Meta instaluje na komputerach swoich pracowników oprogramowanie śledzące ruchy myszki, kliknięcia oraz naciśnięcia klawiszy. Cel? Dane te trafią bezpośrednio do pipeline’u treningowego modeli AI firmy.
Informację jako pierwszy podał Reuters, powołując się na wewnętrzny memo rozesłany do pracowników przez zespół Meta Superintelligence Labs. Narzędzie nosi nazwę Model Capability Initiative i nie pozostawia wiele do wyobraźni – rejestruje ekrany pracowników podczas ich zwykłej pracy, skupiając się na wybranych aplikacjach i stronach internetowych.
Twoja praca staje się danymi treningowymi
Powód jest prozaiczny, przynajmniej z perspektywy inżynierów. Agenty AI Mety podobno mają problem z podstawowymi czynnościami – wybieraniem pozycji z list rozwijanych, używaniem skrótów klawiaturowych, nawigowaniem po interfejsach. Ludziom zajmuje to ułamek sekundy. Modelom jak na razie sprawia trudność.
Rzecznik Meta skomentował to tak dla TechCrunch:
„If we’re building agents to help people complete everyday tasks using computers, our models need real examples of how people actually use them — things like mouse movements, clicking buttons, and navigating dropdown menus. To help, we’re launching an internal tool that will capture these kinds of inputs on certain applications to help us train our models. There are safeguards in place to protect sensitive content, and the data is not used for any other purpose.”
/ „Jeśli budujemy agenty mające pomagać ludziom w codziennych zadaniach komputerowych, nasze modele potrzebują prawdziwych przykładów tego, jak ludzie ich faktycznie używają – ruchów myszki, klikania przycisków, nawigowania po menu. Aby to umożliwić, uruchamiamy wewnętrzne narzędzie, które będzie przechwytywać tego rodzaju dane wejściowe w wybranych aplikacjach. Istnieją zabezpieczenia chroniące wrażliwe treści, a dane nie są wykorzystywane w żadnym innym celu.”
Program wpisuje się w szerszą inicjatywę firmy – dotychczas nazwaną AI for Work, przemianowaną teraz na Agent Transformation Accelerator. Cel jest jasny: budować agenty zdolne do samodzielnego wykonywania pracy biurowej. Tego samego, co robią teraz zatrudnieni.
Pracownicy szkolą własnych następców
Nie jest to oczywiście nic nowego jako zjawisko. Od dawna mówi się, że pracownicy korporacji korzystający z narzędzi AI de facto uczą modele własnej pracy. Meta postanowiła po prostu przestać udawać, że tak nie jest.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl:
Z technicznego punktu widzenia ten ruch ma sens. Dane behawioralne – to jak poruszamy się po interfejsach, jak skaczemy między oknami, jak korzystamy ze skrótów – to rodzaj wiedzy, której nie da się zsyntetyzować z tekstu. Trzeba ją po prostu zebrać. Rozumiem więc logikę Mety.
Ale jest jedno „ale”, i to całkiem duże. Meta jednocześnie szykuje się do zwolnienia 10 procent pracowników. W tym kontekście prośba „pomóż nam, robiąc po prostu swoją pracę” brzmi co najmniej dwuznacznie. Pracownicy nie mają żadnej gwarancji, że dane nie zostaną użyte inaczej – mimo zapewnień firmy. Historia zna wiele przypadków, gdy korporacyjne „nigdy nie użyjemy tego do oceny wydajności” okazywało się nietrwałe. Pytanie, które warto zadać: czy pracownicy mają realny wybór, żeby odmówić? I czy ktokolwiek ich o zdanie zapytał?
Co do samych zabezpieczeń – Meta deklaruje:
- filtrowanie treści wrażliwych przed ich zapisem
- szyfrowanie danych podczas przesyłu i przechowywania
- restrykcyjną kontrolę dostępu
- usuwanie danych po zakończeniu treningu
Brzmi solidnie. Eksperci ds. prywatności mają jednak wątpliwości, czy te mechanizmy są w stanie zapobiec wszystkim potencjalnym naruszeniom.
Branża poszukuje danych wszędzie
Meta nie jest odosobniona w tym problemie. W styczniu tego roku OpenAI miało zlecać zewnętrznym kontrahentom – za pośrednictwem firmy Handshake AI – zbieranie próbek prawdziwych materiałów roboczych z poprzednich miejsc pracy: prezentacji PowerPoint, arkuszy kalkulacyjnych, dokumentów wewnętrznych. Z prośbą o wcześniejsze usunięcie danych poufnych.
W ubiegłym tygodniu dotarły też informacje o tym, że stare startupy są przeszukiwane pod kątem archiwalnych wiadomości z platform komunikacyjnych – wątki ze Slacka, zgłoszenia w Jirze, maile. Wszystko po to, żeby zasilić modele treningowe.
Meta zresztą zainwestowała w ten obszar bezpośrednio – w ubiegłym roku przejęła 49% udziałów w Scale AI za ponad 14 miliardów dolarów. Dawny CEO Scale, Alexandr Wang, stoi teraz na czele właśnie Meta Superintelligence Labs – czyli dokładnie tego zespołu, który stoi za omawianą inicjatywą.
Dane z pierwszej ręki – wartość nie do zastąpienia
Dla branży AI najtrudniej dostępnym surowcem jest coraz częściej nie moc obliczeniowa, lecz dane wysokiej jakości. Syntetyczne dane mają swoje granice. Tekst z internetu też powoli się wyczerpuje. Stąd nowy kierunek – dane behawioralne, zebrane bezpośrednio przy pracy.
Jeśli Meta chce budować agenty, które naprawdę potrafią obsługiwać komputer tak jak człowiek, to nagrywanie prawdziwych użytkowników przy prawdziwej pracy jest najkrótszą drogą do celu. Problem nie leży w technice. Leży w relacji między pracodawcą a pracownikiem – i w tym, jak mało ci drudzy mają tu do powiedzenia.
