Instytut badawczy NASK i Polska Grupa Energetyczna podpisały 15 października 2026 roku w Sopocie umowę o wspólnej budowie sieci centrów danych na poprzemysłowych terenach PGE, głównie przy działających elektrociepłowniach. Wicepremier Krzysztof Gawkowski szacuje koszt jednego obiektu na 1-3 mld zł i mówi nawet o kilkunastu lokalizacjach, a pierwsze z nich mają zostać wskazane w pierwszej połowie 2027 roku.
- 15 października 2026 roku NASK i PGE podpisały umowę o budowie sieci centrów danych na poprzemysłowych terenach PGE, głównie przy działających elektrociepłowniach – wicepremier Krzysztof Gawkowski szacuje koszt jednego obiektu na 1–3 mld zł i mówi o kilkunastu potencjalnych lokalizacjach w całej Polsce.
- Lokalizacja centrów przy elektrociepłowniach PGE ma obniżyć koszty inwestycji i eksploatacji o około 30 proc. oraz umożliwić oddawanie ciepła z serwerów bezpośrednio do miejskich sieci ciepłowniczych, zamiast odprowadzania go do rzek lub odparowywania.
- Dyrektor NASK Radosław Nielek przyznał wprost, że państwowe centra danych nie zdążą wesprzeć gigafabryki AI w jej pierwszym etapie – pierwsza faza programu obejmuje jedynie audyt i wybór lokalizacji, zaplanowany na pierwszą połowę 2027 roku.
Porozumienie ogłoszono drugiego dnia Europejskiego Forum Nowych Idei (EFNI) w Sopocie. Umowę podpisali dyrektor NASK Radosław Nielek i prezes PGE Dariusz Lubera, a towarzyszyli im wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski oraz minister aktywów państwowych Wojciech Balczun. Projekt wspierają oba resorty: Ministerstwo Cyfryzacji nadzoruje NASK, a Ministerstwo Aktywów Państwowych sprawuje nadzór nad PGE, w której Skarb Państwa ma 60,86 proc. akcji.
Nie wiadomo jeszcze, ile centrów powstanie ani ile będą kosztować
Rząd nie ujawnił szczegółów programu, a obie strony podkreślają, że umowa to dopiero początek procesu. Najpierw PGE i NASK przeprowadzą audyt terenów energetycznego koncernu pod kątem ekonomicznym, budowlanym, możliwości odbioru ciepła oraz chłonności rynku. Dopiero potem zapadną decyzje o konkretnych inwestycjach.
Krzysztof Gawkowski w rozmowie z „Rzeczpospolitą” powiedział, że mówi się nawet o kilkunastu miejscach w całej Polsce, choć na początku może chodzić o dwa, trzy lub cztery obiekty. Budżet całego programu określił jako kwoty rzędu wielu miliardów złotych. Prezes PGE Dariusz Lubera przyznał, że wstępnie wybranych lokalizacji jest kilka, ale nie podał szczegółów.
Radosław Nielek studzi oczekiwania co do tempa. W rozmowie z XYZ zaznaczył, że jest za wcześnie na szacowanie kosztów, a zdaniem „Rzeczpospolitej” nie spodziewa się wbicia łopaty pod pierwszy obiekt w 2027 roku. Pierwsza faza, czyli analiza i wybór lokalizacji, ma się zakończyć w pierwszej połowie przyszłego roku.
Co wiadomo na dziś:
- Lokalizacje: tereny poprzemysłowe PGE, w tym dawne składy węgla przy działających elektrociepłowniach, rozproszone po całym kraju. NASK nie wyklucza inwestycji na Pomorzu.
- Koszt jednego centrum: 1-3 mld zł według Gawkowskiego, w zależności od mocy obiektu w megawatach.
- Oszczędność dzięki terenom PGE: do około jednej trzeciej kosztów budowy według Gawkowskiego; Nielek mówi o wstępnych szacunkach rzędu 30 proc. niższych kosztów inwestycji i eksploatacji.
- Finansowanie: PGE deklaruje gotowość zaangażowania kapitałowego, ale nie wyklucza partnerów zewnętrznych.
- Model komercjalizacji: hybrydowy. Część obiektów może powstać pod konkretnego dużego klienta, część powierzchni NASK będzie wynajmował na bieżąco. Z centrów mają korzystać zarówno systemy państwowe, jak i firmy prywatne.
- Harmonogram: wybór lokalizacji w pierwszej połowie 2027 roku, budowa później.
Ciepło z serwerów trafi do miejskich sieci zamiast do rzeki
Najciekawszy element pomysłu to połączenie serwerowni z polskim ciepłownictwem sieciowym. Centra danych zamieniają praktycznie całą pobraną energię elektryczną w ciepło, które zwykle trzeba usunąć przez chłodnie i odparowanie wody. Jeśli obiekt stoi tuż przy elektrociepłowni z gotową siecią ciepłowniczą, to samo ciepło można oddać do rur i sprzedać lokalnym odbiorcom.
Radosław Nielek tłumaczył to w rozmowie z XYZ bardzo obrazowo:
„Tam odbiór ciepła jest stosunkowo prosty i nie trzeba odparowywać 40 MW energii elektrycznej zamienionej na ciepło, podgrzewając lokalną rzekę lub starając się odparować 2 mln litrów wody. To ciepło można oddać niemal w całości do rury, która jest obok.”
Wojciech Balczun dodał, że efektem budowy centrów na terenach PGE będzie dostęp do taniego ciepła dla lokalnych społeczności, dostarczanego bezpośrednio przez elektrociepłownie zarządzane przez koncern. Według Nielka włączenie serwerowni w sieć ciepłowniczą obniży koszty energii cieplnej dla odbiorców w okolicy.
Lokalizacja przy elektrociepłowniach rozwiązuje też trzy inne problemy, z którymi mierzą się prywatni inwestorzy: dostępność mocy przyłączeniowej, światłowodów i ochrony fizycznej. Tereny PGE są uzbrojone, w większości dobrze połączone światłowodowo i chronione jako infrastruktura krytyczna. W grę wchodzą działki, które koncern odzyskuje, rezygnując z bloków węglowych i przechodząc na gaz.
Pomysł na odzysk ciepła i tereny brownfield jest naprawdę dobry i szkoda, że przez lata nikt w Polsce nie poszedł tą drogą na dużą skalę. Mamy jedną z najbardziej rozwiniętych sieci ciepłowniczych w Europie, a prywatne data center stawia się na polach pod Warszawą, gdzie potem trzeba walczyć o wodę z mieszkańcami. Tu układanka wygląda sensowniej.
Ale mam dwie wątpliwości. Pierwsza dotyczy tempa. Audyt do połowy 2027 roku, potem przygotowanie inwestycji, potem budowa. Gigafabryka AI, do której te centra mają być zapleczem, ma ruszyć w 2028 roku i sam dyrektor NASK przyznaje, że w jej pierwszym etapie państwowe serwerownie nie pomogą. Rynek mocy obliczeniowej nie poczeka, a prywatni operatorzy budują w Polsce już teraz.
Druga wątpliwość to hasło o „polskich rękach i polskim kapitale”. Państwowa spółka z dostępem do uzbrojonych terenów, mocy przyłączeniowej i sieci ciepłowniczej będzie konkurować z firmami, które za każdy megawat i każdy metr działki płacą rynkową cenę. Gawkowski sam mówi, że dzięki temu będzie o wiele bardziej konkurencyjny wobec sektora prywatnego. Pytanie, czy chcemy, żeby państwo budowało brakującą infrastrukturę, czy żeby wypychało z rynku tych, którzy ją już budują. Odpowiedź zależy od tego, jak dużą część powierzchni NASK faktycznie przeznaczy pod administrację, a jak dużą sprzeda komercyjnie.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Państwowe serwerownie mają być zapleczem gigafabryki AI, ale nie w pierwszym etapie
Umowa NASK i PGE wpisuje się w starania Polski o jedną z unijnych gigafabryk AI. EuroHPC JU, wspólne przedsięwzięcie Unii Europejskiej odpowiedzialne za europejskie superkomputery, ogłosiło 30 lipca 2026 roku przetarg na siedem takich obiektów: cztery średniej i trzy dużej skali. Konsorcja mogą składać oferty do 12 listopada 2026 roku, umowy ze zwycięzcami mają zostać podpisane na początku 2027 roku, a gigafabryki mają ruszyć w 2028 roku.
Polska ubiega się o projekt średniej skali. Jego pierwszy etap zakłada instalację co najmniej 25 tys. akceleratorów AI (ekwiwalent NVIDIA H100) w ciągu 18 miesięcy od podpisania umowy, a docelowa skala to co najmniej 75 tys. akceleratorów. Rada Ministrów uchwałą z 14 lipca 2026 roku zagwarantowała wkład państwa w postaci zakupu usług obliczeniowych, a Ministerstwo Cyfryzacji podawało, że publiczne dofinansowanie gigafabryki w Polsce może sięgnąć 1 mld euro. Samą infrastrukturę finansują i budują komercyjne konsorcja. O lokalizację średniej skali rywalizują też m.in. Francja, Czechy, Dania i Finlandia.
Radosław Nielek powiedział „Rzeczpospolitej” wprost, że państwowe centra danych nie zdążą pomóc gigafabryce w pierwszym etapie. Nie wyklucza natomiast ich udziału w drugim etapie, obejmującym kolejne 75 tys. akceleratorów. Centra mają też obsługiwać nie tylko Polskę, ale i kraje regionu, w tym państwa bałtyckie i Ukrainę.
Polski rynek centrów danych ma około 200 MW i rośnie, ale mieszkańcy zaczynają protestować
Polska dysponuje obecnie około 200 MW mocy centrów danych i według raportu CBRE „Europe Data Centres Q2 2026” może zwiększyć ją do 500 MW do 2030 roku. Cały europejski rynek ma osiągnąć 13 GW na koniec 2026 roku, czyli o 20 proc. więcej niż rok wcześniej. W samym drugim kwartale 2026 roku w Europie oddano 685 MW nowej mocy, a dostawcy infrastruktury AI zakontraktowali u operatorów w pierwszym półroczu 420 MW wobec 89 MW rok wcześniej. Na tym tle plan kilkunastu państwowych obiektów po kilkadziesiąt megawatów każdy byłby dla polskiego rynku skokiem, a nie dodatkiem.
Jednocześnie w Polsce pojawia się opór społeczny wobec takich inwestycji. Na granicy Piaseczna i Józefosławia pod Warszawą mieszkańcy zorganizowali protest przeciwko dużemu centrum danych budowanemu przez spółkę Sien Real. Skarżą się na brak konsultacji, obawiają się hałasu rozbudowanej klimatyzacji i poboru wody w regionie, który latem zmaga się z niskim ciśnieniem w kranach. Inwestor zapewnia, że obiekt spełni normy, a chłodzenie w nocy będzie pracować ze zmniejszoną wydajnością.
Dokładnie na tym tle NASK i PGE sprzedają swój pomysł. Nielek argumentuje, że zamiana hałdy węgla na obiekt, który dodatkowo zasili sieć komunalną w ciepło zamiast podgrzewać rzekę, jest dla mieszkańców neutralna albo korzystna i minimalizuje ryzyko sprzeciwu. Przy elektrociepłowni nie trzeba też szukać nowego źródła wody do chłodzenia, bo ciepło zamiast odparować trafia do sieci. Czy ten argument wytrzyma konfrontację z konkretną gminą i konkretnym osiedlem, okaże się dopiero po wyborze pierwszych lokalizacji.
Dla polskich firm i administracji liczy się dostępność mocy, nie szyld
Jeśli plan zostanie zrealizowany, polskie firmy i instytucje zyskają nowe źródło mocy obliczeniowej i kolokacji w kraju, w tym pod zadania wrażliwe, które trudno wynieść do zagranicznych chmur. NASK już dziś wynajmuje komercyjnie powierzchnię we własnym centrum danych, a Nielek deklaruje, że część nowych obiektów również trafi na rynek. Dla administracji oznacza to zaplecze pod rosnącą cyfryzację państwa i wymogi odporności, na które powołują się Gawkowski i Balczun.
Jest jednak kilka niewiadomych, które zadecydują o tym, czy to realna oferta, czy tylko komunikat z forum:
- Ile megawatów faktycznie powstanie i w jakim terminie, skoro budowa pierwszego obiektu nie ruszy przed 2028 rokiem.
- Jaka część powierzchni trafi do administracji, a jaka na rynek, i po jakich cenach.
- Czy państwowy operator z tańszym gruntem i mocą będzie uzupełniał ofertę prywatnych centrów danych, czy z nią konkurował.
- Czy odzysk ciepła realnie obniży rachunki odbiorcom sieci ciepłowniczych, czy pozostanie argumentem z konferencji prasowej.
Odpowiedzi na pierwsze z tych pytań poznamy najwcześniej w pierwszej połowie 2027 roku, gdy NASK i PGE ogłoszą wybrane lokalizacje.
Źródła i metodologia
Artykuł powstał na podstawie analizy redakcji AIPORT.pl oraz dodatkowych źródeł, w tym relacji „Rzeczpospolitej” z dnia 15.10.2026 z wypowiedziami Krzysztofa Gawkowskiego i Radosława Nielka, rozmów dyrektora NASK i ministrów z XYZ z dnia 15.10.2026, depeszy PAP opublikowanej przez wnp.pl, komunikatu Ministerstwa Cyfryzacji z dnia 30.07.2026 o przetargu EuroHPC JU na gigafabryki AI, danych z raportu CBRE „Europe Data Centres Q2 2026” przytoczonych przez ITwiz oraz relacji money.pl i Super Expressu z protestu w Piasecznie.
Cytaty Radosława Nielka, dyrektora NASK, zostały zweryfikowane z oryginalnym polskojęzycznym materiałem źródłowym.
Komentarz redakcyjny i ocena kontekstu branżowego: Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl.
Artykuł będzie aktualizowany w miarę pojawiania się nowych informacji o lokalizacjach i harmonogramie państwowych centrów danych NASK i PGE.
