wdrażaniu AI w Europie, spowodowane obawami o bezpieczeństwo i nadmierną regulacją, spowalniają wzrost gospodarczy.
Siemens nie jest małą firmą narzekającą na papierologię. To jeden z najważniejszych europejskich podmiotów technologicznych, który aktywnie inwestuje miliard euro w AI. Jeśli taka firma kieruje swoje pieniądze poza Europę, warto zadać sobie pytanie: ile jeszcze podobnych decyzji podejmują inne firmy, o których nie piszą Bloomberg ani Financial Times?
