Rynek pracy dla software engineerów przeżywa jeden z największych wstrząsów w historii branży. Nie chodzi tylko o zwolnienia, choć i tych nie brakuje: dziesiątki tysięcy stanowisk zlikwidowanych w 2025 i 2026 roku to twarda rzeczywistość. Chodzi o coś głębszego: nikt nie wie już do końca, jak sprawdzić, czy ktoś nadaje się do pracy, która zmieniła się nie do poznania.
Kluczowe fakty:
- Rynek pracy dla programistów przeżywa jeden z największych wstrząsów w historii branży z dziesiątkami tysięcy zlikwidowanych stanowisk w 2025 i 2026 roku.
- Proces rekrutacyjny nie nadąża za zmianami wprowadzonymi przez AI w codziennych obowiązkach programistów – firmy nadal stosują wystandaryzowane testy kodowania zabraniające używania narzędzi sztucznej inteligencji.
- AI przestało być tylko pomocnikiem programisty i stało się głównym autorem kodu – przykładowo wiele wewnętrznych aplikacji Google powstaje głównie przy użyciu firmowego narzędzia Antigravity.
Rekrutacja żyje przeszłością
Stefan Mai, były inżynier w Meta i Amazonie, dziś współzałożyciel serwisu Hello Interview pomagającego kandydatom przygotować się do rozmów technicznych, nie owijał w bawełnę w rozmowie z CNN: „I would say AI has hit engineering interviewing like an atomic bomb” / „Powiedziałbym, że AI uderzyło w rekrutację inżynierów jak bomba atomowa”.
I trudno się z nim nie zgodzić.
Proces rekrutacyjny nie nadążył za tym, jak AI zmieniło codzienne obowiązki programistów. To sprawia, że szukanie pracy stało się trudniejsze zarówno dla kandydatów, jak i dla menedżerów odpowiedzialnych za hiring. Firmy latami stosowały wystandaryzowane testy kodowania, które część środowiska porównuje do matur z matematyki, tylko dla programistów. Dziś te testy w dużej mierze mijają się z rzeczywistością.
David Barajas, software developer szukający pracy od kilku miesięcy, przeszedł przez pięć lub sześć rozmów rekrutacyjnych. Żadna z firm nie zapytała go, jak korzysta z narzędzi AI takich jak Cursor. „The first thing they say is, you’re not supposed to be using any AI tools, no AI assistance, nothing to help you solve this problem” / „Pierwsze, co mówią, to że nie wolno mi używać żadnych narzędzi AI, żadnej pomocy, nic do rozwiązania problemu”.
Zawód, który zmienia się co tydzień
AI nie jest już tylko „pomocnikiem” programisty. To coraz częściej główny autor kodu. Wiele wewnętrznych aplikacji Google powstaje „głównie” przy użyciu firmowego narzędzia do kodowania z AI o nazwie Antigravity. Greg Brockman, prezes OpenAI, wspomniał niedawno podczas spotkania z Sequoia Capital, że jeden z inżynierów firmy zrealizował z pomocą AI zmianę systemową, która normalnie zajęłaby jego zespołowi cały tydzień.
Boris Cherny, twórca Claude Code w Anthropic, napisał na X w grudniu, że 100% jego wkładu w produkt przez ostatnie 30 dni zostało napisane przez Claude Code:
Correct. In the last thirty days, 100% of my contributions to Claude Code were written by Claude Code
— Boris Cherny (@bcherny) December 27, 2025
Cherny uważa, że rola software engineera przesuwa się w stronę podejmowania decyzji na wysokim poziomie, a nie pisania kodu. Tytułu „software engineer” może z czasem zastąpić coś w rodzaju „buildera”, lepiej oddającego to, czym to stanowisko faktycznie się zajmuje.
Komentarz redaktora
To jest jeden z tych momentów, w których branża musi szczerze przyznać, że nie nadąża sama za sobą. Rekrutacja oparta na LeetCode i testach algorytmicznych to relikt z czasów, gdy programista pisał każdą linijkę kodu ręcznie. Dziś to tak, jakbyśmy sprawdzali taksówkarza z egzaminem z rysowania map.
Z jednej strony rozumiem firmy: obawy przed oszustwami są uzasadnione, a zmiana całego procesu rekrutacyjnego to nie jest coś, co robi się z dnia na dzień. Z drugiej strony, jeśli nie zaczniesz sprawdzać tego, jak kandydat myśli i jak współpracuje z AI, zatrudnisz kogoś, kto świetnie radzi sobie na rozmowie, ale nie w pracy.
Pytanie, które naprawdę mnie niepokoi, jest inne: co ze średnim pokoleniem programistów, którzy nie dorastali z AI i teraz muszą się na nowo zdefiniować? To nie jest problem rynkowy. To problem ludzki.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Nowe podejścia do nierozwiązanego problemu
Branża zaczyna szukać odpowiedzi, choć na razie po omacku. Coraz więcej firm dopuszcza używanie AI podczas testów technicznych. Część startupów eksperymentuje z zapraszaniem kandydatów do biura na pół dnia pracy w realu. Menedżerowie coraz częściej zadają pytania sprawdzające sposób myślenia i umiejętność oceny kompromisów architektonicznych, a nie czystą znajomość składni.
Kilka firm, które już zezwalają kandydatom na używanie AI podczas rozmów technicznych, to między innymi:
- Canva (platforma do projektowania graficznego)
- Rippling (oprogramowanie do zarządzania kadrami)
- Red Hat (rozwiązania open source)
- Meta
- Shopify
Mohit Bhende, współzałożyciel i CEO Karat, firmy prowadzącej rozmowy rekrutacyjne dla branży inżynierskiej, ostrzega jednak: „If all a company does is allow AI to be used in technical interviews, they have not really changed anything. You have to create new interview questions and retrain interviewers” / „Jeśli jedyne, co firma robi, to zezwolenie na używanie AI podczas rozmów technicznych, to tak naprawdę nic nie zmieniła. Musisz stworzyć nowe pytania i przeszkolić rekruterów na nowo”.
Badanie 400 liderów inżynieryjnych w USA, Indiach i Chinach przeprowadzone przez Karat wykazało, że 71% z nich uważa, że AI utrudnia ocenę umiejętności technicznych kandydatów. Jeszcze kilka lat temu ten odsetek wynosił od 20 do 30%.
Cel podróży wyznacza człowiek
Madhu Kurup, wiceprezes ds. inżynierii w Indeed, porównał rolę AI w pracy programisty do Map Google w podróży. Nawigacja podpowie, którym zjazdem jechać, ostrzeże przed korkiem i wskaże kawiarnie po drodze. Nie wybierze jednak celu podróży ani nie zdecyduje, o której wychodzisz z domu.
Google pilotuje właśnie nowy format rozmów rekrutacyjnych dla inżynierów, w którym kandydaci mogą wprost korzystać z asystenta AI. Program dotyczy na razie wybranych stanowisk juniorskich i mid-level w USA. Rekruterzy będą oceniać „fluency w AI”, czyli m.in. umiejętność prompt engineeringu i debugowania.
Varun Mohan z Google DeepMind powiedział CNN wprost: „We think developers should spend most of their time trying to figure out what they should build” / „Uważamy, że deweloperzy powinni spędzać większość czasu na zastanawianiu się, co powinni zbudować”.
Problem w tym, że raport Google z ubiegłego roku wskazał, że 46% pracowników technicznych „w pewnym stopniu” ufa jakości kodu generowanego przez AI, a 31% uznało, że AI tylko „nieznacznie” poprawiło ich pracę. Entuzjazm zarządów i codzienne doświadczenia programistów to wciąż dwa różne światy.
Ruchomy cel
Jordan Leonard z Leopard.FYI, sieci rekrutacyjnej dla kobiet i osób niebinarnych w branży tech, opisała przypadek firmy, która wymagała od kandydatów znajomości Ruby on Rails. Trzy tygodnie później zmieniła zdanie, bo AI potrafi już bez problemu tłumaczyć inne języki na Ruby on Rails. „It feels like a moving target on literally a weekly (or) monthly basis” / „To wygląda jak ruchomy cel, dosłownie zmieniający się co tydzień albo co miesiąc”.
Stefan Mai podsumowuje to bez ogródek: to wciąż „unsolved problem”. Kandydaci nie wiedzą, czego się spodziewać. Rekruterzy nie wiedzą, jak oceniać. A sam zawód programisty zmienia się szybciej, niż ktokolwiek nadąża to opisać.
